04.10.2006, 02:18
Rozumiem żal, że Marek łagodnieje, bo ja też, podobnie jak Olaph, wole DS niż MK. I jedna dowolna płyta DS porusza u mnie więcej czułych strun, niż wszystkie solowe Marki razem wzięte. Tym nie mniej żałujšc nie dziwię się. Marek zapowiadał to od lat. Można by wspomnieć chociaż tekst chyba z ksišżki Oldfielda, kiedy to Marek powiedział, że jak będzie miał 60 lat to będzie sobie grał gdzie w klubie co spokojnego - już nie pamiętam, ale z klimatu tamtej wypowiedzi wypływał dziesiejszy Knopfler.
I ja go lubię, mimo wszystko
Ale Dire Straits kocham, uwielbiam, do szaleństwa i na zatracenie. Pewnie tak juz zostanie.
I również nie potrafię zanucić nawet połowy kawałków z Ragpickera, z Shangri, z Roadrunning...
Czy ten post nie nadawał się bardziej do wštku " Moje felietony"? Albo to człowiek wie, co napisze, zanim skończy?
I ja go lubię, mimo wszystko
Ale Dire Straits kocham, uwielbiam, do szaleństwa i na zatracenie. Pewnie tak juz zostanie.I również nie potrafię zanucić nawet połowy kawałków z Ragpickera, z Shangri, z Roadrunning...
Czy ten post nie nadawał się bardziej do wštku " Moje felietony"? Albo to człowiek wie, co napisze, zanim skończy?

