11.05.2007, 22:41
Na wstępie wielkie dzięki, że choć niektórych z Was zaciekawiło to, co piszę. Na dodatek nawet się podoba. Moje ukłony!!!!
koobaa pewnie masz rację piszšc, że: Richard Cooper jest z tego co zrozumialem, stalym pracownikiem studia wiec niekoniecznie zajmuje sie tylko i wylacznie pracami nad albumem MK.
Jednakże.......
Pora na próbę dokończenia historii.
Była niedziela, 06 maja 2007 roku godzina 16.34.
Krótka rozmowa z Richardem Cooper'em dobiegła końca. Tak, jak i wraz z zatrzanięciem się drzwi dobiegło końca moje krótkie "zwiedzanie" British Grove Studio. Jednak z tego, co spostrzegłem urzšdzone jest gustownie, choć bez przepychu i niepotrzebnego blichtru (czyli w stylu MK).
Szkoda, że nie mogłem wejć do rodka - pomylałem sobie. Cóż, na osłodę pozostaje kilka fotek i wiadomoć, że tam byłem i wiem jak dotrzeć ponownie.
Byłem zadowolony, choć do pełnego szczęscia jeszcze sporo brakowało.
I pewnie stan ów trwałby do dzi, gdyby nie zdarzenia z godziny 16.35..........
koobaa pewnie masz rację piszšc, że: Richard Cooper jest z tego co zrozumialem, stalym pracownikiem studia wiec niekoniecznie zajmuje sie tylko i wylacznie pracami nad albumem MK.
Jednakże.......
Pora na próbę dokończenia historii.
Była niedziela, 06 maja 2007 roku godzina 16.34.
Krótka rozmowa z Richardem Cooper'em dobiegła końca. Tak, jak i wraz z zatrzanięciem się drzwi dobiegło końca moje krótkie "zwiedzanie" British Grove Studio. Jednak z tego, co spostrzegłem urzšdzone jest gustownie, choć bez przepychu i niepotrzebnego blichtru (czyli w stylu MK).
Szkoda, że nie mogłem wejć do rodka - pomylałem sobie. Cóż, na osłodę pozostaje kilka fotek i wiadomoć, że tam byłem i wiem jak dotrzeć ponownie.
Byłem zadowolony, choć do pełnego szczęscia jeszcze sporo brakowało.
I pewnie stan ów trwałby do dzi, gdyby nie zdarzenia z godziny 16.35..........
and what have you got at the end of the day........

