27.10.2006, 04:00
więte słowa. W latach 80-tych zdobycie płyt DS (oryginalnych, nie "licencjonowanych" wydań bułgarskich lub NRD-owskich) graniczyło dla mnie z cudem. Kiedy więc udało mi się wyjechać do RFN i kupić analogi oraz kasety, mylałem, że złapałem Pana Boga za nogi. W kolejnej dekadzie sytuacja geopolityczna się zmieniła i zaczšłem polować na płyty w Polsce. Takie łowy trwały jednak nawet po kilka lat. Kiedy w jednym ze sklepów muzycznych w centrum Wrocławia, chyba w 1995 roku, natknšłem się przypadkiem na "Stay Tuned" Cheta Atkinsa, mylałem, że oszaleję ze szczęcia (uwielbiałem "Cosmic Square Dance" od momentu, kiedy Marek Gaszyński zagrał go w PR w lutym 1986). Teoretycznie mógłbym powiedzieć, że szukałem tej płyty 9 lat.
Dwa lata póniej do poszukiwań wykorzystywałem juz internet (signum temporis!
, a większoć płyt, na których gocinnie zagrał MK, kupiłem na eBay'u (to nie gryzie, Robson!
). Częć z nich bez wštpienia można uznac za rarytasy - czyli wydawnictwa mało znane i niewznawiane po wyczerpaniu nakładu.
Obiektywnie rzecz bioršc, "Missing..." również nie została wznowiona, więc de facto jest rarytasem.
Dwa lata póniej do poszukiwań wykorzystywałem juz internet (signum temporis!
, a większoć płyt, na których gocinnie zagrał MK, kupiłem na eBay'u (to nie gryzie, Robson!
). Częć z nich bez wštpienia można uznac za rarytasy - czyli wydawnictwa mało znane i niewznawiane po wyczerpaniu nakładu.Obiektywnie rzecz bioršc, "Missing..." również nie została wznowiona, więc de facto jest rarytasem.

