14.08.2007, 14:51
Kurcze ale narzekacie. To rzeczywicie najspokojniejszy singielek ze wszystkich. Najmniej gitarowy. Ale jakże subtelny. Przyczepił się do mnie na całego i jak dla mnie muzyka, melodia fantastycznie pasuje do opowieci. Miłoć od pierwszego spojrzenia? Nie, Mark pozbawia nas zludzeń: tylko prawdziwa miłoć nigdy nie przemija... Marti nie wiem czy porównania do Stonesów czy Jamesa Browna i czy w ogóle jakiekowiek to dobry pomysł. Nie wnosi nic nowego? A to ciekawe bo jak dla mnie jest sporym zaskoczeniem jeli chodzi o pierwsze single. A poza tym Mark jest z nami 30 lat i nie sšdzę aby musiał cokolwiek udowadniać i za każdym razem pokazywać jak przebiera palcami na gryfie bo zdaje się, że większoć osób na forum bardzo chce usłyszec ogień z Jego gitary. Ja tego nie potrzebuję, ale z drugiej strony spokojnie to dopiero pierwszy utwór i do dzi nie wiedziałem że fani MK tak szybko się zniechęcajš nawet do tego stopnia że bedš się zastanawiać czy kupić album. Nie wiem, ale dla mnie to trochę smutne.
ps. przede wszystkim wiek tu nie ma nic do rzeczy. Fakungio już nie podkrelaj tego tak często. Czas nie czeka na nikogo
Mark tak włanie czuje muzykę i ona sprawia mu frajdę. Doceńmy to bo na swój sposób jestemy szczęciarzami, że możemy się cieszyć nowym materiałem mniej więcej co dwa lata. To radoć, ale co mi sie wydaje, że sie w tym temacie powtarzam
ps. przede wszystkim wiek tu nie ma nic do rzeczy. Fakungio już nie podkrelaj tego tak często. Czas nie czeka na nikogo
Mark tak włanie czuje muzykę i ona sprawia mu frajdę. Doceńmy to bo na swój sposób jestemy szczęciarzami, że możemy się cieszyć nowym materiałem mniej więcej co dwa lata. To radoć, ale co mi sie wydaje, że sie w tym temacie powtarzam
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

