21.09.2006, 12:57
Cytat:Originally posted by Trissi+Aug 29 2006, 12:21 PM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (Trissi @ Aug 29 2006, 12:21 PM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'>Oby nie!!!!!!!!!!!!Cytat:Originally posted by aaadam@Aug 28 2006, 11:52 PM
<!--QuoteBegin-pablosan@Aug 28 2006, 10:03 PM
[b] Mylicie, że na taki koncert na terenie Stoczni Mark zgodziłby się na reaktywację Dire Straits????
Dla mnie koncert Gilmoura w stoczni to dramat, mimo całkiem niezłych miejsc (bilety po 160 zl) rednio było widać, dwięk beznadziejny (już nie chodzi że było cicho, ale dudniło okropnie). Organizacja koncertu "polska" - czyli obciach, a te kilkukrotne uwagi Gilmoura o polskiej wódce były już niesmaczne. Przez koncert zastanawiałem się gdzie te fantastyczne, zapierajace dech w piersiach, wiatła - ogólnie co tam błyskało, ale tej klasy oswietlenie na porzšdnych koncertach to standart. Żal pisać, ale dla mnie tego dnia legenda Pink Floyd po prostu zdechła
ps. nie jestem chyba sam w takich odczuciach bo większoć komentarzy jest tego typu: http://muzyka.onet.pl/1,202,8,22581575,630...77,0,forum.html [/b] Tego włanie nie rozumiem... jaka legenda Pink Floyd znikła. Przecież to nie był koncert Pink Floyd, lecz koncert promujšcy nowš płytę Davida. Czego więc chciałby się spodziewać po tym występie? Czy do płyty On A Island pasowałyby Ci jakie wielkie ekekty? Przecież to spokojna płyta. Zauważ, że podczas utworu "Take a Breath" efekty się pojawiły - jest to najmocniejszy utwór płyty i chyba najbardziej czuć w nim klimat Pink Floyd. Nie rozuamiem takiego podjecia... czyżby liczył na THE PULSE? (mam na myli efekty, lasery itp.) Błšd. Czasy Division Bell minęły. To koncert solowy Gilmoura i wiadomo było, że nie zagra jak Pink Floyd. Powtórzę - to tak jakby wymagać od Knopflera po solowej płycie, by przyjechał do nas i mieć pretensję, że nie zagrał za darmo + napisać Knopfler zabił legendę Dire Straits. [/b][/quote]
Problem w tym, ze w ramach promocji w ogole nie mowilo sie o koncercie promujacym plyte Gilmoura "On A Island", natomiast z kazdego znanego mi plakatu bily wielkie litery "glos i gitara Pink Floyd". Stad byc moze rozczarowanie czesci publicznosci. Pamietajmy, ze promotor pierwszego solowego koncertu Marka w Polsce zrobil dokladnie to samo, aczkolwiek plakaty i bilboardy byly zrobione na okladce plyty Sailing To Philadelphia
A long time ago came a man on a track...

