03.12.2006, 22:27
Pięknie napisane, z ogromnš większociš się zgadzam. Natomiast cały czas po Speedway... brakuje mi tej magicznej chwili (momentu dosłownie) ciszy będšcej efektem zaskoczenia widowni, że ten utwór, który na płycie kończy się wyciszeniem, na koncercie tak fajnie się urywa. Takie zaskoczenie było w Warszawie w Kongresowej, póniej ludzkoć już wiedziała czego się spodziewać i cały efekt szlag trafił. Zresztš sam zespół gra już troszkę inaczej i zakończenie utworu nie jest już zaskoczeniem...
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”

