07.09.2007, 14:52
Nie jeste Igor pierwszym ale mnie nie licz
Po pierwszych próbkach ta płyta będzie. Może inaczej. Na pewno nie dla wszystkich. I nawet zaryzykuję stwierdzenie że nie dla wszystkich sympatyków MK/DS. Może to dosyć dziwna i kontrowersyjna opinia ale z tego co czytam to najczęciej wród osób narzekajšcych pojawia się wštek żeby Mark grał z bardziej rockowym pazurem. Bardziej dynamicznie i po prostu rockowo. Wcale mnie to nie dziwi w końcu wychowalimy się na DS gdzie rock aż tętnił życiem
Potem rozdział solowy MK gdzie watków rockowych było coraz mniej a zaczeła przeważać stylistyka balladowa. Nowa płyta przyniesie sporo muzyki folkowej przy akompaniamencie akordeonu, skrzypiec, fletu czy saksofonu. Może nawet gitara będzie na samym końcu ale to włanie takie a nie inne instrumenty przywołajš młodzieńcze lata MK. A poza tym nie opuszcza mnie przewiadczenie że teksty, opowieci bedš wspaniale się uzupełniać i pasować do muzyki. To co Mark tym razem ma nam do przekazania nie wiem czy z mocnym rockowym instumentarium byłoby tak bardzo przekonywujšce.
Taka płyta na pewno była mu zawsze potrzebna. A my będziemy w tej sentymentalnej podróży uczestniczyć. Zupełnie mi to nie będzie przeszkadzało jeli ta podróż będzie senna. A to że rozmarzona i nostalgiczna nie powinno dziwić.
ps. Staram się zawsze unikać porównań ale True Love Will Never Fade podoba mi się bardziej niż pierwszy singiel z Shangri-La
Po pierwszych próbkach ta płyta będzie. Może inaczej. Na pewno nie dla wszystkich. I nawet zaryzykuję stwierdzenie że nie dla wszystkich sympatyków MK/DS. Może to dosyć dziwna i kontrowersyjna opinia ale z tego co czytam to najczęciej wród osób narzekajšcych pojawia się wštek żeby Mark grał z bardziej rockowym pazurem. Bardziej dynamicznie i po prostu rockowo. Wcale mnie to nie dziwi w końcu wychowalimy się na DS gdzie rock aż tętnił życiem
Potem rozdział solowy MK gdzie watków rockowych było coraz mniej a zaczeła przeważać stylistyka balladowa. Nowa płyta przyniesie sporo muzyki folkowej przy akompaniamencie akordeonu, skrzypiec, fletu czy saksofonu. Może nawet gitara będzie na samym końcu ale to włanie takie a nie inne instrumenty przywołajš młodzieńcze lata MK. A poza tym nie opuszcza mnie przewiadczenie że teksty, opowieci bedš wspaniale się uzupełniać i pasować do muzyki. To co Mark tym razem ma nam do przekazania nie wiem czy z mocnym rockowym instumentarium byłoby tak bardzo przekonywujšce.
Taka płyta na pewno była mu zawsze potrzebna. A my będziemy w tej sentymentalnej podróży uczestniczyć. Zupełnie mi to nie będzie przeszkadzało jeli ta podróż będzie senna. A to że rozmarzona i nostalgiczna nie powinno dziwić.
ps. Staram się zawsze unikać porównań ale True Love Will Never Fade podoba mi się bardziej niż pierwszy singiel z Shangri-La
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

