Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Praga - Pierwsze Opinie...
#1
Witajcie!

Wczoraj po koncercie w Pradze, oraz dzisiaj, otrzymałem sms-y od Dominique.

Po koncercie pisała tak:

"2 godziny 10 minut, 17 utworów, 2,5 metra od Marka, 90 zdjęć. Więcej nie piszę, bo mi się bateria kończy... Do jutra!"

...
Przed momentem napisała też, że brak jej po prostu słów, może jak opadną emocje...



Uśmiech

Ach, gotujemy się tu wszyscy co będzie w Polsce działo...
Jeszcze właściwie tylko kilka-kilkanaście godzin!!!!
Czujecie to?
knopfler.pl na Facebooku - https://www.facebook.com/knopflerpl

Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]

"Drummers have the biggest instruments... Uśmiech"
Odpowiedz
#2
czujemy czujemy Uśmiech

Ja dopiero jutro Matka ujrzę na własne oczy. Dzisiaj będę duchem z Katowicami i Spodkiem Uśmiech
Odpowiedz
#3
"Z przykroscia musze odpisac, ze moi koledzy z red. muzycznej nie uwzglednili tego faktu w mojej liscie muzycznej...
Ale zycze wspanialego koncertu!"

(z: orzech@polskieradio.pl)

Tymi słowami przed chwilą Artur Orzech odpisał na maila z prośbą o wyemitowanie Why Aye Man w jego programie (wspomniałem oczywiście w nim o dzisiejszym koncercie Marka - za kilka godzin, o naszym forum, o stronie knopfler.pl o tym, że sam nie tak dawno miał wywiad z Davidem K. ...Oczko )

Trudno.

Ale koncert będzie wspaniały!!!

Ok, to ja spadam robić kanapki, kawę do termosu Uśmiech, a potem ... już wyjazd...

See you there, Mark...
knopfler.pl na Facebooku - https://www.facebook.com/knopflerpl

Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]

"Drummers have the biggest instruments... Uśmiech"
Odpowiedz
#4
Dominika sama walnela fotki ?
Odpowiedz
#5
2,5 metrac, coś za blisko, chyba trochę naciąga
Odpowiedz
#6
Cytat:Originally posted by aaadam@May 6 2005, 10:06 PM
2,5 metrac, coś za blisko, chyba trochę naciąga
Trochę wyobraźni... Jeśli barierki są bardzo blisko sceny, Mark stoi bliziutko brzegu sceny, a człowiek (ja Oczko ) stoi tuż przy barierce niemal na wprost Marka, to gdzie tu naciąganie?

No fakt, nie mierzyłam dokładnie Uśmiech . Więc może 2,65 m Duży uśmiech

Więcej wrażeń w zdecydowanie późniejszym terminie, bo teraz wypadałoby trochę odespać przed jutrem Uśmiech

Aha, fotki robił Pablosan, nie wiem jeszcze jak będą wyglądać po zrzuceniu na komputer, ale myślę, że co najmniej nieźle...
last night i felt like crying
right now i'm sick of living
but i'm going to keep on trying
Odpowiedz
#7
Witam wszystkich Duży uśmiech

Mała prosba: czy ktoś moze podać liste utworów z Pragi albo innych wcześniejszych koncertów z tegorocznej trasy?
Odpowiedz
#8
Cytat:Originally posted by dominika+May 7 2005, 02:44 AM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (dominika @ May 7 2005, 02:44 AM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'> <!--QuoteBegin-aaadam@May 6 2005, 10:06 PM
2,5 metrac, coś za blisko, chyba trochę naciąga
Trochę wyobraźni... Jeśli barierki są bardzo blisko sceny, Mark stoi bliziutko brzegu sceny, a człowiek (ja Oczko ) stoi tuż przy barierce niemal na wprost Marka, to gdzie tu naciąganie?

No fakt, nie mierzyłam dokładnie Uśmiech . Więc może 2,65 m Duży uśmiech
[/b][/quote]
Hehe, potwierdzam. Barierki stały około metr od sceny (Spodek). Na scenie Mark w odległości 1,5-2 m od brzegu, czasem trochę dalej.
Stałem w drugim, a z początku koncertu prawie w pierwszym rzędzie, zaraz przy barierkach, więc odległość 2,65 m do Marka naprawdę całkiem prawdopodobna Duży uśmiech.
Opłaca się biec jak szalony Język

Szkoda tylko, że Danny był tak daleko (ale to też do czasu Uśmiech )
knopfler.pl na Facebooku - https://www.facebook.com/knopflerpl

Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]

"Drummers have the biggest instruments... Uśmiech"
Odpowiedz
#9
Praga, T-Mobile Arena, 5.05.05:

Why Aye Man
Walk Of Life
What It Is
Sailing To Philadelphia
Romeo And Juliet
Sultans Of Swing
Done With Bonaparte
Song For Sonny Liston
Donegan's Gone
Rudiger
Boom Like That
Speedway At Nazareth
Telegraph Road

Encores:
Brothers In Arms
Money For Nothing

Encores 2:
So Far Away
Our Shangri-La

ps. Howard - wydaje mi się że odległość od barierki do sceny trochę może większa, natomiast od Marka do brzegu sceny zdecydowanie mniejsza Oczko . Ale ogólnie, obstaję przy moim 2,65 m Uśmiech
last night i felt like crying
right now i'm sick of living
but i'm going to keep on trying
Odpowiedz
#10
W zupełności się z Tobą nie zgadzam Dominika ... :o ... przeprowadziłem pomiary laserem o korekcji Gerynta -_- ( cokolwiek to znaczy Uśmiech ) i odległośc wyniosła 2,658374 m. Duży uśmiech
Odpowiedz
#11
Tomek Duży uśmiech
Przede wszystkim nie ustaliliśmy jak mierzyć, to znaczy od którego punktu Marka do którego mnie, hehehehe.
A poza tym nie podałeś błędu pomiaru - zawsze jest jakiś, nawet przy korekcji Gerynta (cokolwiek to jest).
last night i felt like crying
right now i'm sick of living
but i'm going to keep on trying
Odpowiedz
#12
Nie wiem, czy ktokolwiek to przeczyta, ale w końcu zebrałem sie do napisania paru słów o koncercie w Pradze. Byc może jak poczytam na Forum to jeszcze coœ zmienie. Odjezdzamy:

Ahoj Praha!!!

W 1996 przeżyłem w tym właœnie miesicie swój „pierwszy raz” na żywo z Markiem Knopflerem, w roku 2003 z wielkim smutkiem musiałem odesłać bilety, z powodów znanych Forumowiczom bardzo dobrze, tak wiec, gdy się dowiedziałem ze w Pradze zagra mój największy z największych od razu zaœwitała mi w głowie myœl-musze tam być!!!

Cudownie się składało, ze Praga była tuz przed polska częœciš trasy, wiec miała być moim, a jak się póŸniej okazało i Dominiki, pierwszym przystankiem na naszej Shangri-La Tour 2005. Ponieważ w grupie zawsze raŸniej, wiec zapytałem swego czasu Dominiki czy chce tez jechać do Pragi, na co się zgodziła, wiec było już nas dwojeJ Oczywiœcie Praga ma tez swoje pozakoncertowe zalety i zachęcam wszystkich do odwiedzania jejJ Bilety zamówiłem jeszcze w 2004 roku. Jako wytrawni fani Marka musieliœmy mieć te miejsca najbliżej sceny i tak się stało. A tak na marginesie nie kumam, jak ludzi mogli płacić 2,5 raza więcej za bilety typu VIP, gdzie mieli, co najmniej 2,5 raza gorszy widok, nie wspominajšc o klimacie „przybarierkowym”-hihihi. Dotarliœmy szczęœliwie do Pragi czeskimi lokalnymi liniami kolejowymi przez granice w Kudowie w dniu 3 maja po południu-pogoda dopisywała. W tym miejscu podziękowania dla Bartka (Admina) i mojego wujostwa z Lublina, którzy kurierami w ostatni możliwy dzień 29 kwietnia wysłali mi koszulki Formowe i aparat fotograficzny. Bez nich nie byłoby tak jak było. 4 Maja poœwięciliœmy na pobieżne zapoznanie się z zabytkami miasta i tradycyjna kuchnia czeska-mniam, mniam oraz znalezieniem T-Mobile Arena, najważniejszego miejsca dla nas w stolicy Czech. Ku naszemu zdziwieniu i radoœci T-Mobile znajdowała się 20 minut tramwajem od naszego miejsca zamieszkania. Już czwartego jak ja zobaczyliœmy byliœmy bardzo podekscytowani… Plan nasz był prosty-trzeba dorwać naszego Mareczka na przed/po próbie dŸwięku, co by złożył nam jego czcigodne podpisy na płytach i może nawet zdjęcie pozwolił zrobić, nie mówišc o uœcisku dłoni (wtedy pewnie bym ja ciachnš siekiera i w ramke-hihihi). W zwišzku z tym zjawiliœmy się zaopatrzeni we wszystko, co nam potrzeba przed hala o godzinie 12 w południe (koncert startował o 20) i… spędziliœmy 4 godziny wyczekujšc Mistrza, lecz bez rezultatu... Krotki powrót do domu, pakowanie aparatu do plecaka-(przemyt jak się okazało póŸniej bez sensu ten cały stres) i znowu byliœmy przed T-Mobile o godzinie 18. Ponieważ mieliœmy miejsce wejœcia wyraŸnie oznaczone (jedno z 30) wiec spokojnie stanęliœmy w kolejce, a nastrój udzielał się coraz bardziej… Wpuszczać zaczęto na 1,5 godziny przed koncertem, jak tylko minęliœmy kontrole, to krzyknšłem do Dominiki „biegnij ile sil w nogach!”, sam wykonujšc niezły sprint. Jaka była nasza radoœć, kiedy dopadliœmy barierek (byliœmy szybsi niż większoœć Czechów) i okazało się ze jesteœmy prawie idealnie naprzeciw Marka w odległoœci 2,5-3 metra. Byliœmy zszokowani i nie mogliœmy przez dłuższš chwile uwierzyć naszemu szczęœciu. T-Mobile Arena to typowa hala sportowa do gry w hokeja na lodzie (wiadomo narodowy sport Czechów), płyta była podzielona na 2 częœci, mała częœć tuz przy scenie, to było tzw. „stani u podia” i reszta oddzielona barierkami i co kilka metrów ochroniarzami. Czas do koncertu minšł na mile pogawędki z fanami ze Słowacji i Niemiec. Okazało się również, ze zakaz robienia zdjęć jest tylko „na biletach” i jak ujrzałem człowieka z zawieszonym aparatem na szyi, a metr od niego ochroniarza, z zerowa reakcja, po prostu wyjšłem aparat i zaczšłem pstrykać zdjęcia.

Dziesięć po ósmej zgasły œwiatła i zaczynajš wychodzić na scenę. Brawa witajš wychodzšcych muzyków i wielka owacja, gdy jako ostatni na scenę wychodzi sam Mistrz. Jeansowe spodnie, czarna koszula, okulary ( w końcu ma się swoje lata-heheheh) buty sportowe i przewieszony przez pierœ Gibson Les Paul a potem pieœć uniesiona w górze-to standardowy gest powitalny i zaczynajš łagodne dŸwięki przechodzšce w refrenie w ostre rockowe granie-Why Aye Man. Publicznoœć klaszcze rytmicznie aczkolwiek zdaje się, ze nie wszyscy znajš solowe dokonania Marka Knopflera. Drugim kawałkiem jest utwór, który zawsze jest drugi od czasów ostatniej trasy Dire Straits-On Every Street Tour w 1992 roku, czyli Walk Of Life. Z biegiem lat zmieniała się lekko aranżacja tego utworu (mnie najbardziej przypasowała super długa wersja z trasy STP) , ale dwa elementy pozostajš niezmienne-motyw klawiszowy Guya Fletchera (przyznam, ze trochę kiczowaty dla mnie…) i gitara Marka Knopflera-czyli czerwony Schecter Telecaster, (chociaż wyglšda zupełnie jak Fender Telecaster). Zdaje się, ze to jedyny utwór, kiedy używa tego instrumentu. Oczywiœcie prawdziwe powitanie z publicznoœciš, która owacyjnie przyjmuje Walk Of Life. Gasnš œwiatła, i w mroku widać jak Glenn Saggers podaje Mistrzowi kolejna gitarę, tym razem Fendera Stratocastera Red, dostrzegam na główce gryfu autograf Marka, a wiec gra na sygnowany swoim imieniem i nazwiskiem Stracie. A utwór? To energetyzujšcy What It Is! A potem „płyniemy do Filadelfii”-tytułowa kompozycja z poprzedniego albumu Marka. Pełen melancholii i zadumy kawałek. A ja mam wrazenie, krystalicznie diamentowego dŸwięku z gitary Knopflera-czegoœ takiego nigdy nie doœwiadczyłem na koncercie… Sailing To Philadelphia przechodzi w kolejny o podobnym klimacie, tym razem klasyk direstraitsowy-Romeo And Juliet. Mark po raz pierwszy „razi po oczach” National Steel, model z roku 1936. Kończy się ten utwór, po którym zawsze od pierwszej solowej trasy Mistrza następujš Sułtani Swingu. Kiedy to po raz ostatni, Mark grał Sułtanów dokładnie tak samo jak w roku 1978, czyli w kwartecie na Stratocasterze?! Chyba najstarsi górale tego nie pamiętajš. Wspaniale brzmienie, wspaniale solówki, po prostu klasyk nad klasykami, pierwszy wielki przebój Dire Straits. Kilkuminutowa owacja jest w tym układzie czymœ zupełnie naturalnym… Szkoda tylko, ze od ostatnich dwóch tras koncertowych Mark już nie gra Sułtanów ca 13 minutowych (np. Bazylea’92 czy RAH’96), tym samym nie popisujšc się swoja olœniewajšca gra jak to czynił wczeœniej. Aczkolwiek wielki dreszcz emocji, bo to powrót do korzeni, bardzo głębokich korzeni. Owacje trwajš i trwajš, a tu na scenie widać małe przemeblowanie-wjeżdża dodatkowy zestaw perkusyjny a wszyscy muzycy pojawiajš się na proscenium. Mark po raz drugi z National Steel przedstawia każdego z nich-chociaż tak naprawdę real fans znajš ich nazwiska o 3 nad ranemJ. Guy Fletcher z gitara akustyczna, to znak, ze zaraz nastšpi chyba najweselszy fragment koncertu-Done With Bonaparte. Przyznam szczerze, ze kiedyœ nie przepadałem za tym utworem, ale od pewnego czasu koncertowe Bonaparte po prostu uwielbiam i nie wyobrażam sobie koncertu Mistrza bez tego utworu!
Danny Cummings dalej za dodatkowym zestawem perkusyjnym, a na scenie kolejne zmiany. Pojawia się manager sceny, który przynosi krzesło dla Marka, wtacza na scenę skrzynkę od sprzętu i przynosi kubek z zawartoœciš… Ciekawe, co tam może być-pewnie wszyscy się zastanawiajš? Mark podnosi go do góry i krotko ucina spekulacje fanów: TEA! Łyk herbaty a po nim „Piosenka dla Sonego Listona” zagrana tylko we trio ze wspomnianym Dannym na perkusji i Glenem Worfem na kontrabasie. Następnie pojawia się na scenie kolejne krzesło i kolejny kubek herbaty. Zasiada na nim Richard Bennet, „zdrówko” z Markiem i grajš kawałek Donegan’s Gone z Markiem używajšcym techniki slide na gitarze, którego modelu nie znam-ojej!!! Utwór powoli się kończy a zaraz po nim dalszy cišg „siedzšcego grania”, bardzo mile zaskoczenia dla fanów, bo z płyty Golden Heart, znakomity utwór Rudiger-rzecz o łowcy autografów, utwór, który Markowi Knopflerowi chodził po głowie, a bynajmniej napisał jego teks jeszcze w latach 80-tyc i jak kiedyœ powiedział w jednym z wywiadów: nie mógł znaleŸć odpowiedniej muzyki do niego… W końcu skomponował œlicznš melodie a’la bossanova. Oœwietlenie znowu gaœnie na dłuższa chwile i w mroku widać jak ekipa techniczna przywraca pierwotny wyglšd sceny a Mark zakłada kolejny model gitary na ramie i mówi, ze oto nastšpi utwór o fast foodzie-Boom Like That. Brzmi bardzo rockowo i jest znakomitym orzeŸwieniem publicznoœci a ja po raz kolejny uœwiadamiam sobie, że w studio Mark jest dobry, ale tak naprawdę dopiero koncerty pokazujš jak niesamowitej klasy jest on muzykiem…. Zaraz po nim Guy Fletcher uruchamia swoje syntezatory, które tworzš prawie transowy podkład a Mark zaczyna Speedway At Nazareth. Najwspanialsze wykonanie, jakie w życiu słyszałem, ten utwór rozrasta się z każdš chwila a gdy dołšcza z żelaznym uderzeniem w bębny Danny Cummings prawdziwa œciana dŸwięku ze sceny, cos niesamowitego!!! Owacyjna reakcja publicznoœci, co akurat mnie nie dziw, po takim „wymiataniu”!!! Ale naprawdę „Speedway” zapiera wielu fanom dech w piersiach. Po tak genialnym wykonaniu mogło nastšpić tylko jeszcze cos bardziej wspaniałego. Mój największy z największych, najcudowniejszy z cudownych-Telegraph Road. Wszelkie komentarze sš tu zbyteczne… Niestety "Telegraf" oznacza ze zwykle zbliża się już ku końcowi uczta muzyczna z Panem Knopflerem w roli głównej. I tak się dzieje. Owacja na stojšco, muzycy żegnajš się z nami i schodzš ze sceny. Ale wiadomo, ze to na szczęœcie nie koniec. Zamiana garderoby na cos lżejszego-MK w tradycyjnym t-shircie i zaskoczenie po raz kolejny, bo nie dŸwięki klawiszy, ale z tzw. „bomby”, czyli od pierwszego takty gitary, MK zaczyna grac jeden z najwspanialszych utworów wszechczasow-Brothers In Arms. Sala pokrywa się płomieniami zapalniczek, wzruszenie i cisza na widowni. Towarzysze Broni odchodzš w dal a chwilek potem wielki rockowy kop, ryk na widowni, sala faluje w rytm „Pieniędzy za nic”. Legendarny riff gitarowy a Richard Bennet na dzwonku alpejskim! Pierwszy raz słyszałem M4N w wersji na jedna gitarę, ale nic a nic nie stracił ten utwór ze swojej atomowej energii. Po tym utworze pożegnanie z publicznoœci po raz drugi, wœród wrzasków rozentuzjazmowanego tłumu. Czyżby koniec? Nie! Wychodza znowu, kolejna gitara na ramieniu Mareczka i grajš następny standard "Dajerowy": So Far Away, a na zakończenie po „naradzie” na scenie wielka niespodzianka w postaci Our Shangri-La, kawałek, który właœnie w Pradze wrócił do zestawu (z fenomenalna partia fortepianu Matta Rollingsa,), piękne, łagodne zakończenie perfekcyjnego dnia dla wszystkich surferow po twórczoœci Mistrza…

Był to dzień, kiedy moje marzenia się spełniły po raz 3, bo zawsze marzyłem o tym by być na koncercie Marka jak najbliżej niego i to się udało. Do tego udało się mi zrobić kilkadziesišt zdjęć z koncertu, o czym nawet w najmilszych snach bym nie œnił. Z tymi zdjęciami to trochę zabawna historia, ponieważ jak biegiem dotarliœmy do sceny okazało się ze Dominika będzie oparta o barierki a ja stałem tuz za niš i pomyœlałem, żeby to ona robiła zdjęcia. Jednakże jak tylko pojawili się na scenie, Mark, to jakby zahipnotyzował ja i powiem szczerze stała tak bez ruchu praktycznie cały koncert wpatrujšc się w scenę, nie było innego wyjœcia-amator Pablosan zajšł się fotografowaniem-hihihi Dodatkowo byliœmy tam z Dominika w naszych Formowych koszulkach. Czyż to nie piękne…? A potem powrót do domu i o godzinie 2 w nocy wyruszyliœmy na dalszy etap naszego szlaku, lecz to już zupełnie inna historia...
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#13
Piękna opiwieœć - szkoda tylko że nie ma końca...



Może podzielić na dwa posty

Huh

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#14
Pablo, to sie czyta ZNAKOMICIE! tylko prosimy o koncowke (chociaz wszyscy ja znamy Uśmiech ) ale nie odbieraj nam przyjemnosci czytania, please Oczko

Piekne wspomnienia, piekny koncert, najlepsza muzyka na swiecie.... dla takich chwil warto zyc, nie? Uśmiech

PS. gitara w Donegan's gone - Danelectro
gitara w Boom Like That - Silvertone, tak w ramach uzupelnienia Oczko

pozdrawiam
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
#15
@Pablo--> Poranna lekturka cacy - lepsza od jakichkolwiek (najczęœciej dołujšcych) newsów i ulubionego musli z miodzikiem Oczko . Tym bardziej, że tak od słów "Dziesięć po ósmej zgasły œwiatła..." czuję jš (co najmniej) ze zdwojonš mocš... Tyle tylko, że u nas... wygasili jakby ciut wczeœniej...(?) Oczko
PS. W hockach Czesi mogš nas bić - sprintu im nie oddamy Oczko. NASI górš!!! Duży uśmiech
PS.2. To długoœć posta jest ograniczona? (pobiłeœ mnie Szczęśliwy) Albo... przysnšłeœ...? Oczko
<span style=\'color:gray\'>And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
</span>
Odpowiedz
#16
Witam

mam problemy z internetem w domu, dlatego dzisiaj w pracy wlasnie dokleilem brakujaca czesc moich przemyslen. Zapraszam do pelnej lektury Język
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#17
O już sš... Uśmiech Cudne wspomnienia Pablo... Niech marzenia się spełniajš!
<span style=\'color:gray\'>And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
</span>
Odpowiedz
#18
Ładnie przeprowadziłeœ przez utwory. Dzięki. Œwietny opis.
Odpowiedz
#19
I znów jakbym TAM był bo właœciwie ta opowieœć może być również polska. Dzięki Pablo- esencja Oczko
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#20
prosze bardzo, pisaneie tego bylo czysta przyjemnioscia Uśmiech
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Praga Zdobyta Robson 67 108,908 09.06.2010, 11:34
Ostatni post: Bart
  Praga 11 Maja 2008 Robson 46 65,090 12.05.2008, 14:19
Ostatni post: Ania_M
  Praga 11.05.08... mark722 3 11,817 03.05.2008, 15:15
Ostatni post: jambore

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości