24.07.2006, 20:32
Hmmm...... próbuję sobie przypomnieć najbardziej ekstermalne "rzeczy" których się podjšłem w ramach mojej muzycznej edukacji samouka. Wartoć najbardziej poznawczš nosiła dla mnie na pewno twórczoć Mikołaja Rimskiego-Korsakowa (jeden z idoli Ricka Wakemana). "Szecherezada" jest bardzo malowniczym dziełem. Zresztš w ogóle ruscy jakby na przekór pasji narodowej (czyli gnębieniu bratnich narodów) wyróżnili się kilkoma znakomitymi indywidulanociami sztuki. Że wymienię tylko Czajkowskiego i Dostojewskiego...
Co powiecie na dalekowschodnie połšczenie muzyki elektronicznej i tamtejszej muzyki ludowej. Polecam Kitaro z płyty "Silk Road" (wietnie przy tym czyta się najlepsze "filozoficzne" powieci SF np. Ray'a Bradbury'ego, Stanisława Lema czy A.C. Clarke'a). A skoro jestesmy przy kosmicznych odlotach to polecam przedwczenie dojrzałe manadrynki czyli Tangerine Dream chocišzby z płyty "Alpha Centauri" z poczatku lat 70-tych...
Co powiecie na dalekowschodnie połšczenie muzyki elektronicznej i tamtejszej muzyki ludowej. Polecam Kitaro z płyty "Silk Road" (wietnie przy tym czyta się najlepsze "filozoficzne" powieci SF np. Ray'a Bradbury'ego, Stanisława Lema czy A.C. Clarke'a). A skoro jestesmy przy kosmicznych odlotach to polecam przedwczenie dojrzałe manadrynki czyli Tangerine Dream chocišzby z płyty "Alpha Centauri" z poczatku lat 70-tych...

