23.01.2007, 18:04
Dobrze prawisz Robsonie
, na trasie koncertowej raczej na pewno musi być drugi gitarzysta. I kto wie? Może niekoniecznie musi to być Richard Bennett? Od razu widać, że ten album nagrywany jest jakby trochę inaczej, bez typowo zespołowego podejcia, jak to bywało wczeniej. Ale to tylko zaostrza apetyty
. Jednym słowem - na płycie nie zabraknie mi Richarda, na trasie - gdyby miał nie wystšpić - bedzie go brakowało. Chociaż... zmiana niektórych muzyków może wpłynšć bardzo odwieżajšco na oblicze NMW...
, na trasie koncertowej raczej na pewno musi być drugi gitarzysta. I kto wie? Może niekoniecznie musi to być Richard Bennett? Od razu widać, że ten album nagrywany jest jakby trochę inaczej, bez typowo zespołowego podejcia, jak to bywało wczeniej. Ale to tylko zaostrza apetyty
. Jednym słowem - na płycie nie zabraknie mi Richarda, na trasie - gdyby miał nie wystšpić - bedzie go brakowało. Chociaż... zmiana niektórych muzyków może wpłynšć bardzo odwieżajšco na oblicze NMW...
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

