![]() |
|
Mark a ... George Michael :) - Wersja do druku +- Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits (https://knopfler.pl) +-- Dział: Pozostałe (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=4) +--- Dział: Muzyka - ogólnie i niekoniecznie Markowo ;) (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=15) +--- Wątek: Mark a ... George Michael :) (/showthread.php?tid=1671) |
Mark a ... George Michael :) - Bart - 15.10.2010 Dziwne połączenie? Moim zdaniem uzasadnione, przynajmniej w pewnym zakresie. Od razu się przyznam, że Dżordżyka jako muzyka uwielbiam. Zarówno kicz lat '80-tych, jak i późniejszą twórczość. Jego opus magnum to dla mnie (i pewnie dla większości fanów) to płyta Older z roku 1996. Był to pewien przełom w twórczości faceta, który przez lata ukrywał swą orientację seksualną grając narzuconą sobie rolę bożyszcza dzierlatek i symbolu seksu - seksu hetero. Tytuł płyty w zasadzie mówi wszystko. Mamy tu do czynienia z dojrzałym mężczyzną, który uwolnił się od wizerunku seksownego chłoptasia śpiewającego o pierdółkach, ale który też jest świadom, że do końca od pewnych rzeczy ciężko jest uciec: Maybe the boy inside will forsake me Maybe the child in me will just let me go Piszę o nim w kontekście Marka, bo ostatnio robiąc sobie sesję Older (czyli słuchanie tej płyty w kółko dopóki nie braknie czasu) zwróciłem uwagę na pewne podobieństwa. Np. można by ułożyć trylogię: Fade to black, Spinning the wheel, You and your friend, gdzie Spinning the wheel jest oczywiście kawałkiem George'a i traktuje o nocnym oczekiwaniu na partnera lub partnerkę (język angielski pozwala tu ukryć płeć): Five o'clock in the morning You ain't home I can't help thinking that's strange Dalej brzmi ta sama nuta, co u Marka: zaczynam wariować, wyobrażam sobie to i tamto, nie chcę tak dalej. Drugie nawiązanie: dżordżowskie Move on oraz markowe Southbound again i Suicide towers. Mark na końcu swoich dość przygnębiających kawałków daje światełko nadziei: Right now i'm sick of living But i'm going to keep on trying Sitting up here in Suicide Towers Days and days, hours and hours I'm getting out of here I'm going out of the door, ain't going out of no window. U George'a akcent jest przesunięty bardziej pozytywnie: najpierw mówi, że nie miał szczęścia, że życie poszło zupełnie nie w tę stronę, o której myślał. Ale potem jest refren: I've got to get back on my feet I feel like i've been sleeping Sweet, sweet time Has been a real good friend of mine Move on Hold it together, move on Life's so short, move on Only time will set you free Just like me To może dość powszechny temat w muzyce, ale jednak analogia jest ![]() No i trzeci przykład. Markowa Imelda to ostra satyra na rozmaite gwiazdy i gwiazdeczki. G.M. poszedł tu nawet bardziej po bandzie w kawałku Star people: Star people Counting your money till your soul turns green Star people Counting the cost of your desire to be seen A to tylko refren. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo polecam płytę Older. Wydaje mi się jednak, że aby ją w pełni docenić, należy być mężczyzną w wieku, jak to się określa, 30+; a także mieć doświadczenia typu "z niejednego pieca chleb jadłem" i "tym razem to ja byłem ten zły". Mark a ... George Michael :) - Robson - 20.10.2010 Bardzo ciekawe spostrzeżenia Bart. Przeczytałem z dużą uwagą i duży szacunek. Myślę też że podobne połączenia występują bardzo często i na róznych płaszczyznach muzycznych. "Older" rzeczywiście jest fajna ale dawno nie słuchalem George'a Michaela poza kilkoma hitami które radio "piłuje' bez końca. Szkoda że trochę się pogubił bo ma facet talent i świetny głos. |