09.09.2007, 12:53
Sorry za post pod postem, ale muszę to napisać. Może po to by niektórych zbulwersować albo by rozbudzić troszkę dyskusję (bo ileż można o Marku
- no dobra, wiem, że można dużo, ale jednak...).
Ship Of Dreams jest duuuużo lepszy od takiej Shangri-La, która jest nudna. Posłuchajcie sobie obu płyt (porównuję je, bo wyszły w tym samym roku, chociaż to żaden argument) i powiedzcie sami. Przecież na Shangri nic się nie dzieje! Poza paroma fragmentami. Jak kocham Marka, to płyta Davida otworzyła mi oczy! I jest Ship co najmniej na tym poziomie, co pozostałe solowe płyty Marka B)
- no dobra, wiem, że można dużo, ale jednak...).Ship Of Dreams jest duuuużo lepszy od takiej Shangri-La, która jest nudna. Posłuchajcie sobie obu płyt (porównuję je, bo wyszły w tym samym roku, chociaż to żaden argument) i powiedzcie sami. Przecież na Shangri nic się nie dzieje! Poza paroma fragmentami. Jak kocham Marka, to płyta Davida otworzyła mi oczy! I jest Ship co najmniej na tym poziomie, co pozostałe solowe płyty Marka B)
<span style=\'color:blue\'><span style=\'font-size:9pt;line-height:100%\'>Słucham tylko MARKOWEJ muzyki!</span></span>

