Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Berlin Zdobyty!
#21
Cytat:Originally posted by StonyRoadRider+Jun 8 2005, 11:13 PM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (StonyRoadRider @ Jun 8 2005, 11:13 PM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'> <!--QuoteBegin-pogdan@Jun 9 2005, 12:11 AM
Jak jest z podziałem nagrody, jeśli to ta.
Może Andrzej rzuci kostką Uśmiech [/b][/quote]
I inni jej nie obstawią : ). Bo inaczej, to cieżko będzie w ten sposób.
Odpowiedz
#22
Niestety nie mogę rzucić kostką.Nie gram kostką - podobnie jak MK
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#23
Cytat:Originally posted by ptyś@Jun 8 2005, 07:42 PM
pierwsza partia zdjęć do obejrzenia pod tym adresem http://republika.pl/mk_berlin_070605/
Ładne te fotki Uśmiech

A Mark gra na jakimś zapasowym Les Paulu. Ten oryginalny, '58, nieco spłowiał i tak ładnie nie błyszczy.
A hen can lay a golden egg but she still can't sing
Well the hen's alright but the harp is everything
Odpowiedz
#24
Cytat:Originally posted by StonyRoadRider+Jun 8 2005, 11:26 PM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (StonyRoadRider @ Jun 8 2005, 11:26 PM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'> <!--QuoteBegin-ptyś@Jun 8 2005, 07:42 PM
pierwsza partia zdjęć do obejrzenia pod tym adresem http://republika.pl/mk_berlin_070605/
Ładne te fotki Uśmiech

A Mark gra na jakimś zapasowym Les Paulu. Ten oryginalny, '58, nieco spłowiał i tak ładnie nie błyszczy. [/b][/quote]
Ja niestety nie dowidzam.Mam dwa i pół z przodu prze oczami, ale co najważniejsz w plusie
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#25
Cytat:Originally posted by MARTINEZ@Jun 8 2005, 09:49 PM
andrzej a znasz moze marte janiak ze slubic ?
Niestety nie znam, choć nazwisko jest mi znajome.Jutro pociągnę mały wywiadzić środowiskowy
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#26
Cytat:
prostu się wkur...... się Jambore gotuję
Rozumiem go i podzielam jego ból.
Człowiek jest zadowolny że zdobył tak niezwykłą rzecz, dzieli się z każdym swoją zdobyczą i musi spadać w dół, bo jakiś celnik twierdzi że ma władzę.
Zgłoście to amensty lub innej organizacji dbającej o prawa czowieka przecież zostały naruszone Wasze prawa.
Ten człowiek przywłaszczył nie swoją rzecz. Nie jest sprawa przegrana.
Szkoda że fotki nie zrobiliście. Pomyślcie Struna Marka w Waszych dłoniach na fotce.
Odpowiedz
#27
Cytat:Originally posted by ptyś@Jun 8 2005, 07:42 PM
Z góry przepraszam za mało profesjonalny tekst, ale oblałam kurs eksternistyczny z dziennikarstwa zakupiony przez Andrzeja Język

Zacznę od tego, że byliśmy pod bramą wejściową już o 16. Miejsce koncertu znajdowało się na końcu Berlina (konkretnie niedaleko stacji Pichelsberg). Jest to, jak już Andrzej wcześniej wspominał, opera leśna... Zatem temat pogody był dość dla nas ważny, a pogoda ewidentnie nam nie sprzyjała… Wizja ulewy przemykała mi przez myśl za każdym razem, jak zaczynało kropić. Jednak trochę było jeszcze do koncertu i aby jakoś przetrwać do 18 (wtedy mieli wpuszczać) musieliśmy sobie coś zorganizować. Inaczej ja na pewno bym oszalała na miejscu i w przypływie emocji bym się wdarła siłą na teren Duży uśmiech. Myśl, że już kwestia godzin dzieli od zobaczenia MK, może wpłynąć na człowieka w zaskakujący sposób… Pierwsze co zrobiliśmy, to poszliśmy się napić piwa… niemieckiego. Jakiś Niemiec, jak to usłyszał, rzucił za nami „German beer is chemical-free” Wiedzieliśmy, że jesteśmy wśród swoich Uśmiech. Piwo było naprawdę dobre Duży uśmiech … potem przyszedł czas, aby ustalić taktykę wniesienia sprzętu na teren. Żeby mieć pewność, że fani zgromadzeni pod bramą wiedzą, że nie należy wnosić sprzętu, wpierw na telebimie obok bramy pokazał się napis w języku niemieckim, a potem przez megafon powtórzono treść tego napisu (jakby ktoś nie umiał czytać)… ale my nie znamy niemieckiego Oczko … w ogóle nie wiedzieliśmy o co im chodzi… Oczko normalnie bez żadnych pytań i sprawiania problemów wnieśliśmy sprzęt, choć nie był on najmniejszy (z opóźnieniem weszliśmy około 18.20 - niemiecka precyzja zawiodła)! Oczywiście patrzyli do plecaków, ale na szczęście mają chyba problemy wzrokowo-czuciowe Duży uśmiech Przyjęliśmy nawet 4 taktyki. Pierwsza jak wyżej, druga miała polegać na powołaniu się na inne koncerty, które już się odbyły. Trzecia zakładała tzw. polską perswazję (szczegóły innym razem Duży uśmiech ), czwarta to miało być wołanie o pomoc i widzenie się z MK Wywracanie oczami No… ale poszło bez problemów, choć widać było już na koncercie, że chyba były tylko 3 czy 4 aparaty na 20 tysięcy ludzi! Niemcy ewidentnie się wystraszyli i sprzętu nie wzięli… Po biegu przez las w dół ścieżki, potem po schodach dość stromych (także w dół Uśmiech), ja i Jambore znaleźliśmy się w drugim rzędzie pod sceną (w odległości około 3,5m od mikrofonu :wub: ), a Andrzej z resztą ekipy na jednych z lepszych miejsc siedzących… Pozostały jeszcze tylko 2 godziny...
O dziwo, ludzie, którzy wchodzili przez pierwszą godzinę, siadali, a płyta (jeżeli można ją tak nazwać Duży uśmiech) była zajęta tylko w 20%. Nawet myślałam, że jak cały amfiteatr zapełni się w choć 1/3, to będzie dobrze… Jakoś z Jambore, hamując chęć rzucenia się na scenę i potem na jej tyły (które tak przy okazji są jednym wielkim bunkrem), zaczęliśmy przygotowywać sprzęt. W trakcie dołączyła do nas żona Andrzeja… i tak powstała z nas grupa Duży uśmiech Gdy dzieliły nas tylko minuty (gdzieś tak 12 Uśmiech), obejrzałam się za siebie… i dosłownie osłupiałam… cały amfiteatr był zajęty, a na „płytę” już nie wpuszczali ludzie. Było nas tak z 20 tysięcy! Po prostu niesamowity widok… coś wspaniałego…
No i nadszedł ten moment… była 20…a MK nie było widać nigdzie! Potem była 20.01, 20.02, 20.03… a publiczność zaczynała już wykazywać pewne zniecierpliwienie (jeden facet tuż przy barierce na samym środku wołał MARK za każdym razem, jak wchodził ktokolwiek, nawet obsługa techniczna na scenę, aby zdjąć folie ze sprzętu… sic!Oczko
Była chyba 20.15… kto w takim momencie patrzy się na zegarek? Oczko gdy wszedł ON i weszli ONI… i tak mnie zamurowało, nogi się pode mną ugięły, a o aparacie kompletnie zapomniałam… Na Torwarze miałam te same objawy, ale tam nie miałam aparatu!...Trwałam w tym osłupieniu tak z parę chwil, do momentu, gdy usłyszałam pierwsze dźwięki "Why Aye Man"… Tak… w taki sposób zaczął się koncert, który stał się jednym z moich ważniejszych momentów w życiu… :wub:


To chyba tyle na teraz… pierwsza partia zdjęć do obejrzenia pod tym adresem http://republika.pl/mk_berlin_070605/

Szybko stworzyłam tę stronkę… Nie jest idealna… Jest to pierwszy rzut zdjęć… Są one w owiele mniejszej rozdzielczości niż w rzeczywistości. Jak komuś spodoba się jakieś konkretne zdjęcie, to proszę o maila i prześlę go mu w odpowiednim rozmiarze ( gotowym już do wywołania)…
Duży uśmiech
hej, rewelacja, ciarki i czuje sie jakbym tam byl...
Zdjecia super!!!!!!!!! Uśmiech az korci zeby opisac nasz (Dominiki i moj) koncert w Pradze
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#28
Cytat:Originally posted by pablosan
korci zeby opisac nasz (Dominiki i moj) koncert w Pradze
Niech twoje korcenie przerodzi się w dopełnienie tego o czym piszesz. Dawaj.
Odpowiedz
#29
Do Pablosana!!!!!!!!!!!
Widzisz warto było poczeKać na relację Ptysia i Jambore.Wiedziałem,że bedzie fajna.Nie chcialem robić falstartu, tym bardziej jak widziałem ich zaangażowanie i oddanie.Przepraszam,że naraziłem Ciebie na malutki stres tym czekaniem.
Za to jak długo Ty mnie stresujesz czekaniem na relację z Pragi.
Moja ciekawość jest tak wielka,że naprawdę bedę Ciebie cisnął
Nie zapomnij że jestem w wieku przedzawałowym.
A tak na serio napiszcie coś z Dominiką
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#30
ciarki na plecach, ścisk w brzuchu - to mam po przeczytaniu na śniadanie Waszych relacji. coś niesamowitego, a zdjęcia jakościowo super!!! gratulacje i bardzo się cieszę że Wam się udało.
zdenerwowałam się z tą struną. stary niemiecki celnik pierdziel po prostu. już poeta Nocznicki pisał, że Niemce to tego świata odmieńce....wrrr
dzięki za super relacje i zdjęcia! ^_^
Odpowiedz
#31
Cytat:Originally posted by Andrzej@Jun 9 2005, 10:32 AM
Do Pablosana!!!!!!!!!!!
Widzisz warto było poczeKać na relację Ptysia i Jambore.Wiedziałem,że bedzie fajna.Nie chcialem robić falstartu, tym bardziej jak widziałem ich zaangażowanie i oddanie.Przepraszam,że naraziłem Ciebie na malutki stres tym czekaniem.
Za to jak długo Ty mnie stresujesz tym czekaniem na relację z Pragi.
Moja ciekawość jest tak wielka,że naprawdę tym czekaniem się stresuję.
Nie zapomnij że jestem w wieku przedzawałowym.
A tak na serio napiszcie coś z Dominiką
Andrzej, Twoje relacja tez jest bardzo fajna, duzo smiechu, a to w tych czasach bezcenne Język . Mam taki pomysl,zeby na Zlot Ci wszyscy co mieli mozliwosc zrobienia zdjec przywiezli je np. na CD jesli byly cyfrowe, moze bedzie szansa rzucenia je na "sciane/ekran"?
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#32
Najfajniejsze zdjęcie z momentu jak Mark siedzi i gra Song for Sonny LIston... Już jest u mnie na tapecie Duży uśmiech
It's what it is...
Odpowiedz
#33
Pablo to Ty jeszcze nic nie napisałes??? WSTYD kiedy była Praga? Do dzieła Oczko
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#34
Cytat:Originally posted by Andrzej
Zadaję Wam teraz zagadkę.Jaką strunę otrzymał Jambore?
Warianty odpowiedzi:
E-1
H-2
G-3
D-4
A-5
E-6
Dla zwycięzcy nagroda niespodzianka(w ukryciu mogę Wam powiedzieć,że jest to zestaw do odbioru telewizji satelitarnej) Uwaga sposnora na razie brak


Może D-4?? Uśmiech
All the way down the telegraph road
Odpowiedz
#35
Coś mi się pochrzaniło z tymi postami i napisało mi się dwa :blink: :wacko: . Sorry za to i nie jest to wcale nabijanie postów.
All the way down the telegraph road
Odpowiedz
#36
Zdobywcy Berlina!
Dzięki, że tam byliście, że to tam przeżyliście, że jesteście na Forum i że nam to wszystko tutaj opisaliście Uśmiech
Świetna sprawa!!!! Do zobaczenia na Zlocie!
knopfler.pl na Facebooku - https://www.facebook.com/knopflerpl

Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]

"Drummers have the biggest instruments... Uśmiech"
Odpowiedz
#37
Ach… ciąg dalszy to była BAJKA. :wub: Wiecie ta z tych, co oczywiście kończy się szczęśliwie, ale i zaczyna się szczęśliwie i trwa szczęśliwie przez cały czas ze swoim wzlotami i … kolejnymi wzlotami… Wpierw to otrząsnęłam się z odrętwienia fizycznego (i w ruch poszedł aparat Uśmiech), ale natychmiast przeszłam w stan upojenia… Oto tu przede mną stał MK… to dla mnie grał… do mnie się uśmiechał i na mnie patrzył (Accchhhh… :wubUśmiech Tego po prostu nie da się opisać… W pamięci cały czas mam obraz, jak MK przymyka oczy i gra, gra, gra… Tak jak na Torwarze MK zagrał te same piosenki, ale i tak były inne… Po prostu cudo! Duży uśmiech Przy Song for Sonny Liston (jednej z moich prywatnie ulubionych piosenek :wubUśmiech po raz kolejny poddałam się transowi. MK rytmicznie wybijał rytm, a ja rytmicznie pogrążałam się w muzyce… W Speedway At Nazareth ściana dźwięku (słowa Andrzeja Uśmiech) otoczyła nas, a ja nie mogłam się napatrzyć na Danny’ego, który z nami po prostu rozmawiał! Ten utwór całościowo należał do niego!
Przepływając od piosenki do piosenki od samego początku moje ja wewnętrzne domagało się coraz więcej… Ja poproszę, aby MK grał całą noc… ja nalegam… ja muszę… ja nie mogę… i tak MK wszedł w pierwsze dźwięki Telegraph Road… :o Jak to? Już? Tak szybko? Przecież koncert dopiero się zaczął? Ale MK nie słuchał i grał dalej, a ja… poddałam się… Kiedy utwór się skończył, tak jak na innych koncertach, chłopcy wyszli, a publiczność oszalała (to nie byli ci sami Niemcy, którzy trochę z dystansem podeszli do pierwszych utworów, to był inny naród!Oczko… a ja wiedziałam swoje... Zaraz ich zobaczę! :wub: I weszli… i zagrali… Brothers In Arms… Po raz kolejny łezka zakręciła się w oku, a las rąk z wyciągniętymi zapalniczkami (dobrze, że ochrona pozwoliła je wnieść!Oczko pozostanie w mojej pamięci… Było pięknie… Następnie MK zaśpiewał Money For Nothing. Gdy utwór dobiegł końca, przyszedł czas na znaną już wszystkim naradę. Jambore krzyknął Local Hero, ja też chciałam (nawet nie wiem dlaczego nie krzyknęłam), ale i tak nic to nie dało (o czym przekonaliśmy się później)… Przyszedł czas na So Far Away. W tym momencie oddaje honor sobie (sic! Uśmiech) i innym uczestnikom koncertu na Torwarze, którzy nie zorientowali się, że MK zaśpiewał już znamienne słowa „Here I am again In this Warsaw Town”… Uśmiech W Berlinie chyba nikt nie zorientował się, że padło Berlin Town… oczywiście poza naszą trójką pod sceną Uśmiech. Krzyknęłam, zaklaskałam, ale chyba MK nic nie słyszał, a jak nawet, to mógł pomyśleć, że po prostu po raz kolejny wyrażam swoje zadowolenie Smutny. Shangri-La to miał być ostatni utwór… W tym momencie ogarnął mnie smutek. To już naprawdę koniec… Czy ja go kiedyś zobaczę, tak jak teraz stoi przede mną? Czy usłyszę jego gitarę na żywo? … nie wiem... Utwór się skończył, MK pomachał ręką, wreszcie z bliska mogłam zobaczyć Guya (którego zasłaniał MK Duży uśmiech), Danny też podszedł wreszcie na wyciągnięcie ręki… postali chwilkę, pomachali i wyszli, a ja niestety wiedziałam swoje… już dzisiaj na pewno ich nie zobaczę.
Skończyło się. Smutny
Staliśmy w odrętwieniu i upojeniu tak jeszcze przez chwilkę. Podszedł do nas Andrzej z resztą i obowiązkowo musieliśmy zrobić sobie wspólne zdjęcie pod sceną. Tylko jakoś nie chciało nam to wyjść, bo jak znalazłam osobę do zrobienia zdjęcia, to ochrona podeszła i poprosiła nas o odsunięcie się od barierki. Gdy się odsunęliśmy tak o 4 metry i ustawiliśmy się do zdjęcia, znowu podeszli! Ale za trzecim razem już nam się udało! … powoli zaczęliśmy się zbierać… weszliśmy tymi samymi schodami, co zlatywaliśmy (dosłownie i w przenośni) na dół na samym początku. Ostatni raz obejrzeliśmy się za siebie na samej górze. Co to był za widok Wywracanie oczami (zdjęcie pojawi się w ostatniej partii)!
Z takich ciekawostek, to dodam, że kropelka wody mi na głowę nie zleciała podczas koncertu (pogoda też poddała się muzyce MK! Oczko), a MK był taki zadowolony i rozgadany… chyba ilość ludzi tak na niego wpłynęła Duży uśmiech.
Pozostałą część historii, jak spędziliśmy resztę nocy, co działo się na granicy itp. znacie już z opowiadań moich poprzedników, więc to chyba koniec mojej krótkiej relacji!

Dziś kolejny rzut zdjęć http://republika.pl/mk_berlin_070605/partia2.html Pablosan, ten sam pomysł zaświtał mi z rana (nie ma jak więcej niż 2 godziny snu!Oczko. Oczywiście, że przywiozę na płytce zdjęcia na zlot. Jak ktoś będzie chciał je przegrać, to proszę bardzo. One nadają się jak najbardziej do wywołania. Dam nawet te nieostre, aby każdy mógł przeprowadzić swoją własną selekcję!
A propos jutro, pojutrze, popojutrze … będę puszczać kolejne zdjęcia (tak po 10). Trochę tych zdjęć jednak jest!
Ze smutnych wiadomości to niestety mp3 do niczego się nie nadają, choć jeszcze nad nimi spróbuję popracować.

Pablosan, czekam na relację z Pragi!!!! Koniecznie, bo moje ja wewnętrzne przejdzie do czynów Oczko !
Odpowiedz
#38
Ptyś i po raz kolejny przeczytałem Twoją relację z otwartą gębą Duży uśmiech Prawie, prawie jakbym tam był. No i te zdjęcia przepiękne. 20 tys. osób, obok sceny i wokół amfiteatru zielone drzewa to wszystko sprawia niesamowite wrażenie. Dziękuję Uśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#39
A zwłaszcza to zdjęcie Richarda. Respekt -_-
It's what it is...
Odpowiedz
#40
Jedno pytanie... dlaczego tak porcujesz te zdjęcia ?!?! Oczko
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  John Illsley - Berlin Dominik Wesolowski 0 10,821 27.02.2018, 23:43
Ostatni post: Dominik Wesolowski
  Berlin, 29/10/2011-ekipa z Polski meldować się! pablosan 317 414,890 03.11.2011, 16:02
Ostatni post: Bart
  Hamburg Zdobyty Robson 77 105,031 19.07.2006, 14:38
Ostatni post: Robson
  Berlin Koncert Andrzej 88 119,774 09.06.2005, 00:55
Ostatni post: Andrzej
  Berlin ekipa 2015 mirek 0 7,085 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości