30.08.2006, 15:13
No nareszcie temat 'markowy' u góry, bo już myslałem, że forum zmieniło status na Gilmour-Waters...
Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii na temat własnie tego koncertu, gdyż jest to jakby nie patrzeć dotychczas najlepiej zarejestrowany koncert z tej trasy. Pierwsze wrażenia mam podobne jak Robson, tzn podoba mi sie oczywicie. Jednak gdy dosłuchałem go do końca, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkie utwory brzmiš tak jak tego oczekiwałem. Najlepszy przykład to So Far Away - albo ja mam co ze słuchem, albo Emmy wyranie wyleciała z tonacji podczas końcówki, zawodzšc (innaczej tego nie potrafie okrelić) you're so faaaaar. Omielę się stwierdzić, że Guy Fletcher znacznie lepiej wypada w chórkach... Po prostu mi tam jej głos nie pasuje, albo... zapiewała trochę z boku.
Mark, muszę przyznać - w wietnej formie wokalnej. Romeo and Juliet szczególnie mi się podobało, wietnie też wypadł I Dug Up A Diamond. Nawet Our Shangri La w tych najwyzszych partiach udało mu się ładnie wycišgnšć (choć nadal będę twierdzić, że to nie sš jego rejony), aż do momentu gdy nie dołšczyła do niego Emmy. I znowu katastrofa jak dla mnie... zupełnie te chórki tam się nie zgrywajš. Za to fajne zakończenie instrumentalne. Pozytywnie oceniam Stewarta Duncana, bardzo dobre partie skrzypiec, które moim zdaniem pasujš do charakteru utworu.
Reasumujšc - koncert na pewno był przeżyciem - szczególnie gdy miało się okazję być na miejscu i przeżywać wszystko całym sobš. Dla tych, którym muszš wystarczyć nagrania - jak mnie - mylę, że bylimy wiadkami lepszych wykonań z Maestro w roli głównej. Bardzo chciał zagrać z Emmylou i zagrał. Ma prawo robić to na co ma ochotę. I tak zawsze będzie miał komplet publicznoci. Mnie bardziej podobał się Mark na trasie Shangri La, choć, jak mówię, koncerty z Emmy były unikatowe i jak najbardziej cenię je za to, że w ogóle były. Pewnie inne zdanie na ten temat miałbym będšc osobicie na koncercie, zawsze tak jest. A jednak słuchajšc starych bootlegów DS nie mam podobnych odczuć, to ciekawe...
To może na razie tyle. Chętnie przeczytam Wasze opinie, chyba, że wolicie gadać o Watersach...
Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii na temat własnie tego koncertu, gdyż jest to jakby nie patrzeć dotychczas najlepiej zarejestrowany koncert z tej trasy. Pierwsze wrażenia mam podobne jak Robson, tzn podoba mi sie oczywicie. Jednak gdy dosłuchałem go do końca, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkie utwory brzmiš tak jak tego oczekiwałem. Najlepszy przykład to So Far Away - albo ja mam co ze słuchem, albo Emmy wyranie wyleciała z tonacji podczas końcówki, zawodzšc (innaczej tego nie potrafie okrelić) you're so faaaaar. Omielę się stwierdzić, że Guy Fletcher znacznie lepiej wypada w chórkach... Po prostu mi tam jej głos nie pasuje, albo... zapiewała trochę z boku.
Mark, muszę przyznać - w wietnej formie wokalnej. Romeo and Juliet szczególnie mi się podobało, wietnie też wypadł I Dug Up A Diamond. Nawet Our Shangri La w tych najwyzszych partiach udało mu się ładnie wycišgnšć (choć nadal będę twierdzić, że to nie sš jego rejony), aż do momentu gdy nie dołšczyła do niego Emmy. I znowu katastrofa jak dla mnie... zupełnie te chórki tam się nie zgrywajš. Za to fajne zakończenie instrumentalne. Pozytywnie oceniam Stewarta Duncana, bardzo dobre partie skrzypiec, które moim zdaniem pasujš do charakteru utworu.
Reasumujšc - koncert na pewno był przeżyciem - szczególnie gdy miało się okazję być na miejscu i przeżywać wszystko całym sobš. Dla tych, którym muszš wystarczyć nagrania - jak mnie - mylę, że bylimy wiadkami lepszych wykonań z Maestro w roli głównej. Bardzo chciał zagrać z Emmylou i zagrał. Ma prawo robić to na co ma ochotę. I tak zawsze będzie miał komplet publicznoci. Mnie bardziej podobał się Mark na trasie Shangri La, choć, jak mówię, koncerty z Emmy były unikatowe i jak najbardziej cenię je za to, że w ogóle były. Pewnie inne zdanie na ten temat miałbym będšc osobicie na koncercie, zawsze tak jest. A jednak słuchajšc starych bootlegów DS nie mam podobnych odczuć, to ciekawe...
To może na razie tyle. Chętnie przeczytam Wasze opinie, chyba, że wolicie gadać o Watersach...
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

