28.03.2007, 21:14
Swego czasu. To znaczy w latach 80 mój brat bardzo często mi opowiadał, że ten utwór bardzo im pomagał w wojsku. Na warcie. Słyszeli go wszędzie. I w koszarach i na ćwiczeniach. I choć znali jego wymowę paradoksalnie nie myleli o wojnie. Wystarczyło im te 6 i pół minuty aby poczuć się lepiej, bardziej razem, bardziej solidarniej i odważniej. Ta opowieć Olaf to nie musi być tylko wojna z karabinami
There's so many different worlds
So many different suns
And we have just one world
But we live in different ones
To mogš być wszelkie ograniczenia które nas krępujš i dzielš w normalnych codziennych relacjach ludzkich. To może sš najwazniejsze słowa BIA. A czyż nasze codzienne bitwy i toczšce sie walki nie czyniš strachu i bólu? Everybody Hurts...Czyż przyjmujšc postawę pacyfistycznš muszę myleć tylko o karabinach i złu wojny? Małe wojny zdarzaja sie codziennie...Ja po prostu staram się tylko patrzeć zawsze nieco szerzej. A nie słowo w słowo.
ps. być może zarysował się w mojej wypowiedzi zbyt kaznodziejski ton ale wiadomie nie chciałem go unikać
There's so many different worlds
So many different suns
And we have just one world
But we live in different ones
To mogš być wszelkie ograniczenia które nas krępujš i dzielš w normalnych codziennych relacjach ludzkich. To może sš najwazniejsze słowa BIA. A czyż nasze codzienne bitwy i toczšce sie walki nie czyniš strachu i bólu? Everybody Hurts...Czyż przyjmujšc postawę pacyfistycznš muszę myleć tylko o karabinach i złu wojny? Małe wojny zdarzaja sie codziennie...Ja po prostu staram się tylko patrzeć zawsze nieco szerzej. A nie słowo w słowo.
ps. być może zarysował się w mojej wypowiedzi zbyt kaznodziejski ton ale wiadomie nie chciałem go unikać
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

