09.02.2007, 02:22
Trochę wypiłem, więc pozbyłem się brzemienia kompleksów
Jakich? A takich: w porównaniu z Wami słabo znam DS, ciężko mi opowiadać o swoich odczuciach, i wreszcie: nie potrafię wypowiadać się w zgrabny, interesujšcy sposób. Tyle się tu jednak naczytałem o tym, że każdy, że nie trzeba profesonalnie, że swoimi oczyma (oczami?), że po tych paru piwkach nabrałem odwagi na Communique (bo na pierwszš płytę już za póno).
Mały wstęp. Kiedy zorientowałem się, że DS do końca życia pozostanie moim ulubionym zespołem (było to jakie 15 lat temu i znałem wtedy chyba ze 20 ich kawałków), nabyłem "Tylko Rock" z wkładkš powięconš załodze pana MK. TR gdzie przepadł, a wkładkę pieczołowicie przechowałem do dzi. Kto tam napisał zdanie, które pasuje do mnie - mimo iż mogłem to stwierdzić dopiero parę lat póniej. Włanie od Dire Straits zaczęła się moja rockowa edukacja. Tak było w moim przypadku! Przed przeczytaniem wkładki z TR kupowałem kasetę, bo był tam jeden nieznany mi jeszcze kawałek. Dopiero potem nabrało to więcej sensu.
Damn! Ja naprawdę nie umiem ubrać myli w słowa. Napiszę o moich ulubionych... ukochanych kawałkach z tej płyty. O tych, które sprawiajš, że to do niej (i do "jedynki") wracam najczęciej.
News. Cudo. Orgazm. Jak dla mnie - opus magnum tej płyty. Niewielu jest poetów, których twórczoć do mnie przemawia. Zbytnio wydumane frazy sa dla mnie niestrawne, za mocno stšpam po ziemi. Jeli jednak jaki tekst, jaka figura retoryczna spodoba mi się, jej autor znajdzie we mnie wiernego apologetę. W przypadku Marka sporód wszystkich jego tekstów wystarczyły trzy wersy, by kupić mnie bez reszty. He's too fast to stop, he takes it over the top - he makes a line in the news... I motyw perkusyjny znany mi z dzieciństwa z "dżingla" TVP2... Tekst jest niesamowity. W tak niewielu słowach oddaje tak wiele. Ja tak nie potrafię, więc przejdę po prostu do następnego utworu...
Single handed sailor. Dlaczego akurat ten? Nie wiem. Obiektywnie rzecz bioršc, nie wyróżnia się specjalnie na płycie. Może to ten riff, może klimat, może poczucie pewnej jednoci z samotnym żeglarzem? Już nie "jednorękim", odkšd poznałem ten idiom
Pozostało tylko Follow me home. Ten utwór niesamowicie mnie rozlunia... Jak powiedział koleżka, któremu go puciłem w ramach muzycznej edukacji, "idealny na zbakę"
Najbardziej lubię, kiedy ten kawałek tak się powoli, powoooli rozkręca... Najpierw same bębenki (bongosy, czy jak się tam one zwš), potem bas z tym swoim transowym: "dummm... dum dum dummmm... ", wreszcie markowa gitara owijajšca wszystko leniwš nitkš dwięku... Relaks...
Włanie odpływam przy tych kojšcych dwiękach... Nie mylcie, że inne piosenki z tego albumu uważam za kiepskie - kocham go w całoci... Ale napisanie czegokolwiek o tych trzech utworach (a w zasadzie dwóch) i tak niemal przekracza moje możliwoci... Tam, tam taram taram tam - tam, tam taram ta taaaam... Odpływam... Dobranoc...
Jakich? A takich: w porównaniu z Wami słabo znam DS, ciężko mi opowiadać o swoich odczuciach, i wreszcie: nie potrafię wypowiadać się w zgrabny, interesujšcy sposób. Tyle się tu jednak naczytałem o tym, że każdy, że nie trzeba profesonalnie, że swoimi oczyma (oczami?), że po tych paru piwkach nabrałem odwagi na Communique (bo na pierwszš płytę już za póno).Mały wstęp. Kiedy zorientowałem się, że DS do końca życia pozostanie moim ulubionym zespołem (było to jakie 15 lat temu i znałem wtedy chyba ze 20 ich kawałków), nabyłem "Tylko Rock" z wkładkš powięconš załodze pana MK. TR gdzie przepadł, a wkładkę pieczołowicie przechowałem do dzi. Kto tam napisał zdanie, które pasuje do mnie - mimo iż mogłem to stwierdzić dopiero parę lat póniej. Włanie od Dire Straits zaczęła się moja rockowa edukacja. Tak było w moim przypadku! Przed przeczytaniem wkładki z TR kupowałem kasetę, bo był tam jeden nieznany mi jeszcze kawałek. Dopiero potem nabrało to więcej sensu.
Damn! Ja naprawdę nie umiem ubrać myli w słowa. Napiszę o moich ulubionych... ukochanych kawałkach z tej płyty. O tych, które sprawiajš, że to do niej (i do "jedynki") wracam najczęciej.
News. Cudo. Orgazm. Jak dla mnie - opus magnum tej płyty. Niewielu jest poetów, których twórczoć do mnie przemawia. Zbytnio wydumane frazy sa dla mnie niestrawne, za mocno stšpam po ziemi. Jeli jednak jaki tekst, jaka figura retoryczna spodoba mi się, jej autor znajdzie we mnie wiernego apologetę. W przypadku Marka sporód wszystkich jego tekstów wystarczyły trzy wersy, by kupić mnie bez reszty. He's too fast to stop, he takes it over the top - he makes a line in the news... I motyw perkusyjny znany mi z dzieciństwa z "dżingla" TVP2... Tekst jest niesamowity. W tak niewielu słowach oddaje tak wiele. Ja tak nie potrafię, więc przejdę po prostu do następnego utworu...
Single handed sailor. Dlaczego akurat ten? Nie wiem. Obiektywnie rzecz bioršc, nie wyróżnia się specjalnie na płycie. Może to ten riff, może klimat, może poczucie pewnej jednoci z samotnym żeglarzem? Już nie "jednorękim", odkšd poznałem ten idiom

Pozostało tylko Follow me home. Ten utwór niesamowicie mnie rozlunia... Jak powiedział koleżka, któremu go puciłem w ramach muzycznej edukacji, "idealny na zbakę"
Najbardziej lubię, kiedy ten kawałek tak się powoli, powoooli rozkręca... Najpierw same bębenki (bongosy, czy jak się tam one zwš), potem bas z tym swoim transowym: "dummm... dum dum dummmm... ", wreszcie markowa gitara owijajšca wszystko leniwš nitkš dwięku... Relaks... Włanie odpływam przy tych kojšcych dwiękach... Nie mylcie, że inne piosenki z tego albumu uważam za kiepskie - kocham go w całoci... Ale napisanie czegokolwiek o tych trzech utworach (a w zasadzie dwóch) i tak niemal przekracza moje możliwoci... Tam, tam taram taram tam - tam, tam taram ta taaaam... Odpływam... Dobranoc...

