09.05.2005, 10:33
Chciałam dołączyć się do tych wspomnień ze Spodka, bo rzeczywiście jest co wspominać. Dla mnie to było wielkie przeżycie. Czekałam na koncert Marka ponad 10 lat! Najpierw, w latach 90-tych byłam w Londynie ale nie udało mi się dostać biletu na koncert studyjny (zabrakło miejsc), potem nie dojechałam do Warszawy, potem Mark nie dojechał (
) do Katowic, no i wreszcie UDAŁO SIĘ!
Po wszystkich negatywnych doświadczeniach z przeszłości do ostatniej chwili bałam się, że coś nie wypali i Mark nie wyjdzie na scenę. A jednak! Było super, ciągle grają mi w głowie utwory z koncertu.
Mam nadzieję, że na kolejny koncert nie będę czekac tak długo.
p.s. Obrazek z koncertu: na widowni siedzi nobliwa siwa pani, przegryza "pierniczki alpejskie w czekoladzie" i przytupuje rytmicznie w takt So far away.
[FONT=Arial] Super, nie?
) do Katowic, no i wreszcie UDAŁO SIĘ!
Po wszystkich negatywnych doświadczeniach z przeszłości do ostatniej chwili bałam się, że coś nie wypali i Mark nie wyjdzie na scenę. A jednak! Było super, ciągle grają mi w głowie utwory z koncertu. Mam nadzieję, że na kolejny koncert nie będę czekac tak długo.
p.s. Obrazek z koncertu: na widowni siedzi nobliwa siwa pani, przegryza "pierniczki alpejskie w czekoladzie" i przytupuje rytmicznie w takt So far away.
[FONT=Arial] Super, nie?
