26.02.2007, 21:03
W Audio-Video 2/2007 ukazała się recenzja tej płyty:
"David Knopfler to mlodszy brat bardziej znanego Marka, z którym wspólnie występował na pierwszych dwóch albumach Dire Straits. Póniej ich muzyczne drogi się rozeszły, Mark stał się megagwiazdš, a David już zawsze był w jego cieniu, nie zdobywajšc nigdy statusu gwiazdy. Najgorsze jest to, że nagrywał i wcišż nagrywa bardzo ładne, nastrojowe albumy i wcale nie tak odległe od tego, co robi jego starszy brat. Z czystym sumieniem polecam poprzednie-''Wishbones" czy "Ship of Dreams"- gdzie gocinnie uczestniczył nawet Chris Rea, a z kolei najnowszy - "Songs for the Siren"- zawiera 11 bardzo pięknych kompozycji, jakich nie powstydziłby się sam Mark Knopfler. No, a że nagrania Davida bliższe sš sš Dire Straits niż country'owe duetowanie z E. Harris to już zupełnie inna sprawa. Warto zwrócić uwagę, że na kilku instrumentach, w tym organach Hammonda, zagrał na tej płycie Tony Carey. Reasumujšc, jest to płyta przepełniona uduchowionymi balladami, z rozbudowanš sekcjš rytmicznš i ciepłym, aczkolwiek rockowym brzmieniem"
Autorem recenzji jest Andrzej Masłowski.
"David Knopfler to mlodszy brat bardziej znanego Marka, z którym wspólnie występował na pierwszych dwóch albumach Dire Straits. Póniej ich muzyczne drogi się rozeszły, Mark stał się megagwiazdš, a David już zawsze był w jego cieniu, nie zdobywajšc nigdy statusu gwiazdy. Najgorsze jest to, że nagrywał i wcišż nagrywa bardzo ładne, nastrojowe albumy i wcale nie tak odległe od tego, co robi jego starszy brat. Z czystym sumieniem polecam poprzednie-''Wishbones" czy "Ship of Dreams"- gdzie gocinnie uczestniczył nawet Chris Rea, a z kolei najnowszy - "Songs for the Siren"- zawiera 11 bardzo pięknych kompozycji, jakich nie powstydziłby się sam Mark Knopfler. No, a że nagrania Davida bliższe sš sš Dire Straits niż country'owe duetowanie z E. Harris to już zupełnie inna sprawa. Warto zwrócić uwagę, że na kilku instrumentach, w tym organach Hammonda, zagrał na tej płycie Tony Carey. Reasumujšc, jest to płyta przepełniona uduchowionymi balladami, z rozbudowanš sekcjš rytmicznš i ciepłym, aczkolwiek rockowym brzmieniem"
Autorem recenzji jest Andrzej Masłowski.

