Liczba postów: 83
Liczba wątków: 0
Dołączył: 09.2007
Witam, więc i ja po 3dniowym słuchaniu płytki dorzucę parę słówek o siębie jako w sumie nowej osoby w tym gronie. Całkowicie zgadzam się się z opiniami Andrzeja i Raingod'a. - jeli chodzi o całokształt płyty i oczywicie wspomnienia z pazurem "What it is".
Jeli chodzi o ulubione kawałki to już ustaliłem:
1. let it all go - chodzi mi dokładnie o skrzypce (bo to chyba one albo (lub "i" w pewnych momentach) kontrabas niech kto mnie poprawi w każdym bšdz razie mistrzowskie połšczenie instrumenty smyczkowego i całej reszty), w końcu mam ich dużo - brzmi to cudownie.
2. punish the mony - ta egzotyczna perkusja, troszkę jak by oddala się od tej płytki troszkę mi z shangri'la kojarzy, cieplutkie brzmienie i te chórki (co nowego - w ostatnim okresie ew. proszę mnie poprawić) i w sumie najbardziej dynamiczna kompozycja, i ten instrumental ok. 2min super - tekst też ciekawy...
3. Madame geneva's - taka Knopflerowska opowiesc ale tym razem w lzejszym wydaniu aczkolwiek instrumentalne polaczenie gitary i klawiszy - naprawede wpada w ucho
5. we can get wild - sam nie wiem ale ok, instrumentalnie super.
Generalnie jest tak, ciężko oceniać poszczególne kawałki ponieważ jak by nie patrzył całoć stanowi spójnš kompozycję, lecz jak widze styl tej kompozycji nie wszystkim nam odpowiada. Ja np. uważam że secondary waltz, fish and the bird, in the sky, dla mnie dobre jako tło, ciężko sie w to zagłębiać.
Wemy na przykład taki fish and the bird - co jaki czas mocniejsze wejcie perkusji, albo smyczków, ale to aaaahhhhaaaaaaa (MK - wokal) po prostu jak dla mnie rozbija ten kawałek.
Secondary waltz - siostra: od kiedy słuchasz szantow ;-)
tak sobie włanie pomylałem, może na koncertach jaki ciekawe aranżacje usłyszymy, bo jak by nie patrzeć większoć utworow na tej płycie jest muzycznymi majstersztykami, jeli chodzi o instrumentalizm to można sie upajać - i mylę ze włanie dlatego MK jest nr.1. I mylę ze jeszcze spore pole do popisu przed min.
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Szybko muszę stanšć w obronie The Fish And The Bird bo to "aaaahhhhaaaaaaa" włanie mnie najbardziej porusza w tej opowieci.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 272
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10.2004
Cytat:Originally posted by Andrzej+Sep 22 2007, 11:19 PM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (Andrzej @ Sep 22 2007, 11:19 PM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'>
- cišgle zastanawiam sie czy Mark rzeczywicie przekazał nam muzykę w stylu lat 50-60 tych, o którym to stylu tak dużo sie mówi.
- cišgle zastanawiam sie czy harmonia i układ funkcji melodycznych nie jest zbyt prosty jak na muzyka tej klasy - ale ponoć najprostsze jest najpiekniejsze....no i pomysł [/b]
Pytanie tylko, czy o to chodziło, żeby przekazać muzykę z lat 50. i 60. czy o to, żeby nawišzać do tamtego okresu. Wemy dla przykładu We can get wild utwór o młodych ludziach, którzy opuszczajš dom, by poczuć się doroli i niezależni. Ten tekst to jakby wycinek z pamiętnika ale nie spisywanego na bieżšco, tylko po wielu latach. Nie wiemy, co potem się stało z autorem pamiętnika, natomiast jego dalsze dzieje majš wpływ na to, jak opisuje poczštek swojego dojrzałego życia. Nastolatek ani nawet dwudziestolatek wyruszajšcy w nieznane nie powie: Don't know if I'll be a star / I'm going to play guitar, bo on po prostu jest przekonany, że gwiazdš zostanie! No i ta muzyka, tworzšca cudny, refleksyjny klimat... Gdyby ten utwór miał być bardzo dosłownym przekazaniem atmosfery lat 50. i 60. muzyka musiałaby być prosta i entuznastyczna; co w rodzaju She loves you, yeah, yeah, yeah! Beatlesów.
Zarzut nadmiernej prostoty moim zdaniem obcišża singlowy numer True love will never fade.
Cytat:Originally posted by Raingod@Sep 23 2007, 11:09 PM
Bo gdyby nie wymyslil Sultans, Brothers czy Telegraph, ten album kupiliby bywalcy malych, angielskich klubow, w ktorych TEN artysta dawalby koncert dla 100 skupionych osob. Na dodatek dystrybuowana przez szatniarza a nie wielki koncern plytowy....
Hm... W sumie, gdy bym mieszkał w Anglii i był jednš z tych 100 osób, chyba nie miałbym nic przeciwko
<!--QuoteBegin-Robson@Sep 24 2007, 02:33 PM
Szybko muszę stanšć w obronie The Fish And The Bird bo to "aaaahhhhaaaaaaa" włanie mnie najbardziej porusza w tej opowieci.[/quote]
Hm... A może to Emmylou Harris powinna zapiewać "aaaahhhhaaaaaaa"?
A hen can lay a golden egg but she still can't sing
Well the hen's alright but the harp is everything
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Mylę że sam pomysł mógł Markowi chodzić po głowie kiedy pracował z EH i postanowił do niego powrócić na własnš płytę. Ciekawe, że wspominasz akurat o Emmylou H. Stony przy The Fish And The Bird Chyba mamy podobne skojarzenia  Niesamowity fragment. Trzy zwrotki i w zasadzie pozbawione refrenu tylko to Marka 'zawołanie' Mylę sobie jeli co takiego bardzo przykuwa mojš uwagę to tylko pokazuje klase artysty. Pewnie nie wszystkim to odpowiada ale mnie bardzo
Mylę że tym albumem Mark udowadnia że jest bardzo konsekwentny. Tzn. na tej płycie pokazuje że jest konsekwentny. Od poczštku do końca. Miałem taki moment kiedy po raz pierwszy słuchałem In the Sky i w częci instrumentalnej byłem pewien że Mark pocišgnie za struny bardziej co w dialogu z saksofonem mogłoby pokazać ciekawy dialog. Ale Mark nie miał zamiaru i delikatnie kończy In The Sky. Jest wielkim gitarzystš ale nie pokazuje tego za bardzo na nowej płycie. Uparcie twierdzi że gitara służy mu jedynie do komponowania zapominajšc o swojej gitarowej przeszłoci  Nie ma się co oszukiwać gitara Marka odsłania przed nami swoje oblicze w The Scaffolder's Wife i w Behind With The Rent. Tylko? Nie liczę We Can Get Wild i The Fizzy And The Still wspaniałych zresztš gdzie Mark gra pod Hanka Marvina co oczywicie w ogóle mnie nie dziwi  Jest obecna ale w sposób bardziej subtelny i delikatny dopowiada Markowe opowieci. Kapitalnie gitara pojawia się w Madame Geneva'a które jest kolejnš folkowš perłš na tej płycie i jak dla mnie najbardziej włanie w tym nagraniu spełniły się zapowiedzi Marka: Próbowałem przeplatać ze sobš najróżniejsze wštki muzyczne, a mojš najważniejszš intencjš było, by wejcia folkowe połšczyć spójnie z brzmieniem E-gitary, czyli co dokładnie dla mnie - i lepiej nie potrafię, i nie chcę tego opisać.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,453
Liczba wątków: 44
Dołączył: 02.2005
Kupilem wersje "europejska". Co tam. Jestem ciekawy tylko ktora drukarnia na swiecie bierze ponad 30zl za wydrukowanie ksiazeczki, bo tyle wynosi roznica cenowa miedzy krazkiem z i bez. Mark pewnie z tego nic nie ma. :/
You do what you want to
You go your own sweet way...
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
>>> Jestem jednym z tych, ktorzy czekali nie na lepszy glos Knopflera, bo jak wiadomo zaden z niego Pavarotti, >>>
doskonale  udlawilem sie ciastkiem heh
wlasnie o to mi chodzi...
oczywiscie mi sie plyta podoba ale do mnie tez przychodza zebym juz wylaczyl
mozliwe ze duzo osob poznalo Marka dopiero teraz
ale zauwazcie ze duzo osob go tez opuszcza, mowi ze nie kupi kolejnej chaly
i t d...
wg mnie bez Dire Straits byly w ogole nie znany
( kooba gdzie te solowki ? to sa te same dzwieki ktore powtarza na kazdej plycie
identyczne zagrywki, tylko z plyty na plyte jest ich coraz mniej, moge sie pokusic o jakies zestawienie  boje sie ze niedlugo tylko guy fletcher bedzie gral
na plytach - a zreszta ta jego zapowiadana gra na hammondach ...no przepraszam ale to sa tylko dwa, trzy akordy ciagnace sie przez caly kawalek...tak to na hammondach moge i ja zagrac )
wieksza kariere zrobilby David przynajmniej komercyjna
starczego wieku tez nie mozna tlumaczyc
popatrzcie na energie dziadkow ktorzy graja od 67 roku ( the spice )
http://www.youtube.com/watch?v=eGKlaW_IFZs...related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=Hnv90Dmmr_Q
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 272
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10.2004
Cytat:Originally posted by BET@Sep 24 2007, 04:44 PM
Kupilem wersje "europejska". Co tam. Jestem ciekawy tylko ktora drukarnia na swiecie bierze ponad 30zl za wydrukowanie ksiazeczki, bo tyle wynosi roznica cenowa miedzy krazkiem z i bez. Mark pewnie z tego nic nie ma. :/
Jak twierdzi Universal na swojej stronie www, oszczędzajš nie tylko na ksišżeczce.
"Zagraniczne płyty - polska cena" to eksperyment z jakim Universal Music ruszył we wrzeniu zeszłego roku, sprzedajšc zagraniczne płyty w dodatkowym wariancie cenowym. Głownie dzięki renegocjacji tantiem z artystami i wydawcami możliwe stało się sprzedawanie płyt w sugerowanej cenie 29.99!
Po jesiennym eksperymencie Universal Music idzie za ciosem. Od teraz wszystkie premiery zagraniczne wchodzš na półki po około 30 zł.
( http://www.universalmusic.pl)
Czyli bardziej tu chodzi o strategię marketingowš niż o to, ile rzeczywicie wychodzi taniej bez ksišżeczki. Jeli różnica byłaby niewielka, nikt by się tš nowš wersjš nie zainteresował - ani ci, którzy i tak kupujš droższe płyty, ani ci, którzy kupiliby, ale ich nie stać. A koncerny strajajš się jak mogš, by długo jeszcze podtrzymywać rynek płytowy. Gdyby muzyka była sprzedawana tylko przez internet, koncerny stałyby się nikomu niepotrzebnym porednikiem.
A hen can lay a golden egg but she still can't sing
Well the hen's alright but the harp is everything
Liczba postów: 153
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.2005
Z poprzedniš wypowiedziš (Martieza) mogę się w dużym stopniu zgodzić... Czy jest na forum kto, kto poznał Knopflera jako Marka Knopflera i dopiero póniej dowiedział się o Dire Straits????? Większoć z nas zaczynała od DS, słuchajšc Sułtanów, Telegrafów, Towarzyszy Broni itp itd, majšc ciary na plechach przy tych solówkach. Podziwiało się geniusz tych kompozycji, dynamikę, błyskotliwoć. Poniej, już w czasach solowych Mark również potrafił zaskoczyć i zagrać "jak trzeba". A teraz wszyscy tutaj, wychowani na DS zachwycajš się tymi nowymi piosenkami, piszecie, że sš genialne, że to najlepsza płyta MK. Czy wy wszyscy się starzejecie jak Mark?????????? Oprócz kilku w moim odczuciu ciekawych piosenek, o których już pisałem tak naprawdę wieje tutaj nudš. Zachwalacie prostotę - to może od razu najlepiej gdyby Mark zagrał co popowego, co sprzedałoby się na Vivie itp? Zarobiłby przynajmniej więcej... Piszecie, że jest to równa i spójna płyta. Tak, stylowo na pewno. Powolna, łagodna, cicha, w sumie przyjemna. Ale to za mało. Jest nierówna jakociowo, bo niektóre piosenki naprawdę wołajš o pomstę do nieba... Mark piewa prawie jak przy goleniu, a muzyka... no włanie jest prosta i bez wyrazu. Trudno mi do niej wrócić po tych kilku dniach przesłuchiwania. Te kilka dobrych piosenek, na każdej z płyt DS, albo na najlepszej solowej płycie Marka czyli Sailing to philadelphia utonęły by gdzie niezauważone, jako jedne ze słabszych... taka jest prawda niestety.
Czy Mark byłby nieznany bez DS? gdyby przez te lata grał tak jak teraz na pewno tak by było.
Czy oszukał fanów wydajšc nieco rozczarowujšca płytę? Mnie nie, ja się trochę tego spodziewałem. Ale to trochę tak jak pisalicie z tymi samochodami... Ta płyta to co w rodzaju ekologicznego Ferrari z silnikiem elektrycznym, z ekologicznš skórš na fotelach, ale nadal w czerwonej barwie z czarnym konikiem na masce
Pisze tak, bo naprawdę nie umiem się zmusić aby ja znów pucić.
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Lukas jeli już padło stwierdzenie że to prostota to bardzo Cię proszę nie porównuj jej do popu. Bo to dwa różne wiaty. W muzyce DS prostota też była największš siłš i doskonale o tym wiemy. Zwykłem mawiać i łšczyć prostotę ze szlachetnociš które wspaniale zawsze dla mnie obrazowały muzykę DS a potem solowego MK. Które utwory wołajš o pomstę do nieba? Bez wyrazu? Ta płyta nie jest nudna tylko nudziarska. Pięknie nudziarska. Z takim zestawieniem mógłbym się nawet zgodzić i taki poglšd jestem w stanie zaakceptować. Ale akurat KTGC nie jest pierwszš takš płyta w dorobku MK. Nie wiedziałem tylko że Mark ma w zestawie tyle cudnych melodii i potrafi je wszystkie przygotować w tak krótkim czasie.
ps. Lukas czy dla Ciebie czas sie zatrzymał?
ps.2 rozmawiałem ostatnio na temat tej płyty ze znajomym bo on usłyszał że ja mówiłem że tak brzmi płyta człowieka spełnionego i szczeliwego i on natychmiast przywołał inny album a mianowicie On An Island Davida Gilmoura. Nie wiedzieć czemu bardzo mi się spodobało to porównanie.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 153
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.2005
Heh no tak... ale taki muzyczny czas dla niektórych nieco zwalnia... a dla MK niestety ostatnio przyspiesza.
Prostota prostotš, ale proponuję pucić sobie takie płyty jak np. Making Movies (ale bez Les Boys hehe), Love Over Gold, czy Brothers in arms. Do tego dołożyć Golden Heart i Sailing to Philadelphia a potem KTGC. Na zasadzie kontrastu  Wyjdzie jak na dłoni o co mi chodzi...
A tak propos tej płyty i tego że nie przeszkadza praktycznie nikomu z Was brak solówek... pamiętam jak Gilmour wydał On an Island i akurat o tym dyskutowalimy tutaj również sporo. Wielu wtedy narzekało, że jest tam za mało solówek... dalszy cišg bez komentarza.
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Sam zobacz Lukas. Użyłe stwierdzenia 'kontrast'. Z Twoich wypowiedzi jasno wynika fakt, że Mark nie nagrywa takich samych płyt. Co jest prawdš  Dla jednych będzie to nuda a dla innych proces w którym Mark rozwija się i zaskakuje bardziej niż kiedykolwiek. Tak sobie mylę że fani DS w 1979 roku też mogli mówić kurcze nic nowego to samo co na 'Jedynce'. Cały czas tak naprawdę to wszystko kwestia naszych upodobań, fascynacji i tego czego szukamy w muzyce. W muzyce Marka Knopflera
ps. Love Over Gold? Bardzo proszę: Private Investigations, Love Over Gold- "nuda" powie kto i prawie połowa płyty. A poza tym kto by słuchał 14min. Telegraph Road i pozostalych dwóch po 7 min. Dzisiejszy 20 latek o którym wspomniał Raingod? Nie sšdzę. Wszystko jest bardzo względne
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 153
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.2005
Ale Private Investigations to utwór który doskonale obrazuje to o czym ja pisałem! Tam się co dzieje... jest jaki klimat, nastrój niepokoju. Gdy 1 raz w życiu słuchałem tej piosenki to się przestraszyłem tš nagła riffowa partiš gitary. Fascynujšca piosenka, to zahacza niemal o muzykę progresywnš... I ten piew Marka, głos niby ten sam ale jako tak inaczej, ciężko mi to teraz napisać... A love over gold to no dobra spokojniejszy utwór ale ten motyw na pianinie... Co charakterystycznego, co pozostaje w pamięci a czego brakuje na KTGC. No i to taka cisza przed burzš, czyli Industrial disease.
To było dawno wiem, ale ta płyta jest rożnorodna. Się to wszystko wypełnia, piękna opowieć na poczštek i gitarowy orgazm, potem private investigations opisywane i ten klimat. Dalej industrial disease, które traktuję jak wypełniacz aby płyta miała jako taki czas  I potem znów spokój, aby na koniec Mark mógł ponownie uderzyć gitarš.
A teraz takiego czego nie ma tylko godzina lepszego i gorszego smęcenia...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Pójdę na skróty bo wydaje mi się że temat nie dotyczy tylko najnowszej płyty
http://www.forum.knopfler.pl/index.php?s...c=710&st=0
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
jak daliscie to przyrownanie to az mi sie chce powiedziec
dwa stare dziady - jeden on the island a drugi in the sky...
normalnie tylko trumne spakowac
robson ale w ktorej piosence sie to szczescie spelnionego czlowieka udziela ?
gdzie je slychac ? bo ani nie w wokalu ani nie w muzyce, tekstow nie znam jeszcze
ale tytul nie zapowiada jakiegos wiekszego szczescia
bo dla mnie ciagle w twisting by the pool
nikt nie nazywal marka genialnym kompozytorem, genialnym wokalista
my go tak nazywamy..
ale wszyscy nazywali go herosem gitary... jasne ze dla wlasnej fantazji w swoim studiu moze robic co chce tylko czasem mam nadzieje ze spoglada w lustro i mowi " po co "
zal mi po prostu ze to dla mnie tylko kolejna plytka do kolekcji lezaca na polce
obok mocno zakurzonej RD ( sluchalem raz ) i shangri-la ( sluchalem 2 razy )
czy ktos przechodzac obok jakbyscie puszczali - przystanie ? cos go poruszy ?
po prostu sobie pojdzie dalej
nie, nie jest zle ale co wnosza te ballady z princess bride ?
czyz takiej muzyki nie slyszymy w The willow, Opowiesciach z Narni, czy nawet wladcy pierscieni ?
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Marti nie wymieniłem żadnej piosenki  Cały album tak odbieram. Nie musi się nigdzie pieszyć, nie musi dawać ognia z gitary. Po prostu nie musi niczego udowadniać. Oczywicie jednym się to nie będzie podobało a inni taki stan rzeczy zaakceptujš. Zawsze tak było i będzie. Prawdziwy twórca podobno najpierw musi zadowolić sam siebie. A jeli wskutek tego grono niezadowolonych obiorców będzie większe, jeli tym prawdziwym twórcš jest, to w ogóle nie bedzie się tym przejmował. Mark raczej zawsze szedł pod pršd i naprawdę bardzo rzadko nagrywał płyty "pod publikę' chociaż wspaniale się zawsze orientował w realiach rynku muzycznego. Dlaczego teraz nie miałby tworzyć muzyki z serca. A to że nie wszystkim po drodze. Coż  Zawsze tak było i będzie
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
no tak ale jesli nie pisze "pod publike" to po co wydaje ?
niech sobie siedzi w domu i brzdaka
mysle ze czesc osob jedzie na koncerty bo czuja jeszcze lata tej wielkosci
to tak jak z przywiazaniem do jakiejs druzyny sportowej - kiepsko graja
ale kibice i tak przychodza
ps oczywiscie troche przesadzam bo ta plytka ma jakis wdziek
i chyba wole ja od shangri-la - moze przez ta przerwe country z emmylou harris wydaje sie byc swiezoscia nieswiezego dziadka
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 153
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.2005
Ja mylę, że dużo zależy też od indywidualnego gustu, a temat przypomniany przez Robsona nie jest chyba konieczny. Lubię Golden Heart bo też jest różnorodna i sš tam dobre kompozycje, a nawet te spokojne majš co w sobie że mi się podobajš, np Rudgier. To dobra płyta i będa jš lubił. Sailing to philadelphia to markowa najlepsza rzecz solowa (się powtarzam). Porzšdne gitarowe łojenie kontrastuje z utworami którym chyba bliżej do bluesa niż folku co czyni je wietnymi. Ragpickers dream - mało mam do powiedzenia bo też ciężko mi się do tego zmusić. Nawet Shangri la jest lepsza niż nowe dzieło Marka. Nie pisałem że to muzyka totalnie beznadziejna i do bani, ale już wiem że nie będę do niej wracał. Dlatego Mark chyba jednak moim zdaniem się nie popisał, co nie znaczy że twórczoć z czasów DS jest OK a cała solowa nadaje się do kosza
Martinez - chyba preferujesz tylko porzšdne ostre granie, więc dla Ciebie On an Island Gilmoura to też zbyt spokojna rzecz i powiem Ci że bez nastroju też zdarza mi się przysypiać ale po 1 tam jest prawdziwe brzmienie Gilmoura, prawdziwa gra na gitarze, prawdziwe solówki i całoć która ma jaki sens (ogólnie to rzecz o wspomnieniach i szczęciu wzbogacona motywem wody). A co David robi z tymi utworami na koncertach to już trudno powiedzieć, trzeba widziec. Polecam nowe DVD...
Swojš drogš, może jeli wybiorę się na koncert do Wawy to jakie piosenki z KTGC zyskajš mojš sympatię. Zobaczymy  Na koncercie z Berlina, ktory podalicie do cišgnięcia też jako spłynęły po mnie...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Przeciwnie. Po co się powtarzać  Tamta dyskusja była owocna i przynajmniej ja podpisuję się pod każdym swoim postem
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 153
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.2005
Tak tylko tam jest DS czy MK solo, a ja piszę tylko że ta płyta wypada gorzej od chyba wszystkich innych, co nie znaczy że nie lubię solowego dorobku Marka
Pomijam All the roadrunning bo jej nie uznaję w ogóle. Nie mam jej a z tych utworów które słyszałem, kto mi chyba podesłał to to woła o pomstę do nieba... taki już mam gust.
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
najwazniejsze ze znowu sie spotkamy na koncercie 
z usmiechem na ustach prosze panow
i na jubileuszowym 5 zlocie i 30 leciu dstr
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
|