12.05.2005, 01:36
Wielu z Was tego nie może pamiętać ale końcówka lat 70-tych i początki lat 80-tych to oprócz pustki w sklepach i wiecznej szarzyzny kolejkowej także wspaniałe Radio Luxemburg i inne obce stacje. Na lampowym radio o 2.00 w nocy 10 letni chłopak (to ja w 1978) usłyszał po raz pierwszy Down to the Waterline no i Sułtanów. Jeszcze nie wiedziałem co to jest, jeszcze nie wiedziałem co to za zespół, ale łyknąłem wirusa. Mam go do dziś. Zdążył się rozrosnąć. A pierwsze "profesjonalne" słuchanie to z czarnej ohydnej kasety wydanej w Polsce z płytą Love over Gold jako kwintesencją Markowej poetyki. Nie przeszło mi i nie przejdzie nigdy...
