02.09.2006, 08:39
Kuba, miałbym wielkie problemy z okreleniem, czy "lepiej", ale "ciekawiej" to na pewno znalazłyby się takie w mojej szufladce "naj"
Sš to z pewnocia "Romeo & Juliet" z trasy 2005 - tutaj mam na mysli zwłaszcza koncerty ze znanej już nam "serii amerykańskiej", gdzie partia fortepianowa (zresztš także pięknie zagrana nakoncertach z 2006) rozrasta się do przecudnych rozmiarów, dodajšc i tak już pięknemu utworowi dodatkowych walorów...
Podobne wrażenia tyczš się "Telegraph Road"... Poza tym wspomniane przez Ciebie już "Water Of Love" (znam tę wersję zwłaszcza z Vaison - bomba
). Jesli dodam jeszcze "Brothers In Arms" z Montserrat - bardzo szczególne dla mnie wersja, chyba najpiękniejsza jakš słyszałem, zwłaszcza przez tš orkiestrację (z wokalem tam ciutkę niezbyt, co?
) a także "Money For Nothing" z trasy 2001 z arcyciekawym wstepem... to troche się uzbierało...
Sš to z pewnocia "Romeo & Juliet" z trasy 2005 - tutaj mam na mysli zwłaszcza koncerty ze znanej już nam "serii amerykańskiej", gdzie partia fortepianowa (zresztš także pięknie zagrana nakoncertach z 2006) rozrasta się do przecudnych rozmiarów, dodajšc i tak już pięknemu utworowi dodatkowych walorów...
Podobne wrażenia tyczš się "Telegraph Road"... Poza tym wspomniane przez Ciebie już "Water Of Love" (znam tę wersję zwłaszcza z Vaison - bomba
). Jesli dodam jeszcze "Brothers In Arms" z Montserrat - bardzo szczególne dla mnie wersja, chyba najpiękniejsza jakš słyszałem, zwłaszcza przez tš orkiestrację (z wokalem tam ciutkę niezbyt, co?
) a także "Money For Nothing" z trasy 2001 z arcyciekawym wstepem... to troche się uzbierało...
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Sometimes you`re the bug...

