06.08.2006, 13:49
Jeli dane komu było być na koncercie Dżemu z Rykiem, a teraz po latach wybrał się na nowy Dżem może mieć mieszane uczucia. Ja nie miałem takiej okazji, ale Jego teksty wcišż przemawiajš do ludzi, do mnie też. A Maciek Balcar jest fantastycznym wokalistš, dlatego każdy koncert Dżemu w mojej okolicy przyjmuję radonie i zazwyczaj na nim jestem :-) A że zespół jest stšd, czyli ze lšska, widziałem już tych występów sporo :-) Powiem jedno - Rysiek wcišż żyje w tych pieniach, głosem Maćka trafiajš one w serduszko. Tydzień temu na Tyskim Festiwalu im. Ryka Riedla zagrali List do M... mój ulubiony utwór. "Samotnoć to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie, wiesz mamo wyobraziłem sobie że, że nie ma Boga, nie ma nie"... te słowa zabrzmiały tak wiarygodnie, jakby wokalista przeżywał to samo co ich wielki współautor.
Muzycznie Dżemowcy brzmiš nadal wietnie a dowiadczenie nabyte przez te wszystkie lata pozwala im wydłużać, improwizować, wręcz bawić się utworami, które niekiedy pokazujš nowy blask. W połowie czerwca w Siemianowicach lšskich grali szeryfa z płyty 2004, Adam i Jurek sprawili, że poczułem się jak w szalonych latach 60, erze psychodelii a'la wczesny Pink Floyd. Stratš jest jednak nieodżałowany Paweł Berger, jego następca to już raczej rzemielnik. Dżemowemu brzmieniu brakuje cichego brodacza, który stworzył chociażby Sen o Victorii... Niestety, "ludzi dobrych i złych wcišż zabiera mgła". Szkoda, że częciej tych dobrych... Całe szczęcie zostawili nam wiele klasycznych płyt, na których możemy posłuchać piewu Riedla, klawiszy Bergera, kilku bębniarzy - Giera, Kapłona, Jerzego Piotrowskiego (tak! to były bębniarz SBB) i w końcu Szczerbińskiego. I powiem Wam, jeżeli wyjdzie zapis koncertu z Zabrza ze stycznia 2006, powięconego rocznicy tragicznej mierci Pawła, kupujcie! Tam Dżem liczył nie 6 a 15 osób, grali m.in Jan i Józef Skrzek, Jacek Dewódzki, Sebastian Riedel. Maciek zasiadł za fortepianem, na scenie stał osamotniony parapet Kawaii Bergera a w powietrzu unosiła się istnie magiczna i wzruszajšca atmosfera czterech godzin Dżemowej muzyki!
Muzycznie Dżemowcy brzmiš nadal wietnie a dowiadczenie nabyte przez te wszystkie lata pozwala im wydłużać, improwizować, wręcz bawić się utworami, które niekiedy pokazujš nowy blask. W połowie czerwca w Siemianowicach lšskich grali szeryfa z płyty 2004, Adam i Jurek sprawili, że poczułem się jak w szalonych latach 60, erze psychodelii a'la wczesny Pink Floyd. Stratš jest jednak nieodżałowany Paweł Berger, jego następca to już raczej rzemielnik. Dżemowemu brzmieniu brakuje cichego brodacza, który stworzył chociażby Sen o Victorii... Niestety, "ludzi dobrych i złych wcišż zabiera mgła". Szkoda, że częciej tych dobrych... Całe szczęcie zostawili nam wiele klasycznych płyt, na których możemy posłuchać piewu Riedla, klawiszy Bergera, kilku bębniarzy - Giera, Kapłona, Jerzego Piotrowskiego (tak! to były bębniarz SBB) i w końcu Szczerbińskiego. I powiem Wam, jeżeli wyjdzie zapis koncertu z Zabrza ze stycznia 2006, powięconego rocznicy tragicznej mierci Pawła, kupujcie! Tam Dżem liczył nie 6 a 15 osób, grali m.in Jan i Józef Skrzek, Jacek Dewódzki, Sebastian Riedel. Maciek zasiadł za fortepianem, na scenie stał osamotniony parapet Kawaii Bergera a w powietrzu unosiła się istnie magiczna i wzruszajšca atmosfera czterech godzin Dżemowej muzyki!

