10.01.2007, 19:43
Kończę dopiero słuchać audycję z 16 grudnia. 4 godziny słuchania, a kto słuchał to wie, że nie ma silnego żeby przewijał do przodu. Każda minuta słowa i muzyki (na żywo i z odtwarzacza) jest na najwyższym poziomie i sprawia wielkš radoć słuchania. Parafrazujšc pewnš stację radiowš, można miało powiedzieć, że audycja Robsona to 'Markowy głos w Twoim domu'.
Słuchałem, na razie fragmenty, ostatniej audycji i faktycznie 'Pyroman' z odsłuchu to jest to. A najciekawsze jest to, że mam cały koncert w tej wersji i całkowicie o nim zapomniałem. Chyba skoczę po lecytynę do apteki.
Słuchałem, na razie fragmenty, ostatniej audycji i faktycznie 'Pyroman' z odsłuchu to jest to. A najciekawsze jest to, że mam cały koncert w tej wersji i całkowicie o nim zapomniałem. Chyba skoczę po lecytynę do apteki.

