03.07.2006, 13:38
Witam po małej przerwie.
To dobry temat aby powiedzieć kilka słów... w tej jakże ważnej i wymarzonej kwestii dla wszystkich bez wyjštku fanów...
Jakkolwiek jestem ogromnym zwolennikiem idei spotkania z Maestro, spotkania Artysty z Jego Prawdziwymi Fanami przez duze "F" - jestem także realistš i własnie to powstrzymuje mnie przed pisaniem emaili w tej sprawie do kogokolwiek z otoczenia MK. Dzięki internetowi, kontakt z Artystš stał się w dzisiejszych czasach bardzo łatwy, szczególnie, jeli otaczajš go ludzie, ktorzy zgadzajš się na tego typu otwarty i bezporedni kontakt, jak choćby Guy Fletcher w przypadku MK.
Ja sam miałem okazję spotkać Knopflera dwa razy i obydwa przypadki to łut szczęcia. Dużego szczęcia, z odrobinš pomocy z mojej strony, ale jednak szczęcia. Za drugim razem, po wygraniu pamiętnego konkursu, wydawało mi się, że chwyciłem Pana Boga za nogi, byłem maksymalnie podekscytowany faktem, że oto mogłem byc za kulisami, rozmawiac z nimi wszystkimi, być TAM i czuć tš atmosferę wielkoci i niepowtarzalnoci, którš mimowolnie rotaczał Maestro wokół siebie. Pamiętam, jak w przypływie takiej euforii pisałem emaila za emailem do Guy'a, w nadziei, że ten pierwszy raz, który przeżyłem, nie będzie ostatnim, że oto, wielki muzyczny wiat otworzył się przede mnš i mam fajnych sławnych kolegów
. Jak się domylacie, tego typu listy, z probami o więcej - sš po prostu ignorowane. Zero zainteresowania i reakcji. ZERO. To skutecznie zniechęca.
Po kilku miesišcach nawišzałem kontakt z Guy'em ponownie. Wypytywałem o rzeczy zupełnie nie zwišzane ze spotkaniem, pisalismy o przysłowiowym wszystkim i niczym. Wtedy odpisywał, zawsze. W tego typu kontaktach nigdy nie można sie w żaden sposób narzucać. Guy napisał mi kiedy, że takich listów w sprawie prywatnego spotkania fanów z MK dostaje codziennie ok. 50 szt. z całego wiata. To, że otworzył się tak dla fanów poprzez internet jest tego naturalnš kolejš rzeczy, sposobem na utrzymywanie 'zdrowych' relacji Artysta- Fan, jest według niego ignorowanie tego typu prób o spotkania.
Meet'n'Greet, które sš organizowane przed koncertami MK, to dzieło firm ogranizujšcych koncert w danym kraju, w Polsce w obu przypadkach była to Viva Art Music. Jeli mylimy o jakimkolwiek spotkaniu z MK, to według mnie jest to możliwe tylko porzez kontakt z promotorem (organizatorem) koncertu - Grze, podarował forumowš koszulkę Markowi, włanie w ten sposób. Inny sposób - należy wymyleć co baaaardzo oryginalnego i wyjštkowego, co można zaproponować Managementowi, tudzież Guy'owi do rozważenia.
Przede wszystkim jednak trzeba być realistami - takich jak my sš setki tysięcy, zagorzałych fanów, organizujšcych się w forach, klubach i stowarzyszeniach na całym wiecie. Twierdzę, żę takie spotkanie jest możliwe, ale wymaga oryginalnego, niebanalnego pomysłu, który byłby wystarczajšcym powodem aby zainteresować kogo z otoczenia MK. Nie ma sensu pisać emaili, w których deklaruje się, że jestemy największymi fanami na wiecie, którym spotkanie Maestro się po prostu należy. Tak piszš wszyscy. Nie tędy droga.
Nie chcę nikogo zniechęcać, ja sam cały czas kombinuję co tu wymyleć, by jeszcze (nie) raz spotkać Mistrza. Wiem, że to się stanie, nie wiem jeszcze tylko jak...
To, że pokazujemy się na koncertach, że widać nas na tle innych fanów jest dobrym poczštkiem, jednak nie jest według mnie wystarczajšcym powodem aby prosić o spotkanie. Wierzę , że stać nas na wymylenie czego oryginalnego i podczas następnej trasy się uda.
Pozdrawiam
To dobry temat aby powiedzieć kilka słów... w tej jakże ważnej i wymarzonej kwestii dla wszystkich bez wyjštku fanów...
Jakkolwiek jestem ogromnym zwolennikiem idei spotkania z Maestro, spotkania Artysty z Jego Prawdziwymi Fanami przez duze "F" - jestem także realistš i własnie to powstrzymuje mnie przed pisaniem emaili w tej sprawie do kogokolwiek z otoczenia MK. Dzięki internetowi, kontakt z Artystš stał się w dzisiejszych czasach bardzo łatwy, szczególnie, jeli otaczajš go ludzie, ktorzy zgadzajš się na tego typu otwarty i bezporedni kontakt, jak choćby Guy Fletcher w przypadku MK.
Ja sam miałem okazję spotkać Knopflera dwa razy i obydwa przypadki to łut szczęcia. Dużego szczęcia, z odrobinš pomocy z mojej strony, ale jednak szczęcia. Za drugim razem, po wygraniu pamiętnego konkursu, wydawało mi się, że chwyciłem Pana Boga za nogi, byłem maksymalnie podekscytowany faktem, że oto mogłem byc za kulisami, rozmawiac z nimi wszystkimi, być TAM i czuć tš atmosferę wielkoci i niepowtarzalnoci, którš mimowolnie rotaczał Maestro wokół siebie. Pamiętam, jak w przypływie takiej euforii pisałem emaila za emailem do Guy'a, w nadziei, że ten pierwszy raz, który przeżyłem, nie będzie ostatnim, że oto, wielki muzyczny wiat otworzył się przede mnš i mam fajnych sławnych kolegów
. Jak się domylacie, tego typu listy, z probami o więcej - sš po prostu ignorowane. Zero zainteresowania i reakcji. ZERO. To skutecznie zniechęca.Po kilku miesišcach nawišzałem kontakt z Guy'em ponownie. Wypytywałem o rzeczy zupełnie nie zwišzane ze spotkaniem, pisalismy o przysłowiowym wszystkim i niczym. Wtedy odpisywał, zawsze. W tego typu kontaktach nigdy nie można sie w żaden sposób narzucać. Guy napisał mi kiedy, że takich listów w sprawie prywatnego spotkania fanów z MK dostaje codziennie ok. 50 szt. z całego wiata. To, że otworzył się tak dla fanów poprzez internet jest tego naturalnš kolejš rzeczy, sposobem na utrzymywanie 'zdrowych' relacji Artysta- Fan, jest według niego ignorowanie tego typu prób o spotkania.
Meet'n'Greet, które sš organizowane przed koncertami MK, to dzieło firm ogranizujšcych koncert w danym kraju, w Polsce w obu przypadkach była to Viva Art Music. Jeli mylimy o jakimkolwiek spotkaniu z MK, to według mnie jest to możliwe tylko porzez kontakt z promotorem (organizatorem) koncertu - Grze, podarował forumowš koszulkę Markowi, włanie w ten sposób. Inny sposób - należy wymyleć co baaaardzo oryginalnego i wyjštkowego, co można zaproponować Managementowi, tudzież Guy'owi do rozważenia.
Przede wszystkim jednak trzeba być realistami - takich jak my sš setki tysięcy, zagorzałych fanów, organizujšcych się w forach, klubach i stowarzyszeniach na całym wiecie. Twierdzę, żę takie spotkanie jest możliwe, ale wymaga oryginalnego, niebanalnego pomysłu, który byłby wystarczajšcym powodem aby zainteresować kogo z otoczenia MK. Nie ma sensu pisać emaili, w których deklaruje się, że jestemy największymi fanami na wiecie, którym spotkanie Maestro się po prostu należy. Tak piszš wszyscy. Nie tędy droga.
Nie chcę nikogo zniechęcać, ja sam cały czas kombinuję co tu wymyleć, by jeszcze (nie) raz spotkać Mistrza. Wiem, że to się stanie, nie wiem jeszcze tylko jak...

To, że pokazujemy się na koncertach, że widać nas na tle innych fanów jest dobrym poczštkiem, jednak nie jest według mnie wystarczajšcym powodem aby prosić o spotkanie. Wierzę , że stać nas na wymylenie czego oryginalnego i podczas następnej trasy się uda.
Pozdrawiam
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

