25.05.2005, 13:57
Ja pamiętam swoje zaskoczenie jak przepchałam się wreszcie przez ochronę ok. 20 (jako że nie było podanej godziny od której wpuszczają, myślałam, że od 19.30 a koncert zacznie się z godzinę później, poza tym zaparkowaliśmy hektar od Torwaru przez ten mecz, potem ta koszmarna kolejka...), wpadłam na salę, gdzie trwało już "Why Aye Man" i zatrzymałam się z rozpędu gdzieś w drugiej połowie, bo pierwsza była pusta. Ale potem było już lepiej, bo jeszcze niezły ogon ludzi czekał za mną na wejście. Organizator rządzi!
