Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wywiad MK - Tracker – A Track by Track
#1
https://www.youtube.com/watch?v=gpNV5ECePg8
Odpowiedz
#2
Mark Knopfler
Tracker

(Mighty Man)

Znajdujemy się w studiu British Grove w Chiswick w Londynie. To jest miejsce, w którym mam szczęście pracować rejestrując materiał. Tworzyłem je przez wiele lat i jestem z niego bardzo dumny. To jest wspaniałe miejsce do pracy. Ale nie piszę tutaj muzyki, przychodzę tu jedynie, aby ją nagrać. W nim właśnie nagrany został album "Tracker", który to wkrótce ma ujrzeć światło dzienne.

Ciężko jest powiedzieć, co się dzieje w głowie, kiedy piszesz piosenkę. Czasami dopiero już po wszystkim uświadamiasz sobie, co cię do niej przyciągnęło. Dlaczego czujesz akurat potrzebę napisania o czymś jest jedną z tych nieodgadnionych zagadek, muszę dodać przyjemnych i fascynujących zagadek. Z czasem nauczyłem się temu nie przeszkadzać. Poddać się procesowi i często po prostu odkrywać to coś po drodze.

(Laughs and Jokes and Drinks and Smokes)

"Privateering"(korsarstwo) powstało, ponieważ w pewnym sensie tak postrzegałem moją działalność. Z "Trackerem"(tropicielem) jest podobnie. Chodzi o poszukiwanie(tracking) istoty rzeczy, ich wszechstronne badanie. Ale także o podróżowanie(tracking around) w ramach trasy po świecie, czy cofanie się(tracking back) w czasie. Kwestia czasu zresztą staje się dla mnie coraz ważniejsza z wiekiem. I niektóre z piosenek, mam nadzieję, to odzwierciedlają.

Czyli po prostu delikatnie obrabiasz, aż zostanie ci tylko niewielka, powracająca melodia. Jedną z najgłupszych rzeczy, które robiłem w życiu, było palenie. Ale tak już po prostu było. Byliśmy młodzi, czuliśmy się niezniszczalni, a palenie było tylko emanacją tego.

Laughs and jokes
And drinks and smokes
And no lights on the stairs


"Brak światła na schodach". Chodzi o te przyciski na klatce schodowej - kiedy je wciśniesz masz 15 sekund, aby dotrzeć do drzwi, czy gdzie tam akurat zmierzasz, zanim znowu pogrążysz się w mroku.

We were young, so young
And always broke
Not that we ever cared
Not that we ever cared

Well, the holes in the walls
Were such a lot
Welcome to London town
But when you’re new to it all
And you think you’re hot
You’re not planning on hanging around


Tak, ma ten szantowy klimat, ponieważ wszyscy dołączają. A dołączają, ponieważ tam są. Gdybyś grając był sam, to by się nie udało. Nikt by się przecież nie przyłączył.

(Broken Bones)

Granie z zespołem, sprawia, że czasem, tak jak przy "Laughs and Jokes and Drinks and Smokes", utwory się zmieniają. Mam już napisaną piosenkę, ale kiedy dołącza zespól, pojawiają się nowe pomysły. Każdy coś dodaje od siebie i dzieje się magia. Lubię też ten drugi sposób, tj. gdy sami w studiu z Guyem za konsolą, może też z keyboardem, sporządzamy mapę utworu, a potem zastanawiam się, w którą stronę pójść. Mam to szczęście, że oba podejścia mi odpowiadają i tylko ode mnie zależy, które wybiorę. Czyli czy sam nie spiesząc się nadam utworowi właściwą formę, czy może od razu włączę wszystkich w ten proces. A wspaniałe jest móc obserwować tych wielkich muzyków pracujących razem. Jeszcze cudowniej jest być częścią tego zespołu. Zresztą zespół traktuje mnie wyjątkowo pobłażliwie, bo dla nich to wokalista ma zawsze rację. Jeśli nawet coś namieszam, to im to nie przeszkadza. W końcu ta ja to napisałem.

(Wherever I Go)

W "Wherever I Go" zdecydowałem się na duet z Ruth Moody, wspaniałą folkową wokalistką i również autorką piosenek. Kiedy Ruth się pojawiła, by nagrać kilka utworów na ten album, uznałem, że właśnie ten szczególnie będzie się do tego nadawał. Pomysł wziął się z zasłyszanej uwagi. Ktoś ze znajomych opowiadał, że niezależnie od tego ile czasu nie widział się z przyjacielem, zawsze są w stanie podjąć rozmowę w miejscu, w którym przerwali. Zawsze będą się doskonale rozumieli. Wspaniale jest mieć takich przyjaciół, prawda? Ludzi, z którymi czujesz się, jakbyście widzieli się zaledwie wczoraj, nawet mimo długotrwałej rozłąki.


Maybe I’m bound to wander
From one place to the next
Heaven knows why
But in the wild blue yonder
Your star is fixed in my sky

Just another bar at a crossroads
So far from home
But that’s alright


Ależ ona śpiewa!

Whenever I’m going down a dark road
I don’t feel alone in the night

There’s a place in my heart
Though we’re far apart
May you always know
No matter how long since I saw you
I’ll keep a flame there for you
Wherever I go


I teraz Nigel Hitchcock, niesamowity saksofonista.

(Silver Eagle)

Nagranie rzeczywiście w dużym stopniu wiąże się z moimi lekturami. Było tak zresztą zawsze, niemalże od samego początku. Czytając wychwytywałem mniejsze lub większe podobieństwa różnych rzeczy. W przeszłości takie piosenki jak "Sailing to Philadelphia", "Telegraph Road" powstawały właśnie na skutek zderzenia tego, co akurat czytałem z miejscem, w którym się znalazłem. Następowała kolizja i pojawiał się pomysł. Ale odkryłem, że każdy akt twórczy daje początek innym aktom twórczym. Ukończona piosenka opuszcza gniazdo, rusza drogą w świat i wpływa na inne - tworzy bazę dla kolejnych utworów.

(Basil)

Kiedy byłem dzieciakiem, pracowałem w sobotnie popołudnia jako goniec w The Evening Chronicle w Newcastle. Dostawałem 6 (szylingów) i 6 pensów za jedno popołudnie w redakcji. Był tam dziwny, wiecznie naburmuszony gość, który odznaczał się wyjątkową ekscentrycznością pośród pozostałych pracowników. Jak się z czasem dowiedziałem, był to Basil Bunting. Muszę przyznać, że jego postać zafascynowała mnie. Był wyraźnie za stary na to zajęcie i było widać, że wolałby robić coś zupełnie innego. Później zacząłem się nad tym zastanawiać, czytać jego utwory i zrozumiałem, że to po prostu czas odcisnął na nim swoje piętno. Kiedy masz 14, 15 lat jesteś trochę takim beztroskim łobuzem. Przyszłość stoi przed tobą otworem, świat na ciebie czeka z otwartymi ramionami. Basil oczywiście znajdował się już w zupełnie innym momencie życia. I dziś naturalnie bliżej mi do jego perspektywy patrzenia na świat. Właśnie o tym jest ta piosenka, o tych nas dwóch. A Basil oczywiście wkrótce napisał epokowy wiersz "Briggflatts", który wywołał spore zamieszanie w świecie literackim i ostatecznie pozwolił mu porzucić pracę w redakcji, wyjechać na jakiś czas do Ameryki i cieszyć się literacką sławą. Wiersz ten został uznany za najwybitniejszy tego typu utwór od czasów "The Waste Land" T.S. Eliota.

My Saturday job pays six and six down
A copy boy at the Chronicle
Five cigarettes and two silver half crowns
Meeting Vince at Mark Toney’s in town
Boy, do we get around


Czyli trochę jak zwykła piosenka folkowa na 3/4.

Basil sits there on the table for subs
But not a part of the Bri-nylon club
Ancient blue sweater, too old for the job
Bored out of his mind
With the Colins and Bobs

I’m a jack and a lad
And I’m up for the world
And I’ve kissed a Gateshead girl


(Long Cool Girl)

Kolejnym tematem, który powraca w moich piosenkach jest hazard. I nie do końca wiem dlaczego, bo sam przecież nie jestem hazardzistą. Może występek, przekraczanie norm moralnych jest takie interesujące. Natomiast jednym z ulubionych motywów i najczęściej pojawiających się bohaterów w moich piosenkach są ludzie zmuszeni do określonych działań. Musisz być przymuszony, inaczej to nie działa.

(Beryl)

Jest jeden utwór przypominający brzmieniem Dire Straits, piosenka "Beryl" poświęcona Beryl Bainbridge. W moim odczuciu Beryl była wyjątkową kobietą i pisarką. Fascynujące w związku z nagrodą Bookera, jest fakt, że przez te wszystkie lata Beryl pomimo ciągłych nominacji nigdy nie wygrała. Wszedłem sobie na stronę nagrody Bookera i zacząłem sprawdzać, tak z czystej ciekawości, kim są członkowie jury i jakie posiadają kwalifikacje, zakładając, że posiadają najlepsze na ile to możliwe w przypadku oceniania sztuki. I zauważyłem, że znakomita większość z nich jest absolwentami Oxfordu. A Beryl jest... była dziewczyną z klasy robotniczej Liverpoolu i nie skończyła żadnego uniwersytetu. I to... więcej chyba nie muszę dodawać.

Więc "Beryl" jest prostym utworem w d-moll jak "Sultans of Swings". Tak to szło:

Beryl was on another level
When she got a Booker medal
She was dead in her grave
After all she gave
After all she gave

Beryl, every time they’d overlook her
When they gave her a Booker
She was dead in her grave
After all she gave
After all she gave


(Skydiver)

"Skydiver" jest o tym okresie, gdy jako nastolatek poznawałem to wszystko, The Beatles i resztę. Pamiętacie to?

What a day for a... (Daydream - Lovin Spoonful)

Tak to leci. To jest własnie to:

I’ve been banned from every racecourse in the country
There’s something about the un...


O ten rodzaj gitarowego brzmienia tu chodzi. Tekst opowiada o pewnym artyście, który jest w rzeczywistości chyba połączeniem kilku różnych osób.

Skydiver

I zaczynam kolejnymi głosami dodawać harmonie, a w końcówce pojawia się jeszcze Ruth. Ten jej głos wchodzący nad pozostałe jest piękny. Ma w sobie coś wyjątkowego i nadaje całości szczególny charakter. Ale to właśnie sprawia Ruth. Na to można zawsze liczyć.

(River Towns)

"River Towns" jest kolejną piosenką o charakterach ludzkich. Te piosenki zawsze gdzieś nade mną wiszą. Opowiada o młodym mężczyźnie, który jest marynarzem na holowniku pływającym po rzekach w rejonie środkowo-zachodnim Stanów Zjednoczonych. Odkryłem po prostu twórczość pewnego pisarza o imieniu Breece D'J Pancake, który w młodym wieku popełnił samobójstwo. Fakt ten wywarł na mnie wrażenie, przede wszystkim odebrałem go jako zmarnowanie ogromnego talentu. Myślę, że w samym opowiadaniu uderzyła mnie samotność bohatera w Boże Narodzenie. Pamiętam, grałem w zespole i mieliśmy koncert w Penzance, na krańcu kraju. Było właśnie Boże Narodzenie, a ja wracałem autostopem do domu. Tak się wtedy cały czas przemieszczałem. Wszystko było pokryte śniegiem, a mnie akurat wysadzono gdzieś w połowie podróży. To była boczna droga. Rozejrzałem się, a w około tylko śnieg. I właśnie zaczęło zachodzić słońce. A ja stoję sam i nigdzie ani żywego ducha. Tam, wtedy, z gitarą i plecakiem, dotarło do mnie na co się zdecydowałem. "River Towns" dotyka problemu samotności. Kiedy przeczytasz tak wspaniałą historię, to dostrzegasz ile świat ma do zaoferowania.

I came in three days early
To meet my boat
It ain’t the life of Riley
But it’s keeping me afloat
It’s quiet over Christmas
If you got no place to go
I got my home from river rats
The only home I know

I found myself a flophouse
And I hit the streets at nine
Get some grub and drink a beer
Maybe go down the line
These chips will take your money


Czyli młody mężczyzna, marynarz z holownika, w Boże Narodzenie. Po prostu chyba trzeba odnaleźć w tych postaciach coś, z czym można się identyfikować.

(Lights of Taormina)

"Lights of Taormina" jest jedną z piosenek na płycie, przy których zamierzałem pograć trochę w technice slide. Gitarą, którą ostatecznie wybrałem do nagrania tej piosenki, jest Stratocaster z 1964 r. Całkiem leciwa, ale cudowna gitara. Używałem jej już na albumie "Sailing to Philadelphia". Na "Trackerze" jednak odnalazła ona w pewnym sensie nowe życie w technice slide. Brzmi świetnie. Spróbuję zagrać coś z podkładem. Chciałbym po prostu ogólnie pokazać co ona... Taaak. Nie do końca wiedziałem, co chcę zagrać, ponieważ lubię mieszać improwizację z... Trochę ciężko sobie przypomnieć, jak to było. No i moglibyśmy tak jeszcze przez chwilę.... Miłe jest, kiedy stare rzeczy wracają, bo to jak spotkanie z dawną znajomą, przy okazji którego, odkrywamy jej inne zaskakujące oblicze.

Żyję w przyjemnym cyklu, który sprawia mi radość, jeśli ciąg zdarzeń, tj. pisanie piosenki, nagrywanie a potem ruszanie z nią do ludzi, można tak określić. Nie każdemu cały ten proces musi się podobać. Więc jeśli tobie sprawia przyjemność, to czujesz się szczęściarzem.

Życie staje się wypełnione, jeśli to co robisz sprawia ci radość. A przecież pojawiają się nieoczekiwane zdarzenia. Jeśli masz zaplanowaną trasę i właśnie coś nieoczekiwanego się wydarzy, musisz to jakoś gdzieś wcisnąć. W moim przypadku była to trasa z Bobem Dylanem, kiedy przyszedł i musiałem sprawdzić, czy w ogóle damy radę. I udało się z Bobem pojechać w trasę po Europie, a potem jeszcze po Stanach. Po prostu dodaliśmy występy, do tych które były już na rozkładzie. Co do grania z Bobem Dylanem... nie spodziewałem się, że do niego dojdzie. Więc musieliśmy zmienić grafik nagrań, ale także i samą płytę po powrocie do studia. Ciesze się, że to wszystko się wydarzyło, bo pomogło również uformować materiał na "Trackera".

Uwielbiam wyruszać w trasę, prowadzić tę naszą wspólną łajbę. To jest ogromna frajda, czuję się w tym jak ryba w wodzie. To nie jest coś, co muszę znosić; wręcz przeciwnie - bardzo, bardzo to lubię. Zabieranie części tych piosenek do ludzi, obserwowanie jak na nich działają, to jest czysta przyjemność. A szczególnie lubię płaczących twardzieli. To jest zabawne, kiedy wielki twardziel... pewnie rodzina lub ktoś inny przyprowadził go na koncert, więc ma skrzyżowane ramiona i ten wyraz twarzy "robię to tylko dla nich"... a na końcu wszyscy już tylko robią tak [klaskanie] i widzisz jego łzy spływające po policzkach. To takie satysfakcjonujące. Jeśli dodałeś komuś energii albo wydobyłeś jego wrażliwą stronę, to dokonałeś zmiany. To jest właśnie akt twórczy. To jak wrzucenie kamienia do studni, fale się rozchodzą i do końca nie wiadomo jak do ciebie wrócą.
Odpowiedz
#3
Na razie jedno słowo: wspaniałe
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#4
Recon - fantastycznie.
A teksty Marka.........poruszają.Jestem pod wrażeniem.
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#5
I ja podziękuję Recon - kawał dobrej, porządnej roboty!

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#6
O, jakże mi tego brakowało... Recon, tumacz tak wszystko, co Mark wytwarza, a na zlotach nie opędzisz się od stawiających Ci piwo... :-)
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Odpowiedz
#7
Trudno o lepszą motywację anrom ;] fakt faktem, recon- świetna robota, dzięki.
Odpowiedz
#8
To jest to, co lubię najbardziej. Uśmiech
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
#9
I ja dziękuję recon.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Emisje Filmów z Muzyką MK coyote 188 101,292 23.08.2013, 20:59
Ostatni post: communique
  Dobry wywiad fakungio 0 4,407 09.03.2012, 04:52
Ostatni post: fakungio
  Wzruszający wywiad fakungio 130 73,771 28.11.2011, 14:11
Ostatni post: Robson
  Wywiad z Melem Collinsem Robson 4 7,928 22.07.2011, 12:13
Ostatni post: Robson
  MK w moim radio k3rnel812 1 5,732 04.02.2011, 11:26
Ostatni post: Robson
  "Tylko Rock" z MK do kupienia olaph72 35 27,236 17.09.2010, 05:51
Ostatni post: numitor
  Wywiad w "TR" numitor 15 11,634 03.02.2010, 22:08
Ostatni post: Bart
  Wywiad Z Markiem 2007 koobaa 15 10,375 11.05.2009, 14:39
Ostatni post: Robson
  MK w Radiu Merkury olaph72 4 5,411 30.04.2009, 17:19
Ostatni post: anrom
  TV Silessia MK Ania_M 5 5,909 30.09.2008, 11:02
Ostatni post: Ania_M

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości