10.09.2006, 22:59
tak jest... wspaniałe czasy... chociaż powiem szczerze, ze nie była to pierwsza płyta DS, na którš tak wiadomie i z wielkš niecierpliwociš oczekiwałem... miałem już za sobš wielkie oczekiwanie na BIA (i winyl, który z "dalekiego wiata" przywiózł mi wujek-marynarz) a także (choć bardziej za mglš niepamięci, bo bardziej pamiętam, jak czekał na niš mój wujek) LOG! W każdym razie OES był jak oczekiwane dziecko! naprawdę (dobre okrelenie macsa
) Absolutnie nie byłem tš płytš zawiedziony! Powiem więcej, byłem niš oszołomiony!!! Bo przecież You And Your Friend do dzi pozostaje jednš z najważniejszych piosenek w moim zyciu (z różnych względów
) a Planet... jednš z najbardziej przemawiajšcych, pełnš uczucia, emocji... ach... ciężko słowa znaleć... Poza tym piorunujšce wrażenie zrobiły na mnie też tre "hity" jak Calling Elvis czy też The Bug... no nie ma tam dla mnie słabeuszy.... A co do trasy koncertowej... no cóż... ciezko mówić, ze się nie było na koncercie jedynie z powodu... paszportu! Tak, ale wyobracie sobie, ze miałem jechać na koncert do Barcelony i to 3 pazdziernika, w moje urodziny, ale...nie dostalem paszportu i sprawa sie rypła. Dokument odebralem 10 pazdziernika... Czyz to nie jest ironia losu...?
) Absolutnie nie byłem tš płytš zawiedziony! Powiem więcej, byłem niš oszołomiony!!! Bo przecież You And Your Friend do dzi pozostaje jednš z najważniejszych piosenek w moim zyciu (z różnych względów
) a Planet... jednš z najbardziej przemawiajšcych, pełnš uczucia, emocji... ach... ciężko słowa znaleć... Poza tym piorunujšce wrażenie zrobiły na mnie też tre "hity" jak Calling Elvis czy też The Bug... no nie ma tam dla mnie słabeuszy.... A co do trasy koncertowej... no cóż... ciezko mówić, ze się nie było na koncercie jedynie z powodu... paszportu! Tak, ale wyobracie sobie, ze miałem jechać na koncert do Barcelony i to 3 pazdziernika, w moje urodziny, ale...nie dostalem paszportu i sprawa sie rypła. Dokument odebralem 10 pazdziernika... Czyz to nie jest ironia losu...?
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Sometimes you`re the bug...

