23.05.2005, 15:30
A ja nie byłem oryginalny. Brothers to było to. I w dodatku cała ta gra świateł w tle. I ten chrapliwie senny głos Maestro. CU-DO!!! Aczkolwiek bardzo fajny wyszedł tez Nazareth. Na płycie takich emocji nie niesie jak na żywca...

