Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dlaczego przestał grać te utwory??
#21
Jaka reaktywacja? Przecież po prostu panom zabrakło pieniędzy, więc grają jakieś chałtury. Myślę, że MK nie będzie miał z tym nic wspólnego Oczko.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz
#22
Bardzo dobrze, że nie ma. Myślę, że właśnie określenie "chałtura" jest tutaj najbardziej adekwatne. Takie występy jednoznacznie nam wskazują, że na powrót Dire Straits, chociażby na jeden koncert, nie mamy co marzyć-niestety.
Odpowiedz
#23
No dobrze, ale nie zapominajmy, że większość z tych muzyków, np. Alan Clark miał wielki wpływ na brzmienie Dire Straits, jego gra na klawiszach była charakterystyczna i rozpoznawalna od razu, podobnie Mel Collins do kapitalny muzyk. Słuchamy ich wszystkich przecież na płytach. Nie zgadzam się do końca z określeniem "chałtura", nie można zapominać, że Dire Straits to nie tylko Mark Knopfler, ale też inni znakomici muzycy. Choć pod dawną nazwą nie powinni występować. I dziwię się też, że po rozpadzie zespołu muzycy nie zaangażowali się w jakichś innych znanych kapelach. To dobrzy muzycy i na pewno by się gdzieś zakręcili. Ale może zbijali kasę na dawnym Dire i im się nie chciało Oczko. Szkoda, że tak sytuacja wygląda. Nie wiadomo jak to jest do końca... może panowie nie są obecnie w dobrych stosunkach? Widać, że Mark jedynie z Illsley'em i Fletcherem nadają na wspólnych falach, ale zobaczcie - mówi się, że Mark był swego czasu dyktatorem i ciągnął resztę za uszy, być może też z tego powodu ciężko jest się zbratać z byłymi muzykami. A oni sami - nie mają takiej siły przebicia bez Marka. Jasne... sytuacja do reaktywacji ciężka - dokładnie też nie wiemy dlaczego. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Podobna sytuacja jest z zespołem Electric Light Orchestra. Jeff Lynne też nie utrzymuje stosunków z większością dawnego składu, a oni nadal grają... Co do praw - tak to raczej nie będzie miało miejsca bez Marka, chodziło mi tylko o prawa do nazwy.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#24
Stach napisał(a):No dobrze, ale nie zapominajmy, że większość z tych muzyków, np. Alan Clark miał wielki wpływ na brzmienie Dire Straits, jego gra na klawiszach była charakterystyczna i rozpoznawalna od razu, podobnie Mel Collins do kapitalny muzyk. Słuchamy ich wszystkich przecież na płytach. Nie zgadzam się do końca z określeniem "chałtura", nie można zapominać, że Dire Straits to nie tylko Mark Knopfler, ale też inni znakomici muzycy. Choć pod dawną nazwą nie powinni występować. I dziwię się też, że po rozpadzie zespołu muzycy nie zaangażowali się w jakichś innych znanych kapelach. To dobrzy muzycy i na pewno by się gdzieś zakręcili. Ale może zbijali kasę na dawnym Dire i im się nie chciało Oczko. Szkoda, że tak sytuacja wygląda. Nie wiadomo jak to jest do końca... może panowie nie są obecnie w dobrych stosunkach? Widać, że Mark jedynie z Illsley'em i Fletcherem nadają na wspólnych falach, ale zobaczcie - mówi się, że Mark był swego czasu dyktatorem i ciągnął resztę za uszy, być może też z tego powodu ciężko jest się zbratać z byłymi muzykami. A oni sami - nie mają takiej siły przebicia bez Marka. Jasne... sytuacja do reaktywacji ciężka - dokładnie też nie wiemy dlaczego. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Podobna sytuacja jest z zespołem Electric Light Orchestra. Jeff Lynne też nie utrzymuje stosunków z większością dawnego składu, a oni nadal grają... Co do praw - tak to raczej nie będzie miało miejsca bez Marka, chodziło mi tylko o prawa do nazwy.

Wpływ Alana Clarka (i innych muzykw) na pewno nie był "wielki". Pewnie jakiś był, ale słowo "wielki" z pewnością tutaj nie pasuje.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz
#25
fakungio a czemu nie gra np. "Ride Across The River"? Takich pytań można mnożyć bez liku. Co do wystepów pod szyldem Dire Straits to jest to dla mnie trochę niezrozumiałe ale widać sam Mark Knopfler w ogóle nie przywiązuje do tego najmniejszej uwagi. Historia muzyki rockowej zna przypadki kiedy procesy sądowe co do używania nazwy zespołu ciągnęły się w nieskończoność. Tutaj mamy całkowity luz. Mark Knopfler nigdy nie powiedział: DS to ja! Ale przecież doskonale wiemy że to on od początku do końca był głównym autorem i kompozytorem. Oczywiście każdy z muzyków miał swój określony wkład w twórczość zespołu to nieuniknione. Tak jest i teraz. Nawet może bardziej Mark pozwala grać swoim muzykom. A ma ich świetnych. Dla mnie na początku lat 90 Paul Franklin miał zasadniczy wpływ na brzmienie DS.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#26
Robson napisał(a):Co do wystepów pod szyldem Dire Straits to jest to dla mnie trochę niezrozumiałe ale widać sam Mark Knopfler w ogóle nie przywiązuje do tego najmniejszej uwagi. Historia muzyki rockowej zna przypadki kiedy procesy sądowe co do używania nazwy zespołu ciągnęły się w nieskończoność. Tutaj mamy całkowity luz. Mark Knopfler nigdy nie powiedział: DS to ja! Ale przecież doskonale wiemy że to on od początku do końca był głównym autorem i kompozytorem. Oczywiście każdy z muzyków miał swój określony wkład w twórczość zespołu to nieuniknione. Tak jest i teraz. Nawet może bardziej Mark pozwala grać swoim muzykom. A ma ich świetnych. Dla mnie na początku lat 90 Paul Franklin miał zasadniczy wpływ na brzmienie DS.

I właśnie kłótnie między słynnymi muzykami to największe zabójstwo dla ich muzyki. Ale na szczęście Metallica, U2, Iron Maiden, The Rolling Stones się jeszcze z tej starej gwardii dinozaurów rocka trzymają jakoś. Dokładnie, Mark nigdy nie zdeklarował (publicznie na pewno), że on to DS i dzięki temu nikt do niego nie ma pretensji o coś takiego, bo np. na Watersie będzie to ciążyło do końca życia Uśmiech. Jakby tak zrobić przegląd twórczości Dire Straits to można by ten zespół porównać do King Crimson. Tam również rządził lider (Robert Fripp), ale dobierał sobie takich muzyków, że każdy etap ich twórczości był zupełnie inny, ale zarazem ciekawy, tak jak w przypadku naszych ulubieńców. Lata 1977-1980 to okres - dwie gitary, bas i perkusja, który charakteryzował się prostym graniem przede wszystkim Mark i pomagający mu David i dobrze rozumiejąca się sekcja Pick i John. Pick miał bardzo charakterystyczne, ciężkie brzmienie, bardzo eleganckie. Drugi okres to 1980-1986, rzecz można progresywny, bogaty brzmieniowo czas, gdzie podstawą brzmienia obok gitary i wokalu Marka, była właśnie gra Alana Clarka, ciepłe, charakterystyczne, ale też całkiem agresywne ("Private Investigations") oraz swobodne granie powodowało, że Clark to bardzo ważna postać w zespole, na pewno bardziej niż Guy Fletcher, który tak naprawdę niczym się nie wyróżnia, nie ma rozpoznawalnego stylu, z całym szacunkiem dla tego muzyka muzycznie pozostaje niestety z boku. No i dalej, w latach 1990-1992 panowie do bogactwa brzmieniowego dodają nutkę country, no i za Robsonem udziela się znakomity Phil Palmer.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#27
Bardzo odważne porównanie DS do King Crimson choć wiem co masz na myśli Stach chyba jednak bym się nie odważyłOczko Na szczęście Mark nigdy nie miał zachowań w stylu Roberta Frippa żeby tylko wymienić rozstawianie muzyków po kątachUśmiech Bronię Guya Fletchera a chodzilo mi bardziej o Paula Franklina StachuUśmiech Takich gitarzystów jak Phil Palmer którego wymieniasz umówmy się setki.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#28
A ja nie będę bronił tych muzyków - owszem, lubię ich, ale w czasach DS oni byli tylko rzemieślnikami. Przecież wiadomo, że nie mieli nic do powiedzenia, jeśli chodzi o kompozycję utworu, o jego napisaniu (myślę o tekście) nie wspominając.

Jeśli MK nie ma odwagi, powiem to ja: Dire Straits to Mark Knopfler.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz
#29
Numitor ostatnie zdanie: nie ma dyskusji.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#30
(Przepraszam, pomyliłem Palmera z Paulem Franklinem - zawsze ich myliłem, chyba dlatego, że mają za dużo "P" Uśmiech, Franklin z tą gitarą pedal steel wniósł dużo country'owego klimatu do DS). Wiadomo, że Dire Straits bez Knopflera nie ma prawa istnieć, to nie ulega wątpliwości. Ale Knopfler nagrał te wszystkie swoje płyty z takimi a nie innymi muzykami. Jedni z nich są lepsi, bardziej charakterystyczni, inni mniej. Ale mi najbardziej do gustu przypadł Alan Clark. Nie lubię rozpatrywać zespołów jako artystów solowych z muzykami towarzyszącymi. Zawsze staram się dostrzegać jakiś pierwiastek zespołowy. Inaczej jest, kiedy artysta gra pod własnym nazwiskiem, to wtedy poza nim się nikt nie liczy, no chyba, że Sting gra z Manu Katche, albo Dominikiem Millerem. Może to trochę na siłę, bo wiadomo, że gdyby wykasować wszystkie ścieżki nagrane przez Marka w poszczególnych utworach (ciekawy eksperyment swoją drogą) DS całkowicie zatraciłby swój klimat, ale postrzegam DS jako całość ludzi-muzyków zaangażowanych w to przedsięwzięcie, jako wielką rodzinę, a zmiany składu, brzmienia - swoisty rozwój, ewolucję. Nie chcę porównywać Frippa do Knopflera jako człowieka, bo Fripp to zupełnie inna osobowość. Chodzi tylko o muzykę,o zmiany składów, rozwój tych zespołów. Można z ich twórczości wykroić kilka etapów, er, w których grają zupełnie inni muzycy i każdy wnosi coś nowego.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#31
"Clark to bardzo ważna postać w zespole, na pewno bardziej niż Guy Fletcher, który tak naprawdę niczym się nie wyróżnia, nie ma rozpoznawalnego stylu, z całym szacunkiem dla tego muzyka muzycznie pozostaje niestety z boku..."

Podziwiam bo ja to tak naprawdę nie potrafię odrożniać klawiszowców na płytach. Rozpozawalny styl? Może i tak. Ale to właśnie Guy Fletcher gra z Markiem od 1984 roku i musi być w tym bardzo dobryUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#32
Robson, zaczynamy dyskutować o gustach Uśmiech. To dwaj inni klawiszowcy. Ja Cię rozumiem, że wolisz Guy'a. Dla mnie Fletcher to gość, który znakomicie rozumie się z Markiem, potrafi (i lubi) realizować jego wizje muzyczne, to znakomity (oczywiście, że tak) muzyk studyjny, melodyk, aranżer, pomagający Knopflerowi i wydaje mi się, że ta rola mu pasuje i dzięki temu tak długo razem współpracują. Jest bardzo dobrym instrumentalistą, czuje się dobrze w różnych brzmieniach, dobiera je sobie bardzo różne. Aczkolwiek nie jest muzykiem mający swój charakterystyczny styl, pewnie nie chce na siłę udowadniać co potrafi tylko zwyczajnie realizuje wizje Marka. Clark też to robił, ale się wyróżniał grą. Muzycy są różni, często ich charaktery, podejście do rzeczy, układy z innymi muzykami, ale też sprawy czysto muzyczne (rodzaj kompozycji) decydują o tym czy słychać ich na płytach bardziej wyrazicie czy mniej. Mnie się podoba osobiście bardziej gra Clarka i mam tutaj na myśli "Love Over Gold" gdzie obok Knopflera to właśnie on kreuje nastrój każdej kompozycji, a w "Private Investigation" i "Telegraph Road" po prostu wymiata. Jeśli chodziłoby o płyty "Brothers In Arms" i "On Every Street" to jasne - ciężko odróżnić, którą partię gra Fletcher, którą Clark. I Clark już tutaj nie jest aż tak widoczny. Słychać go na pewno w "The Man's Too Strong", "On Every Street", "Ticket To Heaven". W pozostałych utworach ciężko powiedzieć kto gra poszczególne partie. "Industrial Disease" jest bardzo podobny do "Walk Of Life", więc być może partię wiodącą zagrał Alan. Generalnie chodziło mi o grę Clarka na płycie "Love Over Gold". Dodam też, że Roy Bittan bardzo dobrze sprawdził się na "Making Movies".
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#33
To wszystko prawda co piszesz tyle tylko że ja nigdzie nie napisałem że wolę Guy'a FletcheraUśmiech Mało tego zawsze bardzo lubiłem Alana Clarka (nie tylko dlatego że urodził sie tego samego dnia co ja, rocznik inny)Uśmiech Jednak nie umniejszałbym roli Guy'a Fletchera a taką nutkę można odczytać u Ciebie. Na płycie Love Over Gold po prostu Guy'a Fletchera jeszcze nie było w zespole więc trudno mówić jaki byłby jego wkladUśmiech Mi generelanie już abstrahując od muzykow DS cięzko odróżnić i wyróżnić styl poszczególnych klawiszowców. To trudne. Może dla ludzi tworzacych muzykę i wykształconych muzycznie to o wiele łatwiejsze ale ja nie podchodzę do muzyki w sposób wyuczony. No powiedz tak szczerze gdybyś nie wiedział, nie widział opisu na kopercie "Making Movies" odgadlbyś że gościnnie Roy Bittan? Jesli tak to raz jeszcze podziwiam i nie ma tu z mojej strony żadnej złośliwości ani ironii.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#34
Spoko, jaka tam ironia czy coś, my tylko dyskutujemy, dzielimy się własnymi zdaniami Uśmiech. Na pewno bym nie odgadł, że to Roy Bittan. Nazwisko, które nic mi nie mówiło. Dopiero jakiś czas temu dowiedziałem się, że grał w zespole Petera Gabriela i Bruce'a Springsteena. Masz rację, wyczułem jednak, że bardziej doceniasz Fletchera. Nie wiem, ja akurat jakieś tam wykształcenie mam, nie wiem czy to wpływa na to jak odbieram grę poszczególnych muzyków. Jakiś może mieć. Ale wiesz, muzycy mają to do siebie, że każdy gra trochę inaczej. Kiedyś Kuba powiedział w Twojej audycji, że każdy gitarzysta chwyci gitarę trochę inaczej, zawsze wydobędzie nieco inne dźwięki. Tak samo jest z klawiszowcami, mimo że zagrają na tym samym instrumencie - mogą zagrać zupełnie inaczej. To jest prawda. Jednak w przypadku dwóch ostatnich płyt DS naprawdę ciężko ich odróżnić. Może gdybyśmy wiedzieli, gdyby było podane na okładce to byłoby dla nas oczywiste, wtedy byśmy myśleli, że inaczej być nie może, że tę partię zagrał ten, a tę tamten. Mamy kolejną zagadkę to rozgryzienia Uśmiech Trzeba uważnie oglądać panów, co robią na koncertach Uśmiech.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#35
O właśnie dobrze że przywołujesz gitarzystów bo chyba najłatwiej nam ich odróżnić. Raczej potrafię rozpoznać kiedy np. gra David Gilmour, Santana czy Mark jednak nie jestem do końca przekonany czy to to samo co wirtuozi na instrumentach klawiszowych. Tzn. mam na myśli, że w równym stopniu powinnismy ich rozpoznawaćUśmiech Wydaje mi się że gitara ma większe możliwości a co za tym idzie każdy ma swój styl kreujący brzmienie. Oczywiście konkretny model gitary nie jest bez znaczenia ale wiele zależy od wrażliwości muzyka. Jego artykulacji i muzycznej wyobraźni. To chyba już szybciej rozpoznałbym perkusistęUśmiech ale nie ma co wchodzić w takie obszary w kwestii DS bo znamy etapy poszczególnych pałkerów. A tak swoją drogą ilekroć ogłądam jakikolwiek koncert DS 1992/93 nie pomyślałbym że Danny Cummings tak wspaniale się wkomponuje w nowy zespoł Marka Knopflera. Myślę że ma ten sam rockowy potencjał co Terry Williams w latach 80.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#36
Dla mnie gitara również ma chyba największy potencjał jako instrument. Cóż z nią już wyprawiano? Grano klasycznie, potem bluesowo, rockowo, wykorzystano smyczek, palono na scenie. Gitara to najbardziej widowiskowy instrument świata. Jest taka sexy Oczko. I wydaje mi się, że jeszcze nie raz będzie o niej głośno. Niby mówi się, że Gibson a Fender to przepaść (nie chodzi o klasę instrumentu, ale o brzmienie, zastosowanie), ale Markowi to nie przeszkadza, on wypracował oryginalne brzmienie i na Fenderze i na Gibsonie, te gitary inaczej brzmią, ale mają coś, co je łączy - unikalny styl Knopflera. Można by wymieniać całą rzeszę świetnych gitarzystów, ale ci najlepsi mogliby zagrać na gitarze sprzedawanej kiedyś supermarkecie w Netto i nadal czułoby się magię ich gry. Fajnie, że przywołałeś temat perkusistów, bo oni też byli naprawdę dobrzy. Pick Withers, wiadomo miał swój "ciężki" styl, kojarzy mi się z Johnem Bohnamem z Led Zeppelin, Terry to już wymiatacz, Danny Cummings naprawdę szaleje w Bazylei i technicznie jest niezły, a pamiętajmy, że grupę wspomagał jeszcze jeden bębniarz Uśmiech.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#37
Moim zdaniem, co do klawiszowców zgodzę się z tezą, że jest ich niesamowicie trudno rozróżnić. To tak jakby słuchać Chopina granego przez wielu wirtuozów, często dopóki nie dowiemy kto dany utwór wykonuje trudno jest powiedzieć np. "to gra Blechacz". Pamiętam jedynie, że kiedyś jadąc samochodem tato zapytał mnie "a wiesz kto gra tą partię na klawiszach"? Odczekałem chwilę i było jasne, że to Grzegorz Ciechowski. Jego styl tak charakterystyczny, że trudno było się pomylić.

Wracając do gitarzystów, to rzeczywiście w gitarze istnieje niesamowity potencjał. Jednak zawsze będę twierdził, że Mark jest nie do podrobienia. Jego styl jest na tyle charakterystyczny, że nikt się nawet za to nie zabiera. Inaczej np. z Gilmourem, podczas koncertu The Australian Pink Floyd Show miałem wrażenie, że na scenie stoi sam David. Może po prostu łatwiej było to podrobić.
Odpowiedz
#38
"Inaczej np. z Gilmourem, podczas koncertu The Australian Pink Floyd Show miałem wrażenie, że na scenie stoi sam David. Może po prostu łatwiej było to podrobić"

Uderzyłeś Dawidzie w moją czułą nutę, więc muszę odpowiedzieć, choć ciut zboczę z tematu Uśmiech. Sam byłem dwukrotnie na koncercie APFS i o ile mogę powiedzieć, że w przypadku Ściany podobieństwo do oryginału jest dość duże ( jeśli chodzi a całokształt ), to w pozostałym materiale PF panowie niestety troszkę gorzej sobie radzą. A i nawet w ścianie wystarczy posłuchać fragmentu solówki Comfortably Numb, żeby stwierdzić, że do Gilmoura daleka droga. W pozostałych utworach z The Wall już ciut mniejsza, ale różnica tak czy siak jest widoczna gołym okiem, a raczej uchem Oczko Przy wstępie do Shine on ... to już jednak przepaść. Nie twierdzę, że Gilmoura nie da się dobrze "podrobić", ale ja jeszcze takiej podróbki nie słyszałem. Co nie znaczy, że jej nie ma. Na pewno panowie z APFS grający na wiośle ( a jest ich przecież kilku ) raczej takiej nie popełnią. Zapewne tożsamy wniosek wysnuję po koncercie Watersa w Łodzi. Tam co prawda na gitarze m.in. Snowy White, który był muzykiem towarzyszącym podczas pierwszej trasy The Wall, to jednak już na wydawnictwie koncertowym z tego wydarzenia od razu słychać co gra DG a co SW. I są to spore różnice, a przecież Snowy do przeciętniaków nie należy ( choć akurat w jego przypadku wchodzi w rachubę dość charakterystyczny styl gry na gitarze, który zawsze się wkrada, czy to w autorskich kompozycjach, czy też spod znaku PF ). Zgadzam się jednak, co do tego, że styl gry MK jest cięższy do podrobienia od tego co prezentował DG. Może to kwestia gry bez kostki. May w Queen też nie używał kostki ( grał monetą sześciopensową ) co też miało wpływ na niepowtarzalne ( i niepodrabialne ) brzmienie ( w tym przypadku swoje dawała także sama gitara ).
Odpowiedz
#39
Ja np. uczyłem się na gry na gitarze klasycznie w szkole muzycznej i tam nie było mowy o graniu kostką. Potem, jak odkryłem DS to znacznie łatwiej było mi zagrać te wszystkie partie Marka palcami, o wiele łatwiej mi się grało palcami, wiadomo zafascynowany stylem Marka nie mogłem tak szybko opanować gry kostką, grania szybkich heavymetalowych solówek, riffów, już łatwiej wchodził mi "wolny" styl Gilmoura Uśmiech. Dokładnie Floyd1981, jeśli chodzi o Maya. On sobie sam tę gitarę skonstruował i przez wiele lat na niej grał. Jeśli chodzi o APFS - nie jestem zwolennikiem tego typu akcji. Zarabiają na Floydach, po prostu, chociaż nie ma nic złego w tribute-bandów, raczej takie zespoły nie powinny być postawione w równym szeregu z innymi, mającymi autorski materiał. Grają dobrze, ale cenię bardziej np. RPWL czy Archive też czerpiących dużo z tradycji floydów, a dodających sporo nowego.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#40
Ja mam trochę problem z tym Australian Pink Floyd ale zdaje sie ze podczas jakiegoś koncertu na scenie pojawil się sam mistrz ceremonii czyli Dawid Gilmour a więc przyzwolenie jest. Natomiast RPWL (choć ta ostatnia płyta lekko mnie rozczarowała) czy Archive no to bajkaUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Najmniej ulubione utwory Marka i DS Ania_M 39 57,996 24.07.2010, 10:08
Ostatni post: Arrrek
  60-te urodziny Marka elsinore 19 31,916 12.08.2009, 23:09
Ostatni post: snake
  Nieznane utwory MK -doktoranckie? SmokEustachy 5 16,957 10.07.2009, 12:10
Ostatni post: elsinore
  59-te urodziny Marka filipk91 3 10,881 16.08.2008, 13:51
Ostatni post: Ania_M
  Pytanko O Rzadkie Utwory mcl1979 10 17,776 06.06.2005, 20:18
Ostatni post: aaadam

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości