28.08.2006, 23:12
Wrażenia niesamowite
Po 1 - Gilmour był w wymienitej formie i humorze. Utwory brzmiały żywo i dynamicznie. Setlista zawierała wiele perełek - Astronomy domine (wbiło w ziemię), Wot's... Uh The Deal (utwór z Obscured by Clouds!
no i oczywicie... ECHOES - tutaj komentarrz jest zbędny. Były też wpadki - o tym też trzeba mówić :-) Wright pomylił zwrotki w otwierajšcym koncert Time, zmieszał się i nie wiedział co dalej ma poczšć biedak :-) Gilmour małš improwizacjš nawišzujšcš do solówki uratował utwór i przejcie w Breathe reprise. Wright miał czas żeby pomyleć co dalej i zapiewać właciwš partię :-) Po drugie - Fat old sun. Zagrany rewelacyjnie, z elektrycznym zakończeniem. Trzeba było przerywac utwór i zaczšć od nowa. Co nie zadziałało w gitarze poziomej Carina a Gilmour upucił piórko i na mój gust nie zdšżył się podniec do mikrofonu aby zapiewać dalej :-) O drobnym fałszu, czy raczej załamaniu głosu w ostro wykrzyczanym Shiiiiiiiine on you... wspomnę tylko dla zasady :-) No i wyszło że więcej pisze o negatywach niż pozytywach... Błędne odczucie - koncert był tak wietny, że brak słów, a takie wpadki czyniš go wyjštkowym!!!
Po 2 - nagłonienie. Miałem wrażenie że poczštek, czyli Breathe i Time były cicho, ale póniej było ok. Czułem drgania w żołšdku, a koncert nie był przesterowany. Wolę takie stonowane nagłonienie i słuchanie czystej muzyki niż przesadę, kiedy solo na gitarze zmienia się w cianę dwięku nierozróżnialnego a piew przeraża w uszach! Byłem z przodu sektora B2, nie narzekam, choć zdaję sobie sprawę że pod scenš było lepiej. Cóż tak wyszło... Kto narzeka a nagłonienie musiał być chyba na końću sektorów B, w bardzo oddalonym C, lub też gdzie z boku pod ostrym kštem do sceny. To teren otwarty i dwięk gdzie zawsze "ucieka".
PS David co cišgle popijał, stwierdził że to Polish Vodka :-) Przypomniał mi się koncert Marka w Spodku :-) W ogóle to przeszedł też szybki kurs polskiego - dziekuja, dopry wieciór itp.
WNIOSEK - WARTO BYŁO SIĘ TŁUC PRZEZ CAŁY KRAJ
Po 1 - Gilmour był w wymienitej formie i humorze. Utwory brzmiały żywo i dynamicznie. Setlista zawierała wiele perełek - Astronomy domine (wbiło w ziemię), Wot's... Uh The Deal (utwór z Obscured by Clouds!
no i oczywicie... ECHOES - tutaj komentarrz jest zbędny. Były też wpadki - o tym też trzeba mówić :-) Wright pomylił zwrotki w otwierajšcym koncert Time, zmieszał się i nie wiedział co dalej ma poczšć biedak :-) Gilmour małš improwizacjš nawišzujšcš do solówki uratował utwór i przejcie w Breathe reprise. Wright miał czas żeby pomyleć co dalej i zapiewać właciwš partię :-) Po drugie - Fat old sun. Zagrany rewelacyjnie, z elektrycznym zakończeniem. Trzeba było przerywac utwór i zaczšć od nowa. Co nie zadziałało w gitarze poziomej Carina a Gilmour upucił piórko i na mój gust nie zdšżył się podniec do mikrofonu aby zapiewać dalej :-) O drobnym fałszu, czy raczej załamaniu głosu w ostro wykrzyczanym Shiiiiiiiine on you... wspomnę tylko dla zasady :-) No i wyszło że więcej pisze o negatywach niż pozytywach... Błędne odczucie - koncert był tak wietny, że brak słów, a takie wpadki czyniš go wyjštkowym!!! Po 2 - nagłonienie. Miałem wrażenie że poczštek, czyli Breathe i Time były cicho, ale póniej było ok. Czułem drgania w żołšdku, a koncert nie był przesterowany. Wolę takie stonowane nagłonienie i słuchanie czystej muzyki niż przesadę, kiedy solo na gitarze zmienia się w cianę dwięku nierozróżnialnego a piew przeraża w uszach! Byłem z przodu sektora B2, nie narzekam, choć zdaję sobie sprawę że pod scenš było lepiej. Cóż tak wyszło... Kto narzeka a nagłonienie musiał być chyba na końću sektorów B, w bardzo oddalonym C, lub też gdzie z boku pod ostrym kštem do sceny. To teren otwarty i dwięk gdzie zawsze "ucieka".
PS David co cišgle popijał, stwierdził że to Polish Vodka :-) Przypomniał mi się koncert Marka w Spodku :-) W ogóle to przeszedł też szybki kurs polskiego - dziekuja, dopry wieciór itp.
WNIOSEK - WARTO BYŁO SIĘ TŁUC PRZEZ CAŁY KRAJ

