11.01.2007, 17:53
06-01-2007
Wzgorze prezentowalo sie okazle. Widniejacy w oddali krzyz zdawal sie az zapraszac do wejscia na szczyt.
Poranny deszcz nie ulatwial wspinaczki, ale z kazdym ciezkim oddechem wywolanym przez zmeczenie czulem sie lepiej. Zimne powietrze zalewajace pluca zdawalo sie oczyszczac umysl ze wszelkich zbednych mysli. Im blizej bylismy szczytu tym mocniej wiatr dawal znac o swoim istnieniu. Zupelnie jakby chcial odstraszac smialkow przed wejsciem tak gdzie nie powinni.
Kilkanascie metrow przed szczytem na zboczu wyrastaly kamienie otoczone dzikimi krzakami. Obrazek rodem z pejzazy Rogera Deana z 'yesowych' okladek. Umre, jesli nie zrobie sobie przy nich zdjecia...
Gdy stanelismy wreszcie przy krzyzu i odwrocilem sie by ujrzec widok, nia dalo sie ogarnac wzrokiem tej przestrzeni rozposcierajacej sie przed moimi oczami. Paskudne ulice Baltinglass teraz w swej malenskosci az kluly w oczy swoim urokiem. Horyzony byl taki szeroki i caly zalany zielenia. Kazde z pol na sasiednich wzgorzach mialy inny odcien tego koloru. Pochmurne niebo zdawalo sie przykrywac szczyty tych wzgorz tulac je do snu. Zlowrogi wiatr dalej swiszczal w uszach.
Czulem, ze moglbym tutaj umrzec, oczyszczone ze wszelkich mysli i emocji po prostu oddajac sie przestrzeni. Idalne miejsce na zaglebienie sie w Basnie Hermanna Hesse'go.
Nie wiem jak nazywalo sie to najwyzsze wzgorze w Baltinglass. Nie ma to zadnego znaczenia. Pamietam tylko slowa Moniki, ktora spytala mnie: 'czy nie czujesz sie blizej nieba?'. Usmiechnalem sie tylko i odpowiedzialem: 'czuje sie wyzej od ziemii'.
Trzymajac sie za rece pognalismy w dol.
PS. Juz dawno temu mialem zaplanowany i rozrysowany plan tych wszystkich miejsc na Zielonej Wyspie, ktore chcielibysmy zobaczyc: klify Moher, wyspy Aran i Achill, "latimerowski" przyladek Cobh... To wszystko byly dotychczas anonimowe miejsca. Same nazwy. Teraz wspominajac te doznania z Baltinglass wiem ze beda one czyms wiecej niz tylko kolejnymi punktami na mapie. Beda MOJA podroza i tym wszystkim co mnie wypelni gdy te miejsca odcisna swoje pietno w mojej pamieci.
(Newbridge 08-01-2007)
Wzgorze prezentowalo sie okazle. Widniejacy w oddali krzyz zdawal sie az zapraszac do wejscia na szczyt.
Poranny deszcz nie ulatwial wspinaczki, ale z kazdym ciezkim oddechem wywolanym przez zmeczenie czulem sie lepiej. Zimne powietrze zalewajace pluca zdawalo sie oczyszczac umysl ze wszelkich zbednych mysli. Im blizej bylismy szczytu tym mocniej wiatr dawal znac o swoim istnieniu. Zupelnie jakby chcial odstraszac smialkow przed wejsciem tak gdzie nie powinni.
Kilkanascie metrow przed szczytem na zboczu wyrastaly kamienie otoczone dzikimi krzakami. Obrazek rodem z pejzazy Rogera Deana z 'yesowych' okladek. Umre, jesli nie zrobie sobie przy nich zdjecia...
Gdy stanelismy wreszcie przy krzyzu i odwrocilem sie by ujrzec widok, nia dalo sie ogarnac wzrokiem tej przestrzeni rozposcierajacej sie przed moimi oczami. Paskudne ulice Baltinglass teraz w swej malenskosci az kluly w oczy swoim urokiem. Horyzony byl taki szeroki i caly zalany zielenia. Kazde z pol na sasiednich wzgorzach mialy inny odcien tego koloru. Pochmurne niebo zdawalo sie przykrywac szczyty tych wzgorz tulac je do snu. Zlowrogi wiatr dalej swiszczal w uszach.
Czulem, ze moglbym tutaj umrzec, oczyszczone ze wszelkich mysli i emocji po prostu oddajac sie przestrzeni. Idalne miejsce na zaglebienie sie w Basnie Hermanna Hesse'go.
Nie wiem jak nazywalo sie to najwyzsze wzgorze w Baltinglass. Nie ma to zadnego znaczenia. Pamietam tylko slowa Moniki, ktora spytala mnie: 'czy nie czujesz sie blizej nieba?'. Usmiechnalem sie tylko i odpowiedzialem: 'czuje sie wyzej od ziemii'.
Trzymajac sie za rece pognalismy w dol.
PS. Juz dawno temu mialem zaplanowany i rozrysowany plan tych wszystkich miejsc na Zielonej Wyspie, ktore chcielibysmy zobaczyc: klify Moher, wyspy Aran i Achill, "latimerowski" przyladek Cobh... To wszystko byly dotychczas anonimowe miejsca. Same nazwy. Teraz wspominajac te doznania z Baltinglass wiem ze beda one czyms wiecej niz tylko kolejnymi punktami na mapie. Beda MOJA podroza i tym wszystkim co mnie wypelni gdy te miejsca odcisna swoje pietno w mojej pamieci.
(Newbridge 08-01-2007)

