08.09.2006, 23:55
Dla mnie najbardziej pozytywnym zaskoczeniem w dotychczasowej karierze było nagranie "The Ragpicker's Dream" - do dzi mojej ulubionej płyty Marka. Mam nadzieję, że zadziała troszkę "prawo sinusoidy", i po bardziej elektrycznym okresie - chociaż to nie do końca może trafne okrelenie. Mówišc szerzej, dla mnie "Shangri La" było w porównaniu do "TRD" bardziej dopieszczone aranżacyjnie, brzemienie całoci bardziej wygładzone, a kompozycje troszkę bardziej chwytliwe - nie przypadkiem najczęciej wracam do "Song for Sonny Liston", oraz "Sucker Row" które niele pasowałyby też umieszczone na "TRD".
I chyba jeli już mam jakie oczekiwania, to włanie na taki zwrot. Aczkolwiek, mylę, że Mark cokolwiek zrobi, okaże się to strzałem w dziesištkę
I chyba jeli już mam jakie oczekiwania, to włanie na taki zwrot. Aczkolwiek, mylę, że Mark cokolwiek zrobi, okaże się to strzałem w dziesištkę
So now we're passing strangers, at single tables.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.

