09.05.2005, 00:21
No coż, ja prawdę mówiąc za dużo też nie skorzystałem. Tuż wyjazdem do W-wy na koncert w ostatniej chwili puściła mi gorączka, a że nigdy wcześniej nie robiłem zdjęc na koncercie, wziąłem za sobą więc tylko dwa czułe filmy (negatyw kolorowy i b&w), pstryknąłem w sumie ok. 45 zdjęć, z czego 10 b&w. Zamiast zakombinować trochę (miałem propozycję zamiany biletu..) i podejśc gdzieś bliżej na płytę to osłabiony choróbskiem wolałem zalegnąć na siedzeniu (sektor T). Akurat na tyle daleko, że teleobiektywem 180mm obejmowałem prawie cały cały zespół na raz (poza klawiszowcem). Mam nadzieję, że jakieś zdjęcie wyjdzie, robienie z trzesącej się ręki dość długim tele na długich czasach dobrze nie rokuje, choć ujęcie było dość ciekawe, lekko z boku i z góry, no ale niestety tylko jedno, bo biegać nie miałem siły..
A z lustrzankami to sprawa była dość kontrowersyjna, kompakty bez problemu, ale aparaty z wymienną optyką automatycznie podciągnęli pod "profi".. Żeby ją wnieść na pierwszy ogień starałem się odwrócić uwagę ochrony butelką mineralnej i od razu zakomunikowałem, że mam jeszcze aparat. Padło wtedy pytanie jaki. Odpowiedź amatorski na szczęście wystarczyła bez potrzeby wyciagania go, na wszelki wypadek miałem jednak jeszcze w odwodzie telefon do pani Ani ;-) Na szczęście nie było potrzeby korzystać z niego.
Co do bannerka - to niestety IMHO nie był najszczęśliwszy pomysł rozwijać go na samym przodzie, zasłanialiście nim widok stojącym z tyłu..
Następnym razem może będzie lepiej kupić Markowi jakieś porządne krzesło? ;-) Bo te co wyciągnięto na scene to wstyd i porażka ..
A teraz wracam do łóżka chorować dalej :-(
Miłej nocy, ja jutro przed południem nie zamierzam wstawać..
A z lustrzankami to sprawa była dość kontrowersyjna, kompakty bez problemu, ale aparaty z wymienną optyką automatycznie podciągnęli pod "profi".. Żeby ją wnieść na pierwszy ogień starałem się odwrócić uwagę ochrony butelką mineralnej i od razu zakomunikowałem, że mam jeszcze aparat. Padło wtedy pytanie jaki. Odpowiedź amatorski na szczęście wystarczyła bez potrzeby wyciagania go, na wszelki wypadek miałem jednak jeszcze w odwodzie telefon do pani Ani ;-) Na szczęście nie było potrzeby korzystać z niego.
Co do bannerka - to niestety IMHO nie był najszczęśliwszy pomysł rozwijać go na samym przodzie, zasłanialiście nim widok stojącym z tyłu..
Następnym razem może będzie lepiej kupić Markowi jakieś porządne krzesło? ;-) Bo te co wyciągnięto na scene to wstyd i porażka ..
A teraz wracam do łóżka chorować dalej :-(
Miłej nocy, ja jutro przed południem nie zamierzam wstawać..

