08.05.2005, 23:07
Cytat:Originally posted by KLIMAT@May 8 2005, 09:19 PMmimo ze bylem na Torwrze to podobne odczucia i ja mnialem (pozdroweineia z bialegostoku
Cześć. Transparent faktycznie pomógł. Stałem dwa metry za. Duzo napisaliście, ale tez się dorzucę. Będzie ciezko opisać coś tak zajebistego nie przeklinając, ale postaram się nie uzywać tych najbardziej rzeźniczych :-) . Samo wejście na płytę sprawiło, ze przeszły mnie dreszcze jak zobaczyłem cztery wypucowane i błyszczące gitarki Maestra stojące na scenie. Biało-czerwony Fender AAAAAAAA!!! - poezja. Zgasły światła i w tle słychać narastający dźwięk organów Hamonda. Widać zarys sylwetki głównej postaci wychodząej przed mikrofon. Zapaliły się światła i...nic juz nie było takie jak wcześniej. Zaczęły się dwie i pół goziny muzycznej uczty dla serca i ducha. Atmosfera pod sceną podchodząca pod genialną - mokro w gaciach. Ludzie klaczszą i krzyczą - buty mi spadły. Jak to się u nas w górach mówi - ogień z d..y.
Sam Marek jak zwykle wyluzowany i naturalny. Ja spięty i ze łzami w oczach, których nie dało się powstrzymać. Ciary po plecach i na głowie włoski sie postawiły. Chyba za duzo gadam. Perełki koncertu? Wszystko!!!. Telegraph, Speedway at Nazareth i Sułtani to był cios. Motyw z herbatką tez dobry. Świetnie zmienił atmosferę na bardziej kameralną i domową, jak równiez występ trio. Miało to luz i urok.
Wiosło pod tytułem National Steel raziło odbitym światłem i dźwiękiem. Całość fenomenalna.Brakło mi tylko odrobiny saksofonu.To mój czwarty koncert w spodku i chyba najbardziej będę go pamietał. Pozdrawiam
)


. Perełki koncertu? Wszystko!!!. Telegraph, Speedway at Nazareth i Sułtani to był cios. Motyw z herbatką tez dobry. Świetnie zmienił atmosferę na bardziej kameralną i domową, jak równiez występ trio. Miało to luz i urok.