Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wywiad Z Mk W Radio Bigl
#1
Według MK News stary wywiad (z 2002r) którego Mark udzielił w radio BBC zostanie nadany ponownie w brytyjskim radio BigL (strona rozgłoœni). Emisja w niedzielę o 14 czasu UK (czyli 15 czasu polskiego) oraz powtórka we wtorek o 21 czasu UK. Wywiad ma charakter ogólny i nie dotyczy żadnego konkretnego albumu. Spróbujmy go zarejestrować Oczko.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
#2
Tak tak Kuba już się przygotowałem na niedzielę Oczko Tzn. zarezerowowałem sobie studio z komputerem a do domu pojadę za tydzień Duży uśmiech Uwielbiam takie niedziele Uśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#3
Cytat:Originally posted by Robson@Jan 19 2007, 06:36 PM
Uwielbiam takie niedziele Uśmiech
Uśmiech ... ja tez nadstawie ucha Oczko
Oh girl it looks so pretty to me just like it always did
Like the Spanish city to me when we were kids
Odpowiedz
#4
Wywiad kapitalny! Mark opowiadał o całej swojej karierze poczšwszy od pierwszego publicznego występu, po album Ragpicker's Dream. Dużo nowych informacji poprzeplatanych znanš nam wszystkim muzykš. To był ten okres kiedy Mark jakoœ szczególnie seplenił Język. Powtórka we wtorek wieczorem Uśmiech
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
#5
Czy ktoœ zarejestrował i może się podzielić ??

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#6
Whitley Bay :wub: Wywracanie oczami ^_^ moze uda mi sie zobaczyc juz w lutym Uśmiech

podbalo mi sie jak Mark opowiadal o Tinie...niektorych utworow na album nie sposob wcisnac nie pasuja do tych czarno-bialych, sa zbyt kolorowe i na wystawe ich nie mozna wystawic...jeszcze nie. bo same zasluguja byc poczatkiem nowego albumu Uśmiech
zupelnie tak jak to bylo z Prywatna Tancerka Uśmiech ... cute Oczko

a w ogole to dochodze do wniosku, ze Mark powinien byc prezenterem radiowym Duży uśmiech
ma cuuudo glos Wywracanie oczami ^_^
Oh girl it looks so pretty to me just like it always did
Like the Spanish city to me when we were kids
Odpowiedz
#7
Cytat:Originally posted by macsa@Jan 21 2007, 01:23 PM
Czy ktoœ zarejestrował i może się podzielić ??
Nie wiem jak to podzielić żeby się zmieœciło na nasze konto pocztowe, więc tymczasem załadowałem całoœć na rapidshare Oczko
Jeœli zaistnieje taka potrzeba i pozwoli mi czas, spróbuję przetłumaczyć ten wywiad dla kochajšcych bardziej mowę ojczystš Uśmiech.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
#8
Będzie trochę wygodniej: http://www.m4n.pl/varia/MK_interview_Radio_BigL.wma
You get a shiver in the dark...
Odpowiedz
#9
A mnie niestety ominęła ta przyjemnoœć Smutny Ale dzięki uprzejmoœci Kuby i Shivera korzystam juz teraz nie czekajšc do wtorku Uśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#10
Œwietnie się słucha tego wywiadu - dzięki chłopaki Uśmiech

A jeszcze lepiej się będzie słuchać z tłumaczeniem przed oczami...

Czekamy Koobaa...

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#11
Cytat:Originally posted by macsa@Jan 22 2007, 03:55 PM
A jeszcze lepiej się będzie słuchać z tłumaczeniem przed oczami...

Czekamy Koobaa...
Pracuję nad tym Oczko
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
#12
Kooba, miło że tłumaczysz.
Gdydby byli chętni to mam jeszcze In The studio z 9 marca 1992 roku. Mogę wrzucić na konto pocztowe jeœli tylko sš chętni.
Odpowiedz
#13
Oczywiœcie Grzegorzu, że chętni sš! Uśmiech
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
#14
Uff, nie sšdziłem, że tyle oni wtedy gadali Oczko Jest kilka niejasnoœci, ale to raczej szczegóły. Nieocenione wsparcie edytorskie otrzymałem od Eveldy Uśmiech Dziękuję!
Gdyby ktoœ chciał zapełnić luki (np nazwę ulicy, na której znajdował się sklep z gitarami w Newcastle, a którš Mark chodził codziennie do szkoły) - to oczywiœcie jest to wskazane Uśmiech

Uwaga - będzie długo Oczko

WALK OF LIFE
DH: Walk Of Life grupy Dire Straits. Przed mikrofonem David Hamilton a moim specjalnym goœciem jest dzisiaj ten właœnie człowiek z Dire Straits - Mark Knopfler. Mark – witam Cię serdecznie!
MK: Dziękuję! Dzięki za zaproszenie.
DH: Opowiedz najpierw o nazwie „Dire Straits” („Tarapaty finansowe”), skšd się wzięła?
MK: Wymyœlił jš muzyk, który mieszkał w owym czasie z naszym bębniarzem – Pickiem Withers’em. Sam był wtedy w kłopotach finansowych i to on zaproponował tę nazwę. Wtedy wydawała nam się jak najbardziej na miejscu.
DH: No cóż, chwilę póŸniej już wcale nie byliœcie w ‘tarapatach finansowych’ ponieważ jeŸdziliœcie w wyprzedane do ostatniego miejsca trasy koncertowe na całym œwiecie i sprzedaliœcie miliony egzemplarzy waszych płyt. Ale wróćmy na chwilę do tych wczesnych dni i porozmawiajmy o Newcastle. Dorastałeœ tam w latach 60tych. Jak wyglšdała scena muzyczna w tamtych dniach? Wielkie triumfy œwięcił wówczas, jak sšdzę, zespół Animals?
MK: Dokładnie. Pamiętam jak byłem zazdrosny o to, że moja starsza siostra mogła iœć do klubu Go-Go na koncert Animalsów. W końcu udało mi się ich zobaczyć w City Hall, miejscu, którego nigdy nie opuszczam podczas moich tournee. Zawsze staram się zagrać tam koncert. Pamiętam, że w City Hall widziałem Chucka Berry majšc 15 lat i to spowodowało, że wszedłem na tę ‘równię pochyłš’...
DH: A więc Chuck Berry był jednym z twoich gitarowych mistrzów. A inni?
MK: Oczywiœcie Hank Marvin, ponieważ to były jedne w pierwszych dŸwięków, które usłyszałem, a także jedne z pierwszych melodii dzięki którym zakochałem się w tym wszystkim. Oczywiœcie on także był ‘chłopcem z Newcastle’... Pamiętam również pierwszego Fendera – takiego jak miał Hank, którego widziałem w Newcastle – to było na ulicy (....), którędy codziennie chodziłem do szkoły... To pewnie dlatego czasem spóŸniałem się na lekcje, stojšc z nosem przyklejonym do wystawy tego sklepu z gitarami...
DH: Kupiłeœ sobie takš gitarę?
MK: Tak, w końcu kupiłem. Tak naprawdę pierwszy Fender, którego kupiłem to był stratocaster, ale nie miał już na sobie żadnej farby... Oczywiœcie pomalowałem go na czerwono. Ale pierwsza gitara, którš dostałem, była imitacjš Fendera, ponieważ mojego tatę nie było stać na oryginalnego stratocastera, w tamtych czasach pamiętam, że one kosztowały ponad 160 funtów, zaœ on przeznaczył na ten cel 50. I tyle kosztowała ta pierwsza.
DH: Czy jesteœ samoukiem?
MK: A nie widać? Ten mój styl to jeden wielki bałagan, to chyba oczywiste, że nikt nigdy mnie nie uczył jak poprawnie grać. Do mojej gitary dołšczony był taki zestaw z akordami do utworów Shadowsów. Były tam takie diagramy z narysowanymi akordami i w ten sposób zaczšłem.
DH: Czy uczyłeœ się z ksišżki ...(tu wymienia autora)?, wiem, że wielu ludzi korzystało właœnie z tego.
MK: Nie, ale wiem, że jego poglšd na tę sprawę, który jest jednoczeœnie tytułem jego ksišżki - „Naucz się grać na gitarze w jeden dzień”, w rzeczywistoœci nie jest taki prosty do osišgnięcia.
DH: Czy myœlisz, że można nauczyć się grać w jeden dzień?
MK: Hmm... to chyba zbyt wielkie wyzwanie. Ale można próbować. Pewnie udałoby się wydobyć z gitary np. e-moll... Pamiętam, że to był mój pierwszy akord.
DH: A twój pierwszy występ? Pamiętasz go?
MK: Mój pierwszy występ zagrałem w szkole kolegi. Zwerbował mnie, abym wypełnił lukę w trzyosobowym zespole.
DH: To było w Newcastle?
MK: Nie, właœciwie to było w Carlisle. To była szkoła z internatem i aby zagrać na tym koncercie musiałem tam nocować, co samo w sobie było już dla mnie wielkim przeżyciem. W ogóle to było doœć dziwne wydarzenie... Pamiętam, że musieliœmy grać tam wcišż te same kilka piosenek, bo tak naprawdę znaliœmy tylko dwie lub trzy piosenki.
DH: Pamiętasz co wtedy graliœcie?
MK: Pamiętam, że na pewno graliœmy Little Red Rooster ze trzy albo nawet pięć razy, bo to było kapitalnym pretekstem, aby chłopaki mogli poprzytulać w tańcu dziewczyny.

LITTLE RED ROOSTER

DH: Rolling Stones i „Little Red Rooster”. Moim goœciem jest dzisiaj Mark Knopfler. Mark, to była pierwsza piosenka, którš zagrałeœ, tak?
MK: Tak, to była jedna z tych zupełnie pierwszych, wykonanych publicznie. Jeszcze przed tym, pamiętam, że kiedy udzielałem się przez chwilę w szkolnym kółku teatralnym, grałem też Glad All Over na gitarze akustycznej, stojšc na dwóch krzesłach.
DH: Pracowałeœ też z Chetem Atkinsem. Opowiedz trochę o tym, jak do tego doszło, ponieważ Chet to prawdziwa legenda gitary.
MK: Tak, Chet był moim wielkim przyjacielem i spędziliœmy wspólnie mnóstwo wspaniałych chwil. Wszystkie te chwile to dla mnie prawdziwe skarby... Kiedy uczyłem się grać na gitarze majšc lat 15 czy 16, jeden z moich kumpli miał kilka płyt Cheta. On, albo jego ojciec – nie pamiętam już teraz dokładnie... i czasami puszczał nam te płyty. To granie na gitarze przez Cheta było dla nas zupełnie jak z innej planety. Pamiętam, jak mówilismy sobie, że nigdy nie będziemy w stanie tak grać i to nadal jest absolutna prawda. Nigdy nikt nie będzie w stanie grać jak Chet.

THERE’LL BE SOME CHANGES MADE

DH: Chet Atkins i Mark Knopfler – There’ll be some changes made. Mark, cofnijmy się jeszcze do tych wczesnych lat... Skończyłeœ szkołę i zaczšłeœ pracę jako młodociany reporter w „Yorkshire Evening Post”. To musiała być bardzo interesujšca praca!
MK: Właœciwie to miałem dużo szczęœcia, że jš w ogóle dostałem, gdyż w szkole wcale nie odnosiłem wielkich sukcesów, poza tym byłem jednym z niewielu w tym czasie długowłosych rock’n’rollowców... Tak, zdecydowanie miałem szczęœcie, że dostałem wtedy tę pracę. Najpierw było krótkie szkolenie, a potem zaproponowano mi posadę. Myœlę, że to była fanatastyczna sprawa dla mnie w tym wieku, pomogła mi trochę zmężnieć i pomóc zrozumieć jak zorganizowany jest œwiat. Ta praca pomogła mi także poukładać sobie w głowie niektóre rzeczy a także nauczyła mnie jak radzić sobie z różnymi sytuacjami.
DH: Czy zdarzyło Ci się pracować nad jakimiœ większymi historiami? Pamiętasz coœ?
MK: Raczej nie. Jako że byłem nowicjuszem, często wysyłali mnie do centrum prasowego w ratuszu, abym obserwował jak robiš to profesjonaliœci, którzy pisali do „Daily Mirror” albo do „Guardiana”. To było całkiem interesujšce... Tak więc niekoniecznie zajmowałem się wielkimi historiami. Zazwyczaj wyglšdało to w ten sposób: „Mark Knopfler? ChodŸ tutaj chłopcze. Dzisiaj pracujesz ze mnš. Tam i tam zdarzył się wypadek. ZdobšdŸ mi wszelkie informacje: nazwisko goœcia, wiek, adres itp., aha - i obetnij włosy”
DH:No no, to brzmi jakby żywcem wyjęte z jakiegoœ brukowca
MK: Tak... to były dobre czasy.
DH: Czy na tamtym etapie myœlałeœ o tym, żeby pozostać w dziennikarstwie?
MK: Raczej nie. Zawsze wiedziałem, że skończę jako pewnego rodzaju muzyk, bo to było coœ co zawsze naprawdę chciałem robić, bardziej niż cokolwiek innego – od momentu jak majšc 6 lat, zobaczyłem mojego wujka Kingsley’a jak gra boogie-woogie na pianinie.
DH: Ale zanim do tego doszedłeœ, podjšłeœ naukę na uniwersytecie, a póŸniej zostałeœ nauczycielem...
MK: Nauczycielem zostałem przez przypadek. W swoim zyciu imałem się bardzo wielu zajęć. Zaczšłem doœć wczeœnie, bo w wieku 14 lat pracowałem w Newcastle’owskim „Evening Chronicle” jako rozwoziciel gazet. Zawsze gdzieœ tam pracowałem – to w hurtowniach, to na budowach, w marketach, ogrodach – w bardzo wielu różnych miejscach. Kiedy skonczyłem studia, bardzo chciałem zarabiać graniem na gitarze, to jednak wtedy nie wypaliło i w końcu wylšdowałem jako nauczyciel w college’u, głównie dlatego, że pracował tam mój kolega i akurat mieli wolne miejsce. Bardzo pomogło mi to wtedy uporzšdkować pewne sprawy. Był to dla mnie również okres stabilizacji finansowej. Miałem doœć pieniędzy by kupić motocykl, miałem własne mieszkanie, miałem wreszcie czas by znaleŸć swoje miejsce w muzyce. To właœnie w tym okresie powstały pierwsze zalšżki utworów, które póŸniej graliœmy w zespole.
DH: Czy dzisiaj też przyjechałeœ na motorze?
MK: Rzeczywiœcie, przyjechałem.
DH: Tak, słyszałem, że sporo na nim urzędujesz. Co to za motocykl?
MK: To tylko taka stara wielka 800tka, ale całkiem wygodna do wojaży po mieœcie. Nie to, co te sportowe maszyny, które po prostu nie sš zbyt wygodne do codziennego jeżdżenia.
DH: Bardzo praktyczny pojazd w miescie, prawda?
MK: O tak, motory sš œwietne...
DH: Opowiedziałeœ nam o byciu reporterem w „Yorkshire Evening Post”, o byciu nauczycielem, powiedz więc, kiedy tak naprawdę przyszła ta fala, która zabrała cię na scenę muzycznš?
MK: To stało się gdy wysłalismy naszš taœmę demo do Charliego Gillett’a. Prowadził on w niedzielne poranki program „Honky Tonk” w Radio London i jak sšdzę, tego programu słuchało wielu ludzi z muzycznego œwiatka, którzy pewnie odchorowywali wtedy sobotnie wieczory w domu. To niesamowite ilu ludzi usłyszało to demo... Pomyœlałem, że to będzie dobry pomysł by wysłać ten materiał do Charliego, bo to pasowało do tego, co zwykł tam prezentować.
DH: Jak więc powstała grupa Dire Straits? Jak doszło do tego, że się spotkaliœcie?
MK: Mój brat David mieszkał z Johnem Illsley’em w może nie odpychajšcym, ale też niezbyt szczególnie urokliwym miejscu w południowo-wschodnim Londynie. To były mieszkania zajmowane głównie przez studentów, mieszkali tam też jacyœ nauczyciele. Nie sšdzę jednak, żeby mieszkała tam wtedy jakakolwiek szanujšca się rodzina. To osiedle w Deptford cały czas istnieje, aby faktom stało się zadoœć. JeŸdziłem tam często, gdyż bardzo już chciałem by ten wehikuł muzyczny wreszcie ruszył. Nie chciałem wcale ogromnego zespołu, liczyłem na to, że uda mi się zebrać do kupy 4-osobowy band, to było wszystko czego chciałem. John grał wtedy na basie z innym zespołem, ja dużo grałem, próbowałem też różne rzeczy z innymi muzykami, dzięki którym udało nam się namierzyć Pick’a, który mieszkał wtedy w północnym Londynie. Zwykliœmy œcišgać Pick’a na próby, obiecujšc w zamian frytki z rybš i papierosy. Próbowaliœmy wytłumić trochę jednš z sypialni z marnym skutkiem, ale jako że nigdy nie było żadnych skarg, to kontynuowaliœmy... Potem każdy z nas wysupłał... właœciwie to John wysupłał 200 funtów ze swojego konta, co pozwoliło nam udać się do 8-œladowego studia w północnym Londynie i nagrać demo, które ćwiczyliœmy przez lato. Ja i John od samego poczštku chwyciliœmy o co w tym chodzi, John podzielał mojš determinację. Tworzenie zespołu potrafi być męczšce... Potrzeba naprawdę wiele determinacji by utrzymać to wszystko razem i zawsze zgadzam się z tymi, którzy twierdzš, że jeœli chce się coœ osišgnšć, to w 90% liczy się upór. Oznacza to, że kiedy nie było w planie żadnego występu to organizowaliœmy go, jeœli trzeba było coœ naprawić, to po prostu robiliœmy to... itp. itd, np. atakowaliœmy wręcz wytwórnie płytowe naszymi taœmami demo... Trochę współczuję teraz młodym muzykom, którzy próbujš się przebić, gdyż wydaje mi się, że obecny ryunek muzyczny jest mniej cierpliwy niż był wtedy.
DH: Pozwól, że zapytam Cię teraz o inspirację do pewnych piosenek. Zagramy za chwilę Sultans Of Swing, to może powiedz skšd wzišł się pomysł na ten numer?
MK: Pewnego wieczora znalazłem się w małym pubie w Deptford. Nie było tam nikogo z wyjštkiem kilku młodych goœci grajšcych w bilard. Grał tam wtedy na żywo taki dixielandowy zespół jazzowy. Grali to, co zwykle grajš tego typu zespoły, czyli standardy Louisa Armstronga itp. I nie było nic niezwykłego w tym, że grali do pustej sali – wielu muzyków jest przyzwyczajonych do takiego grania, ale sposób w jaki goœć na końcu przedstawił tę grupę, mówišc „Dziękujemy, dobranoc! Jesteœmy „Sułtanami Swingu” zrobił swoje...
DH: No cóż, teraz jest to absolutny klasyk! Posłuchajmy więc: Dire Straits i Sultans Of Swing…

SULTANS OF SWING

DH: Przed mikrofonem David Hamilton, a moim goœciem jest Mark Knopfler. Porozmawiajmy teraz o super-grupie Dire Straits. Był taki okres w połowie lat 80-tych, kiedy każdy samochód musiał być wyposażony w kasetę DS, a że był to akurat czas kiedy wprowadzano płyty kompaktowe, charakterystyczny ‘przydymiony’ wokal i inspirujšca gitara zarejestrowana na płytach DS, stały się wkrótce obowišzkowym elementem w każdej kolekcji. Mark, jak sšdzisz, co było tajemnicš tego brzmienia: intymnoœć, czy może twoja gitarowa sztuka?
MK: Hmm... to brzmienie gitary to chyba jakieœ nieporozumienie, w końcu nigdy nie uczono mnie jak się poprawnie gra... Tzn. był taki moment, kiedy używałem kostki do grania, ale po pewnym czasie, gdy grałem dużo muzyki folkowej oraz country-bluesa, gdzie często gra się palcami, kończyło się na tym, że gubiłem gdzieœ kostkę i grałem już póŸniej tylko palcami. Pewnie można powiedzieć, że powstał póŸniej z tego jakiœ styl, ale tak naprawdę to myœlę, że po prostu znaleŸliœmy się w odpowiednim miejscu i czasie. Poza tym udało nam się mieć kilka przebojów, jak Money For Nothing czy Walk Of Life, a kiedy na płycie sš przeboje, potrafi to całkowicie zmienić obraz albumu. Innš kwestiš jest fakt, że wtedy bardzo dużo graliœmy LIVE. Było takie ogólne odczucie, że na koncertach byliœmy dużo lepsi niż w studio, tak więc mnóstwo ludzi przychodziło wtedy, aby nas zobaczyć. W ten sposób wytworzyła się pewnego rodzaju ‘masa krytyczna’, która przesšdziła o tym wszystkim... Naprawdę nie potrafię tego wszystkiego inaczej wytłumaczyć. A jeœli chodzi o płyty kompaktowe, to najzwyczajniej w œwiecie – akurat gdy się pojawiały – byliœmy tam.
DH: Skoro rozmawiamy o płytach... Brothers In Arms jest jednš z najlepiej sprzedajšcych się płyt kompaktowych wszechczasów. Ile zajęło wam nagrywanie tego albumu?
MK: W sumie na Monserrat byliœmy dosyć długo, zanim rozpoczęliœmy właœciwe nagrywanie, ale końcowy etap, czyli samo nagrywanie i składanie wszystkiego razem to był bardzo szybki proces, trwało to około tygodnia, może 10 dni. Ale byliœmy tam około 6 tygodni przed samymi sesjami.
DH: Monserrat to całkiem przyjemne miejsce, prawda? – nie tylko do nagrywania...
MK: O tak, zdecydowanie sš na œwiecie gorsze... Naprawdę przykra sprawa z tym wulkanem... Braliœmy udział w koncercie charytatywnym na rzecz wyspy, po tym jak wydarzyła się ta tragedia.
DH: Tak jest. Przy okazji rozmowy o koncertach na żywo, miałem okazje zobaczyć was w londyńskim Hammersmith, to się wtedy nazywało Odeon Hammersmith, i było to, jak sšdzę w połowie lat 80-tych, kiedy grupa była u szczytu formy. Co mnie zaintrygowało to fakt, że na koncerty przychodzi publicznoœć w bardzo różnym wieku.
MK: To prawda, kiedy wychodzę ze stacji radiowych np. w Hiszpanii, albo w innym miejscu, często przed drzwiami czeka na mnie pokaŸna grupka dzieciaków – dwudziestolatków i nawet młodszych – nigdy nie mogłem tego do końca zrozumieć... Przypuszczam, że ta rozpiętoœć wiekowa słuchaczy jest tak duża, że w momencie kiedy majš dzieci, to te raczkujšc jeszcze po domu ‘chwytajš’ te dŸwięki, tak samo jak ja słuchałem Lonniego Donegana i Shadowsów.
DH: To musiał być dla Ciebie bardzo ‘goršcy’ czas. Cały czas w trasie, mnóstwo koncertów... Pamiętam, że graliœcie wtedy w Hammersmith przez kilka tygodni z rzędu, ale widać było, że sprawiało ci to ogromnš frajdę!
MK: Tak, to naprawdę trzeba lubić robić, ponieważ zawsze przychodzi taki moment, kiedy cię dopadnie. A jak już cię dopadnie, to z reguły porzšdnie... Wiesz, za wszystko trzeba zapłacić odpowiedniš cenę...i to na każdym polu, poczšwszy od relacji z najbliższymi. Zdajesz sobie sprawę, że nie miałeœ tak naprawdę czasu by dać najbliższym tego, co zawsze chciałeœ dać...
DH: Podczas trasy BIA zagraliœcie 234 koncerty w rok. To naprawdę niesamowite!
MK: Tak, teraz gdy o tym mówisz....
DH: Jakš cenę, o której wspominasz, musiałeœ sam zapłacić?
MK: Hmm... to co robiłem przez te wszystkie lata, było w pewnym sensie ucieczkš od bardzo wielu spraw... W końcu doszedłem do takiego etapu, mniej więcej 10 lat temu, kiedy po prostu chciałem się odwrócić i pójœć dokładnie w stronę, z której przyszedłem. Powoli odzyskiwałem kontrolę nad wszystkim, martwiłem się sytuacjš w domu i naprawdę chciałem wrócić do momentu kiedy będę znowu zwykłym facetem, który pisze piosenki i raz po raz je nagrywa, potem może zagra kilka koncertów (ponieważ zawsze je grałem), patrzšc na to teraz z perspektywy czasu – nadal jeżdżę na tournee, ale nie sš to już takie ogromne trasy jak wtedy. Kiedy to wszystko jest takie ogromne, musisz mieć ogromnš scenę. Kiedy masz ogromnš scenę, to musisz mieć ogromny zestaw reflektorów, potem, żeby to wszystko przewieŸć musisz mieć ogromnš ekipę, zatrudniasz coraz więcej ludzi, których nie rozpoznajesz... Jednš z rzeczy, którš bardzo lubiłem w tournee, było spędzanie czasu z całš załogš, jedzenie wspólnych posiłków, to było trochę jak taka ‘podróżujšca rodzina’, ale kiedy to wszystko staje się za duże, to po prostu zaczyna przerastać. Za duże znaczy za duże i koniec.
DH: Mark, twoje piosenki wykonuje wielu innych artystów, dla Tiny Turner napisałeœ Private Dancer. Jak do tego doszło?
MK: Właœciwie to nie napisałem tego z myœlš o Tinie. Ten utwór miałem w pogotowiu podczas nagrywania albumu Love Over Gold i nawet nagraliœmy takš jazzowatš jego wersję, ale pomyœlałem, że nie za bardzo pasuje do reszty materiału - wtedy pomyœlałem o Tinie. Czasem tak się zdarza przy kompilowaniu albumu, że wœród wielu czarno-białych fotografii nagle trafia się jedna kolorowa, której raczej nie chcemy umieœcić razem z tamtymi. Private Dancer taki właœnie był.
DH: No właœnie, przecież to bardzo kobieca piosenka, prawda? Nie tylko kobieca, ale również idealna dla niej.
MK: Tak, zabawne, że póŸniej stała się również tytułem jej albumu. Bardzo się cieszyłem, że mogłem poznać Tinę, to mega-kobieta, i oczywiœcie wspaniała wokalistka, jak wiesz, i myœlę, że wszyscy byli zadowoleni, że udało się jej powrócić w œwietnym stylu i dokonać swego rodzaju odrodzenia.
DH: Ostatnio się zarzekała, że już nie będzie koncertować...
MK: Nie ma się co dziwić, ona już swoje zrobiła w tej kwestii...
DH: To prawda. Tina Turner i Private Dancer…

PRIVATE DANCER

DH: To była Tina Turner i jej Private Dancer. Mark, wszyscy pamiętajš ten niezwykły koncert charytatywny LIVE AID, na którym pojawiłeœ się z grupš Dire Straits... Od tamtego czasu udzielałeœ się na wielu charytatywnych imprezach, takich jak: ‘Music Teraphy’, ‘Save the Baby’, ‘Prince’s Trust’, ‘Music for Monserrat’, o którym już mówiliœmy, ‘Dunblane’, ‘Nelson Mandela’ oraz wiele innych tego typu koncertów z grupš The Notting Hillbillies – tak, że z całš pewnoœciš twój udział w działalnoœci charytatywnej jest znaczšcy.
MK: No cóż, to jest jedna z tych dobrych rzeczy, jeœli chodzi o sławę... To znaczy, ja uwielbiam smak sukcesu, polecam go wszystkim, to naprawdę œwietne uczucie, ale równie fantastycznie jest kiedy można wykorzystać też ‘produkt uboczny’ sławy, poprzez wspieranie różnych inicjatyw na rzecz ludzi potrzebujšcych. Byc może to nie robi żadnej różnicy, z reguły jest zazwyczaj tylko kropla w morzu potrzeb, ale przynajmniej pozwala ci się czuć lepiej... To chyba tyle, tak naprawdę...
DH: A teraz zabierzmy cię do twych Ÿródeł... Why Aye Man…

WHY AYE MAN

DH: Mieszkałem swego czasu w Newcastle, pracowałem wtedy w telewizji Tyne Tees…
MK: Tak , pamiętam to.
DH: Mieszkałem w Whitley Bay. Znasz to miejsce?
MK: Oczywiœcie, że tak. Jako mali chłopcy jeŸdziliœmy na plażę do Cullercoats i Whitley Bay. Napisałem o tym nawet w jednej z moich piosenek dawno temu – Tunnel Of Love. Doskonale pamiętam wesołe miasteczko Spanish City, a muzyka jakš tam prezentowano, zawsze długo grała mi w głowie jako małemu chłopcu.
DH: To właœnie wtedy mieszkałem po raz pierwszy nad morzem. Zawsze chciałem mieszkać nad morzem i pomimo tego, że mieszkałem tam przez ponad rok, nie sšdzę, żebym zdołał choć raz wybrać się na plażę – tak było zimno. Jednak nie mogę tego powiedzieć o ludziach tam mieszkajšcych... To naprawdę piekny kawałek œwiata, który ma swój specyficzny charakter, nie sšdzisz?
MK: O tak, próbuję tam wracać tak często, jak to tylko możliwe. Jeden z moich chłopaków jest wielkim fanem Newcastle United, więc co jakiœ czas staram się go tam zabierać. Wspomniałeœ o otwartoœci ludzi i pięknie tego miejsca... Zgadzam się z tym.
DH: Tak, Northumberland jest pięknym i dzikim zakštkiem. Why Aye Man był wykorzystany jako tło muzyczne do ostatniej serii odcinków „Auf Wiedersehen Pet”. Jak do tego doszło, że wybrano akurat ten temat?
MK: Jimmy Nail swego czasu opowiadał mi o swoich wrażeniach z ceremonii północnoamerykańskich Indian, i zauważył on że oni brzmiš jak ‘Geordies’ z tymi swoimi okrzykami ‘why aye’!! I to z tej jego opowiastki wzišłem pomysł. Ale tak naprawdę nigdy nie napisałem niczego specjalnie na potrzeby ostatniej częœci serialu, właœciwie to napisałem coœ, co dotyczyło znacznie wczeœniejszych częœci, które opowiadały o emigracjach na kontynent za pracš, z powodu ogromnego bezrobocia w UK. No, ale to nie pasowało do kontekstu ostatniej częœci, więc wpadliœmy na pomysł, żeby użyć samego refrenu, który składa się z tylko trzech słów... No i tak się stało.
DH: Why Aye Man znajduje się na albumie The Ragpicker’s Dream. Co jeszcze możemy tam znaleŸć?
MK: Całkiem niedawno otrzymałem pięknš gitarę akustycznš (Martin HD-40MK – przypis tłumacza Oczko) na której grałem mnóstwo w domu i na której zaczšłem pisać piosenki. Na samym albumie jest również dużo elektrycznej gitary, ale to właœniej na akustycznej napisałem wszystkie melodie. Tak mi się podobało to granie, że po tym jak miałem napisanych kilka piosenek, pomyœlałem sobie, że może powinienem zarejestrować je na płycie. Bardzo lubię ten twórczy etap, kiedy zbieramy się z chłopakami i z moich zapisków na papierze po jakimœ czasie powstaje album. To naprawdę wspaniałe chwile.
DH: Kto towarzyszy ci na tej płycie?
MK: W dużej mierze to jest dokładnie ta sama ekipa, co na trzech (powinno być dwóch – przypis tłumacza) poprzednich. To jest najmniej praktyczny zespół œwiata, ja i Guy jesteœmy z Londynu, Jim Cox jest z Long Beach w Kalifornii – to całkiem spora odległoœć. Z resztš chłopaków spotykamy się mniej wiecej w połowie drogi. Tak więc nie jest to może praktyczne, ale działa.
DH: Czy jest jeszcze jakaœ piosenka z nowego albumu, którš chciałbyœ usłyszeć dzisiaj?
MK: Zagraj Quality Shoe, to jest doœć zabawny numer.
DH: A więc posłuchajmy. Quality Shoe…

QUALITY SHOE

DH: Quality Shoe Marka Knopflera – można go znaleŸć na jego najnowszym albumie. Mark, co masz w planach na najbliższš przyszłoœć?
MK: Dawno nie byłem na tournee... Myœlę, że będę teraz myœlał, żeby złożyć do kupy jakieœ próby przed trasš, tak aby zakończyć ten cykl. Zagrać dla ludzi... nie za dużo... pomyœlimy pewnie o jakiejœ małej trasie.
DH: Masz również na swoim koncie kilka soundtracków. W latach 80tych napisałeœ muzykę do filmu Local Hero. Czy jest to coœ, czym też chciałbyœ się jeszcze kiedys zajšć?
MK: Nie jestem pewien, zawsze mam duże wštpliwoœci kiedy to robię gdyż nigdy nie uczono mnie jak to należy robić. Nie mam wprawdzie problemów aby raz po raz ułożyć jakšœ melodię, ale zawsze zastanawiam się czy powinienem się tym w ogóle zajmować. Jednym z ważniejszych powodów, dla których jednak to robię od czasu do czasu jest fakt, że zmusza mnie to w pewien sposób do grania na gitarze, jako że jestem z natury doœć leniwy i nie ćwiczę wystarczajšco. W momencie, kiedy mam do napisanaia soundtrack, siłš rzeczy muszę wzišć się do roboty, co jest dobre. Może więc jeszcze kiedyœ się za to wezmę, nie wiem.
DH: Teraz będzie pytanie, które lubię zawsze zadawać moim goœciom zanim wyjdš. Czy jest w życiu coœ, co zawsze chciałes zrobić, a nie zrobiłeœ, z powodu np. braku czasu? Może to być z muzycznego lub innego poletka...
MK: Naprawdę nie wiem... Chciałbym nagrać kilka płyt, których będę mógł słuchać. Może kiedyœ się uda, uczę się bardzo powoli... Ostatnio zainteresowałem się bardzo procesem nagrywania, bardziej niż kiedykolwiek i jestem w trakcie budowy studio. Chciałbym nauczyć się trochę więcej w tym temacie i zamiast tylko pisać piosenki, chciałbym nauczyć się jak je poprawnie nagrywać.
DH: Cóż, życzę ci w tym powodzenia. Dziękuję za przyjęcie mego zaproszenia. Na zakończenie zagramy Romeo and Juliet grupy Dire Straits. Mark Knopfler – dziękuję bardzo.
MK: Dziękuję również.

ROMEO AND JULIET
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
#15
Kooba (i Evelda oczywiœcie) wielkie dzięki za tłumaczenie, tym bardziej, że nie poszedłeœ na skróty i przybliżyłeœ nam całoœć rozmowy. Pewnie sporo czasu na to poœwięciłeœ.
Bardzo dużo można się dowiedzieć z takich wywiadów. Skoro tyle lat Mark tworzył swoje studio, to nie ma się co dziwić, że nie spieszy się teraz z nagraniem płyty. Co dobrze wróży - płyta będzie dopieszczona w najmniejszym szczególe.
Odpowiedz
#16
Cała przyjemnoœć po mojej stronie Uśmiech Miłej lekturki Oczko
<span style=\'color:gray\'>And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
</span>
Odpowiedz
#17
Kooba, wielkie dzieki!!! Uśmiech
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#18
Ogromne dzięki!!!

Ogromnie pasjonujšca lektura!!!

Ogrom Waszej pracy i profesjonalizm translatorski!!!
Odpowiedz
#19
Jak zwykle wyœmienita robota!!! Uśmiech Dbałoœć o szczegóły i kapitalna znajomoœć oraz wyczucie to sš atuty godne pochwał i szacunku. Co też z przyjemnoœciš czynię Oczko

ps. i kiedy już tak sobie czytałem ten wywiad zamarzyła mi się podobna rzecz jakš zrobił Michka Assayas z Bono. Zresztš czytajac tę ksišżkę cały czas marzy mi sie wywiad życia z MK Uśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#20
Dziękuję, dla mnie oczywiœcie to też czysta frajda Uśmiech. Żałuję, że nie mogłem wychwycić wszystkiego, Mark lubi uzywać różnych powiedzonek w rozmowie, które nie zawsze udało mi się celnie przetłumaczyć. Brytyjski akcent również chwilami utrudniał zrozumieć słowa, które na co dzień słyszę troszkę w innej formie. Ale chodziło o to by przekazać esencję treœci Oczko
Pozdrawiam
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Emisje Filmów z Muzyką MK coyote 188 107,388 23.08.2013, 20:59
Ostatni post: communique
  Dobry wywiad fakungio 0 4,658 09.03.2012, 04:52
Ostatni post: fakungio
  Wzruszający wywiad fakungio 130 78,533 28.11.2011, 14:11
Ostatni post: Robson
  Wywiad z Melem Collinsem Robson 4 8,387 22.07.2011, 12:13
Ostatni post: Robson
  "Niedzielna Prywatka" Radio AKADERA - Katarzyna Kozioł i Adam Musiuk macsa 44 34,456 06.06.2011, 16:09
Ostatni post: aaadam
  MK w moim radio k3rnel812 1 6,040 04.02.2011, 11:26
Ostatni post: Robson
  "Tylko Rock" z MK do kupienia olaph72 35 28,902 17.09.2010, 05:51
Ostatni post: numitor
  Wywiad w "TR" numitor 15 12,287 03.02.2010, 22:08
Ostatni post: Bart
  Wywiad Z Markiem 2007 koobaa 15 11,056 11.05.2009, 14:39
Ostatni post: Robson
  MK w Radiu Merkury olaph72 4 5,746 30.04.2009, 17:19
Ostatni post: anrom

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości