26.11.2006, 12:53
Dla mnie Richard Bennett wszystko gra tak samo...
każda solówka (np. koniec romeo and juliet) czy każdy podkład (Rudiger) jest taki sam... jak z playbacku... zero improwizacji, zero wkładu emocjonalnego...
Mike Henderson sprawił za to że trasa STP wg. mnie była wieża, zaskakujšca a każdy koncert niepowtarzalny.
każda solówka (np. koniec romeo and juliet) czy każdy podkład (Rudiger) jest taki sam... jak z playbacku... zero improwizacji, zero wkładu emocjonalnego...
Mike Henderson sprawił za to że trasa STP wg. mnie była wieża, zaskakujšca a każdy koncert niepowtarzalny.
Lord, I'm just a rolling stone
Rock my soul I wanna go home
Rock my soul I wanna go home

