18.11.2006, 16:43
Zauważyłem, że tak delikatnie zaczynacie porównywać głosy Marka i Emmy
No no nie powiem robi się ciekawie
Nie pamietam kiedy ostatnio bylimy wiadkami tak bardzo kontrastowej płyty a co za tym idzie trasy koncertowej. Przecież wielu uważało i uważa do dzi że te głosy były, sš nie do pogodzenia. Być może przemawia przeze mnie (zreszta nie pierwszy raz
) brak obiektywnej krytyki ale gdyby tak spojrzeć na to troszeczkę inaczej to naprawdę jestemy wiadkami dużego wydarzenia w twórczoci MK. Z czasem i z upływem lat będzie widać to wyraniej.
Ona rodowodem z Nashville i z czystym krystalicznie wysokim głosem- On zakochany w Nashville z niskim i odrobinkę "zadymionym" wokalem. Potrafili znaleć unikalny wspólny mianownik mimo tak wyranej wokalnej różnicy. Przecież sš na dwóch różnych biegunach. A kiedy oboje sš na jednej scenie poprzeczka momentalnie skacze do góry. Tu już nic nie można poprawić tak jak w studiu.
ledzšc poczynania MK można było się spodziewać płyty z Emmylou H. Płyta mnie zachwyciła a ostatnia trasa udokumentowana na Real Live Roadrunning jest jakby kropkš nad I. Będšc w Hamburgu często powtarzalimy, że to najlepszy występ MK jaki widzielimy. Oczywicie nie wszyscy tak mówili. Ja powtarzałem często. Czas trochę zweryfikował i obecnie stawiam go na równi z pierwszym koncertem MK w Polsce. Pewnie odczucia byłyby jeszcze inne gdybym przeżył DS na żywo
Dobrze kończę te moje refleksje jednak z krytycznš uwagš. Emmylou Harris przy All That Matters w Waszyngtonie pokazała prawdziwš klasę. To pewne. Gdy posłucha się jej solowych płyt tylko się człowiek w tym utwierdza. A mimo to nie mogę się przekonać do All That Matters z udziałem Emmy. Mark solo wypada zdecydowanie lepiej i bardziej mnie przekonuje. Emmylou jest za bardzo na pierwszym planie i All That Matters trochę jak dla mnie traci ze swojej kołysankowej stylistyki. Ale to naprawdę jedyny wyjštek
No no nie powiem robi się ciekawie
Nie pamietam kiedy ostatnio bylimy wiadkami tak bardzo kontrastowej płyty a co za tym idzie trasy koncertowej. Przecież wielu uważało i uważa do dzi że te głosy były, sš nie do pogodzenia. Być może przemawia przeze mnie (zreszta nie pierwszy raz
) brak obiektywnej krytyki ale gdyby tak spojrzeć na to troszeczkę inaczej to naprawdę jestemy wiadkami dużego wydarzenia w twórczoci MK. Z czasem i z upływem lat będzie widać to wyraniej. Ona rodowodem z Nashville i z czystym krystalicznie wysokim głosem- On zakochany w Nashville z niskim i odrobinkę "zadymionym" wokalem. Potrafili znaleć unikalny wspólny mianownik mimo tak wyranej wokalnej różnicy. Przecież sš na dwóch różnych biegunach. A kiedy oboje sš na jednej scenie poprzeczka momentalnie skacze do góry. Tu już nic nie można poprawić tak jak w studiu.
ledzšc poczynania MK można było się spodziewać płyty z Emmylou H. Płyta mnie zachwyciła a ostatnia trasa udokumentowana na Real Live Roadrunning jest jakby kropkš nad I. Będšc w Hamburgu często powtarzalimy, że to najlepszy występ MK jaki widzielimy. Oczywicie nie wszyscy tak mówili. Ja powtarzałem często. Czas trochę zweryfikował i obecnie stawiam go na równi z pierwszym koncertem MK w Polsce. Pewnie odczucia byłyby jeszcze inne gdybym przeżył DS na żywo
Dobrze kończę te moje refleksje jednak z krytycznš uwagš. Emmylou Harris przy All That Matters w Waszyngtonie pokazała prawdziwš klasę. To pewne. Gdy posłucha się jej solowych płyt tylko się człowiek w tym utwierdza. A mimo to nie mogę się przekonać do All That Matters z udziałem Emmy. Mark solo wypada zdecydowanie lepiej i bardziej mnie przekonuje. Emmylou jest za bardzo na pierwszym planie i All That Matters trochę jak dla mnie traci ze swojej kołysankowej stylistyki. Ale to naprawdę jedyny wyjštek
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

