Liczba postów: 2,816
Liczba wątków: 59
Dołączył: 09.2004
retro13 napisał(a):pewnie że bym chętnie pojechała, ale skoro organizacja dobiegła końca, to ja może jeszcze niesmiało popatrzę z boku, a jak wrócicie zadowoleni i narajcowani, a ja się tego naczytam, to następnym razem już nie popuszczę na pewno
Na pewno wrócimy zadowoleni i narajcowani ! Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do tego to polecam Ci lekturę dotyczącą naszej wyprawy do Londynu:
przygotowania :
http://www.forum.knopfler.pl/showthread.php?t=1656
pobyt i relacja:
http://www.forum.knopfler.pl/showthread.php?t=1688
MIŁEJ LEKTURY ! WARTO !
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
nie wiem jak to zrobiliście
chapeau bas
Liczba postów: 1,816
Liczba wątków: 88
Dołączył: 11.2005
Basiu w Norymberdze wysrzedane juz niestety. Na eventimie nie ma juz.
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Pierwsza myśl: czy koncerty nie w Europie też cieszą sie takim zainteresowaniem?
Druga myśl: czy udział MK czyni eur. część trasy Dylana tak frapującą?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
nie znam odp na pierwsze pytanie, ale na drugie odp jest dość prosta: czy ruszyłyby jakiekolwiek przygotowania do szturmu na Berlin na tym forum, gdyby był to czysty koncert samego Dylana?
nie sądzę
mysle że wiele osób w innych miastach przyjdzie na sale koncertowe właśnie dla Marka
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Te dwa pytania z mojej strony były odrobinkę retoryczne  Nie myślałem tutaj o nas bo wiadomo co nami kieruje a bardziej myślę o aspekcie ogólnym. Bob Dylan raczej sprzedaje swoje koncerty choć trzeba sprawdziuć jak to wygląda w USA. Ok dosyć tej filozofii  Wcześniej pojawiaały się akcenty niezbyt sympatyczne w stosunku do Roberta Zimmermana ale pamietajmy że właściwie dzięki niemu jedziemy na koncert Marka Knopflera
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
a co to znaczy że Dylan RACZEJ sprzedaje koncerty?
myślę że obecność Knopflera na tej trasie nie jest przypadkowa...
chyba że panów łączy jakaś szalona przyjaźń, o czym mi nic nie wiadomo, przyznam się
osobiście mam odczucie że tylko w tym duecie bilety mogły sprzedać się w takim tempie
jak by było naprawde, tego się nie dowiemy, ale wydaje mi się że na tyle zaplanowanych koncertów Knopfler w znacznym stopniu zapewnił publikę.
i że było to od początku oczywiste dla wszystkich.
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Że nie ma wolnych miejsc na jego koncertach
Tak myślę że nie jest przypadkowa W końcu Dylan zaprosił Knopflera a znają sie od lat. Mark nie mógl odmówić urodzinowemu w tym roku Bobowi
Przyjaźń to chyba nie jest ale wydaje mi sie że dosyć chłodne stosunki po płycie "Infidels" ostatecznie się ociepliły
"osobiście mam odczucie że tylko w tym duecie bilety mogły sprzedać się w takim tempie"
Zgadzam sie
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 39
Liczba wątków: 0
Dołączył: 08.2010
Bardzo dziekuje Mirku .Ja pojade przed koncertem i musze wejsc.No trudno kupie od konikow.Ale, tak czy tak musze byc na koncercie , jade wylacznie dla MK.A ze pan Dylan bedzie tez , no to musze tez posluchac.
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
skoro nie ma wielkiej przyjaźni i panowie nie spotykają się na trasie tylko dla przyjemności wspólnego grania, to chwyt wydaje się czysto marketingowym zagraniem..
zresztą Dylan zapraszając na trasę kogoś takiej klasy jak Mark, robi wyraźny ukłon w jego stronę. nie sądze by nie zdawał sobie sprawy że część publiki która przyjedzie - nie przyjedzie dla niego...
można to odebrać jako pewnego rodzaju pokorny hołd ( może za dużo powiedziane) złożony twórczości Knopflera
myślę że Mark spokojnie mógł odmówić
Dylan może i sprzedaje swoje koncerty, ale przeciez Knopfler tym bardziej...
nikt tu zatem nikomu łachy nie robi...
tym bardziej sprawa jest mistyczno zagadkowa, i cholernie stymulująca intelektualnie 
heh
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
"tak czy tak musze byc na koncercie , jade wylacznie dla MK.A ze pan Dylan bedzie tez , no to musze tez posluchac."
o właśnie 
Niemozliwe żeby Dylan nie zdawał sobie sprawy że tak spora ilość ludzi będzie myslała...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Czy jest potrzebna przyjaźń (i jak w ogóle ją rozumiemy w świecie muzyków) żeby wspólnie grać na jednej scenie? Nie sądzę. Wystarczy wspólny szacunek. Oczywiście że Mark mógł odmowić i raczej Mark składa hołd Bobowi, po części i na odwrót ale to jednak Marka idol. Retro13 czy odmówiłabyś swojemu idolowi? To pewnie nie jest przyjaźń na miarę Cheta Atkinsa czy Johna Illsleya ale jednak Mark wiele zawdzięcza (czego nigdy nie ukrywał) Dylanowi. Bob Markowi pewnie też choć nie oglasza tego za często.
"nikt tu zatem nikomu łachy nie robi..."
tego przyznam nie rozumiem
"sprawa jest mistyczno zagadkowa, i cholernie stymulująca intelektualnie"
a tego lepiej bym nie ujął
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
17.08.2011, 23:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.08.2011, 23:53 przez retro13.)
Jestem jeszcze za cienka w uszach żeby orientować się w przyjaźniach i animozjach pomiędzy Markiem a innymi muzykami ( mam nadzieję że się przy was podciągnę
pisząc że nikt nikomu łaski nie robi miałam na myśli że pewnie Dylan nie potrzebuje Marka żeby sprzedać koncert, a już na pewno Mark nie potrzebuje Dylana że zapełnić sobie salę..
więc wygląda to faktycznie na gest uczyniony przez muzyków względem siebie, gest, który być może ma być zażegnaniem jakiegoś konfliktu - jeśli jakowyś miał miejsce, bądź na zwykłym dżentelmeńskim okazaniu sobie szacunku i swoistym oddaniu honorów..
Tak naprawdę wszystko wyjaśni się po koncercie.
Chyba przykro byłoby mi usłyszeć że Mark został zepchnięty do roli zwykłego supportu, że zagrał 3 kawałki i grzecznie zszedł ze sceny.. Mam nadzieję że na to się nie zgodził, cokolwiek Dylanowi zawdzięczna i jak bardzo go podziwia...
w ogóle uważam że jeśli nie zagrają razem, lub jeśłi koncert nie zostanie rozłożony po równo czasowo, to nie będzie to nic dobrego...
Oczekuję że obydwaj panowie dostaną równe szanse żeby pokazać kunszt i klasę.
dlatego z niecierpliwością będe czekac na relacje jak to wyglądało w rzeczywistości.
Liczba postów: 167
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
@Retro13
"pisząc że nikt nikomu łaski nie robi miałam na myśli że pewnie Dylan nie potrzebuje Marka żeby sprzedać koncert, a już na pewno Mark nie potrzebuje Dylana że zapełnić sobie salę.."
Zgadzam się w 100% z Tobą... Mark zawsze ma wypełnioną salę. Nawiązując do Dylana, to w Warszawie był jego koncert bodajże w Stodole, to bilety w 2 dni się rozeszły a najtańsze były chyba po 700zł.
Ja również liczę na to że czas będzie po równo rozłożony i tak po cichu myślę że zagrają coś wspólnie
Can't get no antidote for blues...
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
z ciekawości: ile kosztował bilet na koncert Marka we Wrocławiu?
Liczba postów: 423
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2007
Czy będzie po równo rozłożony to trudno powiedzieć, bo jest to jednak trasa Dylana. Mam nadzieje, że Mark nie da po prostu zepchnąć się do roli zwykłego supportu.
Liczba postów: 423
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2007
176 zł w Sektorze przed sceną. Nie licząc oczywiście biletów VIP.
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
"Czy będzie po równo rozłożony to trudno powiedzieć, bo jest to jednak trasa Dylana".
nie zabiera się Marka w roli zwykłego supportu!
ja po prostu od razu protestuję!
jeżeli tak się stanie, stracę do Dylana ostatnie resztki sympatii ( a nie ukrywam że nie ma tego wiele    heehe...
--------------
176 zł.. ? jak sie to ma do 700 za koncert Dylana..??
sorry, ale to massssakra jakaś.. :/
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
No właśnie Mark w roli supportu? To nie wygląda dobrze. Choć tak naprawdę odczucia muzyków są zgoła zupelnie inne i oni nie myślą w tych kategoriach. Po prostu Mark ze swoim zespołem i to na pewno nie będą dwa czy trzy utwory retro  Musi być więcej. Powinno być więcej. A potem Bob. Jak już pozwoliłem sobie wspomnieć w wątku temu poświęconemu na koniec nie wierzę żeby nie zagrali coś razem. A może najpierw Mark ze swoim zespołem a potem zostanie tylko on i będzie towarszyszył Bobowi na gitarze? To świetna opcja.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
ja się tylko obawiam jednego: ża Mark jest tak ciepłą i skromną osobą, że za wszelką cenę będzie się starał nie zdominować koncertu, i usunie się w cień całkiem dobrowolnie...
to do niego podobne
ale mam też nadzieję że nie ma żadnych "kompleksów" jeśli chodzi o Boba, i że właśnie nie zgodził się odegrać tylko i wyłącznie roli wabika na fanów, i że da porządnie "po garach"
szczerze powiem że gdyby Mark zszedł ze sceny, i został sam Dylan, dla mnie osobiście byłby to koniec zabawy, i mogłabym iśc do domu..
przypuszczam że dla wielu innych podobnie...
ech, jak ja wam zazdroszczę że będziecie to ogladać...
|