Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Fascynacje I Frustracje
#1
Hello...
Tak sie wlasnie zastanawiam nad fenomenem naszego idola.....
Muzyka i przekaz jest ponadczasowy i ponad wszelkimi podzialami, jezykowymi i muzycznymi. Za gitariady Marka pokochalismy go bezzprzecznie, ale czy za slowa? Wtedy, gdy zaczalem go sluchac, dokladnie 20 lat temu, znajomosc jezyka wyspiarzy byla zenujaca. Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy tej "egzotycznej" na te czasy mowy byli tylko zwyklymi tlumaczami (oprocz fenomenalnego Tomka Beksinskiego, niech mu dobrze w niebie bedzie....). Liczyla sie muzyka. Sam tlumaczylem tytuly, dorabiajac sobie reszte koncepcji przekazu - co bylo i dobre i nie. Dobre, bo kreatywnie dawalem upust swojej wyobrazni, piszac swoje teksty do nastroju, budowanego przez Marka, zle, poniewaz byc moze nie to chcial przekazac i powiedziec w swoich wymruczanych i czule wyartykulowanych tekstach. Kazdy chyba w tamtych czasach mial wizje swoich Sultans, Romeo i Juliet oraz innych cudnych utworow..... Ale chlonelismy bezsprzecznie dzwieki. Moje ukochane BiA oraz LOG to perly, jakie uksztaltowaly moje zdolnosci - i te gitarowe i te literackie.

A dzis.... czuje niedosyt. Nowe produkcje Marka nie trafiaja jak dawniej do mojej percepcji, ktora oslabla, zmeczona zyciem, przejsciami i marazmem zyciowym. Nie ma tego czaru, chociaz muzyka pozostala. Mysle, ze ci ludzie, majacy w tamtych czasach wielka doze fascynacji byli szczesliwi. Mieli swoj swiat, wykreowany przez oderwanie sie od szarosci zycia w swiat muzyki Markowej. Marzylismy, tesknilismy za tymi dzwiekami i nie chcielismy innego swiata. Jestem, szczesciarzem, ze moglem byc obecny w tych niekomercyjnych czasach. To moje ukochane wspomniania....

Pozdrawiam serdecznie, bo wiem ze wielu z was to rozumie i czuje. I ze znalazlem sie w kregu osob, ktore oddaly swoje zycie muzyce. Najlepszej.
and it's your face I'm looking for on every street...
Odpowiedz
#2
Ja też nieudolnie tlumaczyłem teksty (robię to do dziœ) ale wtedy kiedy "oszalałem" na punkcie DS ktoœ zrobił to za mnie i wszystkie, no może prawie wszystkie teksty "zagrały" tak jak sobie je wczeœniej wyobrażałem. A że nic nie trwa wiecznie Mark też sie zmienia i jego podejœcie do pisania również (kurcze zmieniamy się również MY a co za tym idzie nasze wymagania i entuzjazm też) W DS bardzo często pisał o sobie o rozterkach miłosnych itd. i my byliœmy w tych opowieœciach, ponieważ były o nas. Mark bardzo dużo czyta i niewiele mu trzeba aby coœ nagle go zainteresowało i utwór gotowy Uśmiech Trudno aby artysta pisał cały czas na jednš nute. To były i sš rzeczywiœcie piękne wspomnienia. Ale teraz też mamy swój własny œwiat i możemy być szczęœliwi. Musimy tylko chcieć obudzić swojš fascynację i pasję. Ja twierdzę Raingod, że cały czas jestem szczęœciarzem bo Mark wcišż nagrywa wspaniałe płyty. A tak to już jest, że zwykle pierwsze wspomnienia sš najpiękniejsze i niezapomniane ale musimy też bardzo uważnie pielęgnować to co teraz i tu aby np. za 10 lat też móc co wspominać a co dokonuje się teraz. Uśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#3
<Raingood>
Ja też bylem szczęsciarzem.Dorastałem w tamtych czasach fizycznie i duchowo.
Muzyka tamtych czasów przechodzi zapewne już chyba do historii, ale ja cišgle do niej wracam, bo to ona pozwala mi zapomnieć o kotłowaninach dnia dzisiejszego, i aktualnych krwiokapitalistycznych i bezwzględnych czasach.
Ooo, ale się rozbujalem. Nie kończę myœli.........MY wiemy Raingood jaka jest różnica między wczoraj a dziœ.Resztę dopiszę historia.

<Raingood>
Wrócilem jeszcze raz do Twojego tekstu - Boże, jak Ty to pieknie napisałeœ.
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#4
Dzieki za cieple slowa, jestem łasy na pochwały Oczko
and it's your face I'm looking for on every street...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości